Memento Mori - Pamiętaj o śmierci
Wszystko się zatrzymało. Cały świat jak za machnięciem magicznej różdżki został wstrzymany. Nie oddychałam, a moje ręce drżały. Patrzyłam na ranę, z której powoli wypływała czerwono zielono substancja, a moje przerażenie z każdą sekundą rosło.
Nie, nie, nie...
Mój ojciec, jedna z najpotężniejszych osób na dworze, zawsze opanowany i mający plan, właśnie krwawił, on... umierał... Ale czemu akurat on? Czemu? Czemu nie ja lub ktokolwiek inny? Uniosłam oczy znad jego klatki piersiowej i spojrzałam w jego.
– Amberly... – wycharczał, a z jego ust popłynęła stróżka krwi. Cały świat wrócił do swojego normalnego biegu. Ukucnęłam obok niego.
Chciałam zatamować krwawienie, ale nie potrafiłam. To była trucizna. Całkowity strach przed krwią zniknął, teraz liczył się tylko mój ociec, który umierał. Ostatnie słowo odbyło się echem w mojej głowie.
– Nie – warknął mój ojciec, wiedział, co chciałam zrobić. – To... – Nie usłyszałam nazwy trucizny, bo zaczął się krztusić. Siedziałam obok niego, nie wiedząc, co zrobić. – Umrzesz, jak dotkniesz – dodał na koniec.
Zrozumiałam, że musiała być to jedna z tych rzadkich roślin, która bez znaczenia w jakiej dawce, zabijała Fae.
– Tato... – szepnęłam, nie mając pojęcia, co powiedzieć.
Powolnym ruchem wyciągnął z pasa sztylet i podał mi go razem z pokrowcem, obok niego jeszcze kilka minut temu znajdował się miecz, który teraz leżał kawałek dalej. Jego rączka była czerwona i błyszczała w świetle, a pokrowiec cały czarny z srebrnym znakiem księżyca i słońca. Symbol dwóch dworów.
– Weź...
– Co?! – Włożył mi do rąk dobrze wyważony przedmiot.
To był jego ulubiony sztylet. Broń, którą miał ze sobą zawsze, nawet jak szedł spać, czy też myć. Broń, która znaczyła dla niego więcej, niż ja lub całe królestwo.
– Musisz uciekać... i się bronić.
W tym momencie osoba, która nie okazywała mi uczuć, nie rozmawiała ze mną prawie wcale, daje mi sztylet i każe uciekać. Wiedziałam, że zależało mu na mnie zawsze, ale nie sądziłam, że będzie gotów uratować mnie i zasłonić własnym ciałem. Spojrzałam w jego oczy.
– Wiem, że nigdy nie byłem dobrym ojcem, ale... jak umrę, nikt cię nie ochroni. Jedź z nim. Do... – zakrztusił się.
– Tato...
Ręce mi drżały, wzięłam jego dłoń w swoje i ścisnęłam. To nie powinno tak być. On nie powinien umierać.
– Byłaś nietykalna. Teraz wszyscy moi wrogowie będą chcieli się zemścić. Uciekaj. Znajdź strażnika oraz damę dworu i uciekajcie razem z księciem.
– Co?! Ale on jest naszym wrogiem. – Już nic nie rozumiałam, a jego słowa coraz bardziej to utrudniały. – Będą tymi nielicznymi, którym będziesz mogła zaufać. Zrozumiałaś?
Oczy zaczęły piec mnie coraz bardziej. Jednak nie pozwoliłam łzom popłynąć. Musiałam być silna, jak jeszcze nigdy dotąd.
– Jesteś moją córką i przyszłą królową. Przetrwasz to, bo w krwi masz siłę. Nasz ród się nie poddaje.
– Dobrze... – wyszeptałam i powiedziałam słowa, których nigdy nie spodziewałam się wypowiedzieć. – Kocham cię, tato.
Spojrzałam po raz ostatni na jego bladą twarz, tak dobrze mi znaną, a moje serce zamarło. Gdyby ten ból, co teraz czułam, był fizyczny, to już dawno leżałabym na ziemi, nie będąc w stanie się podnieść.
CZYTASZ
Veni
FantasíaW świecie Fae rodzi się człowiek. Mała dziewczynka z ametystowymi oczami w dodatku następczyni jednego z najsilniejszych dworów. Amberly to córka króla i królowej, którzy toczą wojnę z inną krainą od zarania dziejów. Nagle w jej życiu pojawia się ta...
