chapter XXVII

1.4K 47 93
                                        

Pov Kylian

"Wynoś się z mojego życia i nigdy, przenigdy się do mnie nie zbliżaj". Te słowa dudniły w mojej głowie cały czas. Byłem zły, na siebie, na Alice, na całą tą cholernie popieprzoną sytuację. W głębi duszy wiedziałem, że nie powinienem tak krzyczeć, a przede wszystkim nie powinienem kłamać, jednak ona również nie była ze mną szczera. Przysięgała, że nie jest w ciąży, a gdybym nie znalazł tego testu, pewnie jeszcze przez dłuższy czas bym się nie dowiedział o niczym.

-Stary, co Ty taki wkurzony?- spojrzałem morderczym wzrokiem na Giroud i bez słowa wyminąłem go wsiadając do samolotu.

Naprawdę nie miałem ochoty na jakąkolwiek rozmowę, dlatego zaraz po wystartowaniu założyłem słuchawki, odcinając się od wszystkich.

Na miejsce docelowe, dolecieliśmy po około siedmiu godzinach. Byłem serio wykończony, bo przez cały lot nie zmrużyłem oka, ciągle myśląc o Alice i o dziecku, które teraz nosiła w sobie. Zaczęły targać mną wyrzuty sumienia, bałem się, że przez moje pochopne słowa mogła coś zrobić sobie lub dziecku. Nie myśląc długo, wziąłem telefon i zadzwoniłem do blondynki, która nie odbierała. Wykonałem dziesiątki takich telefonów, aż w końcu automatycznie zaczęło odrzucać moje połączenia, co oznaczało, że Alice zablokowała mój numer. Nie pozostało mi nic innego, jak zadzwonić do Mindy, która w przeciwieństwie do Alice odebrała po pierwszym sygnale.

-Kylian? Coś się stało? Jest środek nocy- zapytała, a w słuchawce dało się odczuć jej zaspany głos.

-Rozmawiałaś z Alice?- od razu przeszedłem do sedna.

-Tak, byłam u niej dzisiaj rano, o co chodzi Kylian? Stresujesz mnie.

-A później?- dopytywałem.

-Później już nie, powiesz mi do cholery, co się stało?

-Alice jest w ciąży, znalazłem test ciążowy, pokłóciłem się z nią i cholera, martwię się o nią. Zablokowała mój numer.

-Idioto, to był mój test ciążowy, nie powiedziała Ci?- moje oczy rozszerzyły się nieproporcjonalnie. -No tak, cała Alice... Kylian posłuchaj mnie uważnie! Pojadę do niej zaraz, ale jeżeli coś jej się stanie to przysięgam Ci, że nie dożyjesz nowego roku. Zabiję Cię i nawet stado Twoich goryli Ci nie pomoże, rozumiemy się?

-Dziękuję Mindy i przepraszam. -szepnąłem, po czym rozłączyłem połączenie.

~*~

Alice pov

-Alice! Alice, otwórz! Wiem, że tam jesteś- usłyszałam krzyk i walenie pięściami w drzwi. Leżałam jeszcze chwilę, licząc na to, że Mindy odpuści, jednak nie zapowiadało się na to, dlatego zwlekłam się z sofy i podeszłam do drzwi zastając w nich zatroskaną przyjaciółkę.

-Boże, kruszynko, co on Ci zrobił?- zapytała, a ja wybuchłam płaczem, przytulając się do niej z całej siły.

Stałyśmy tak dłuższy czas, a gdy w końcu udało mi się opanować mój płacz, opowiedziałam jej o wszystkim, co dzisiaj zaszło między mną, a Kylianem.

-Myślę, że powinnaś jutro polecieć do Kataru i porozmawiać z nim, nawet gdyby to miała być wasza ostatnia rozmowa w życiu.- pokręciłam przecząco głową, słysząc słowa przyjaciółki.

-Co to zmieni, Mindy? Tu już nawet nie chodzi o jego zachowanie względem tej całej ciąży. Tu chodzi o to, że mnie oszukał! Od początku wiedział, że zmieni klub, że wyjedzie stąd, że koniec końców i tak nie będziemy razem!- krzyknęłam, a pod moimi powiekami ponownie zaczęły zbierać się łzy.

Die For You K.MOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz