Laura.
Po powrocie do domu usiadłam na kanapie i sięgnęłam po plik papierów, które przygotowała mi Kornelia – wszystko o raperze.
Mateusz „Szpaku” Szpakowski.
- Pierwszy koncert mam już z głowy. - mruknęłam pod nosem, włączając telewizor. Puściłam na nim nową płytę artysty. Gdy playlista zaczęła lecieć, poszłam do kuchni, żeby zrobić sobie herbatę.
Wróciłam na kanapę i całkowicie pochłonięta słuchaniem tekstów zapomniałam o papierach leżących obok mnie. Utwory były pełne emocji, opowiadały o codziennych zmaganiach, bólu, cierpieniu, marzeniach i nadziejach. Wersy, w których zwracał się bezpośrednio do słuchacza, przyprawiały mnie o przyjemne ciarki.
Kiedy na ekranie pojawiły się nagrania z jego koncertów, wiedziałam już z doświadczenia, że choć robią wrażenie, to na żywo jest to zupełnie inne przeżycie.
Może warto spróbować?
Złapałam za telefon i napisałam Kornelii, że może zorganizować spotkanie, a co z tego wyniknie – zobaczymy.
Kornelia: Wspaniale! Postaram się ogarnąć to już na poniedziałek. Będziemy w kontakcie.
**********
Trzy dni później.
Pierwsze spotkanie z Mateuszem miało być kluczowe dla naszej przyszłej współpracy. Byłam podekscytowana, ale też zdenerwowana. Im bliżej było do terminu, tym bardziej czułam, że coś może pójść nie tak. Stojąc przed szafą, wybrałam codzienny, a nie formalny strój.
Pod adresem, który podała Kornelia, zastałam starszego mężczyznę i dziewczynę w moim wieku. Głównego zainteresowanego jeszcze nie było.
- Witam, Lauro. Proszę, usiądź. Mateusz pewnie zaraz się zjawi. Jestem Robert, bardzo mi miło. - powiedział mężczyzna, wstając i wyciągając dłoń.
Uścisnęłam ją, czując na sobie wzrok dziewczyny. Kiedy nasze spojrzenia się spotkały, jej oczy były lodowate.
To nie zapowiada się dobrze.
- Poznaj moją córkę, Aleksandrę.
- Cześć. - rzuciłam, posyłając jej delikatny uśmiech.
Nie czekając na odpowiedź, usiadłam.
W trakcie rozmowy z Robertem dowiedziałam się, że to jego stanowisko miałam objąć. Zadawałam pytania, sporządzałam notatki, ale Aleksandra co chwilę prychała lub bezczelnie komentowała moje pomysły.
- Myślę, że to dobry pomysł. - uśmiechnęłam się do Roberta.
Aleksandra zerwała się z miejsca.
- Ty nie masz myśleć, tylko działać i sprawić, żeby Szpaku stał się najpopularniejszym raperem. - warknęła, pochylając się w moją stronę.
Odsunęłam się lekko, unosząc brwi.
- Znam swoje obowiązki, ale gdyby to było takie łatwe, to każdy byłby dziś popularnym raperem w Polsce. - mruknęłam, zamykając notatnik. - Jeśli osoba, o której rozmawiamy, w końcu się zjawi, to porozmawiam z nim i postaram się go przekonać.
- Tylko nie przekonuj go swoją dupą. - uśmiechnęła się chamsko.
- To zaszło za daleko. Do widzenia. - powiedziałam, zagarnęłam swoje rzeczy i wyszłam.
Byłam w szoku. Nigdy w życiu nie pozwoliłabym mojej córce tak odezwać się do kogokolwiek.
- Dupek. - mruknęłam pod nosem, tak pochłonięta myślami, że wpadłam na kogoś w przejściu.
- Przepraszam, ale żeby od razu wyzywać kogoś od dupków, to trochę niegrzeczne, nie uważasz? - zapytał chłopak.
Pokręciłam przecząco głową.
- Nie, przepraszam. To nie było o tobie. - uśmiechnęłam się lekko i poprawiłam torbę na ramieniu.
- Czy my się już nie spotkaliśmy? - zmarszczył brwi, przyglądając mi się uważnie.
Szpaku postanowił się zjawić.
- Być może, ale czy nie uważasz, że na spotkanie powinno się przychodzić punktualnie? - skrzyżowałam ręce na piersiach.
- Skąd wiesz?
- Nieważne. Przepraszam, że na ciebie wpadłam. Cześć. - mruknęłam i minęłam go, zbiegając po schodach w stronę samochodu.
Kornelia: Daj znać, jak poszło.
Laura: Nijak. Nie przyjmę tej oferty. Dzięki za pomoc, ale poszukam czegoś na własną rękę.
Kornelia: Co? Poczekaj, zadzwonię tam i wszystkiego się dowiem.
Laura: Nie musisz. Właśnie jadę do domu.
Wbiegłam do auta, bo zaczęło padać. Odłożyłam rzeczy na tylne siedzenie, telefon włożyłam w uchwyt. Już miałam odjeżdżać, gdy ktoś zapukał w szybę. Przestraszona spojrzałam w bok – stał tam raper, w kapturze.
- Możemy pogadać? - zapytał, gdy uchyliłam szybę. Westchnęłam i skinęłam głową, żeby wsiadł.
- Nie wiem, czy powinnam wpuszczać nieznajomego do samochodu. - uniosłam brwi.
- To prawda, ale spokojnie. Nie zrobię ci krzywdy. - uniósł dłonie w geście obronnym. - Posłuchaj, nie wiem, co ci tam nagadali, ale jeśli mamy współpracować, to chyba powinnaś porozmawiać ze mną?
- Racja, ale spóźniłeś się, a ja nie zamierzałam słuchać więcej wywodów Oli. Od początku, gdy weszłam, piorunowała mnie wzrokiem. - wyjaśniłam.
Roześmiał się.
- Ola taka jest.
- Współczuję każdemu chłopakowi, który z nią był, jest albo będzie.
- Na jednego właśnie patrzysz.
- Ups… - zmarszczyłam nos, przegryzając wargę.
- Jestem Mateusz. - wyciągnął wytatuowaną dłoń.
Uścisnęłam ją, zerkając na tatuaże.
- Laura.
- Co powiesz, żebyśmy pojechali do jakiejś knajpy i na spokojnie omówili twoją pracę? - zapytał.
Przytaknęłam i ruszyliśmy.
- Co powiedziała ci Ola? - spytał, gdy wchodziliśmy do restauracji.
- Może kiedyś się dowiesz. - uśmiechnęłam się, siadając przy stoliku.
- W takim razie masz tę pracę. - zaśmiał się.
- A to nie, ja nie chcę. - wzruszyłam ramionami.
Oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
Rozmawialiśmy cztery godziny – o pracy i o wszystkim innym. Chłopak z pozoru wydawał się małomówny, ale okazał się całkiem rozmowny.
- Jak już wspomniałem, nie potrzebuję typowej menadżerki, tylko kogoś, kto się zna i odciąży mnie w niektórych sprawach. Chcę przejść na własną wytwórnię, więc potrzebuję wsparcia. - wyjaśnił.
- Rozumiem. Mam nadzieję, że sprostam wymaganiom. Ale chcę, żebyś wiedział, że jeśli coś będzie nie tak, to powiedz mi wprost.
- Nie ma problemu. - przytaknął. - Muszę lecieć, widzimy się jutro w studiu.
- Podwieźć cię? - zapytałam, zakładając płaszcz.
- Nie, dzięki. - uśmiechnął się blado i przytrzymał mi drzwi.
- To do jutra. - pożegnałam się i ruszyłam do auta.
🌟💜
CZYTASZ
IMPERFECT LOVE || SZPAKU
FanfictionHistoria dziewczyny, która po traumatycznych doświadczeniach, stara się odnaleźć swoje miejsce w świecie. W jej życiu pojawia się raper, który również boryka się z własnymi demonami.
