5.

1.5K 32 2
                                        

Laura.

Weszliśmy do studia nagraniowego, a ciepłe, przytłumione światło lamp rozlewało się po ścianach wytłumionych akustycznymi panelami. Zapach rozgrzanego sprzętu mieszał się z aromatem świeżo zaparzonej kawy, a z głośników dobiegały ciche dźwięki podkładu, który ktoś zostawił w tle. Przy konsoli siedział już Kubi — poznaliśmy się dopiero wczoraj, ale zdążyłam zauważyć, że jest jednym z tych ludzi, którzy potrafią rozładować każdą atmosferę żartem.

- Cześć. - przywitałam się, zbijając z nim piątkę.

- Witam serdecznie. - uśmiechnął się szeroko, odchylając się na krześle. - Gotowy na nagranie nowej nuty? - spojrzał na Mateusza, który skinął głową, poprawiając słuchawki na szyi.

- To ja pójdę popracować obok. - powiedziałam, wskazując głową drzwi do drugiego pomieszczenia.

W tym momencie w przejściu pojawiła się Olga z uśmiechem na twarzy i dwoma kubkami kawy. Para unosiła się nad nimi, pachnąc obłędnie.

- Pomogę ci, jeśli chcesz. - powiedziała, unosząc kubki, jakby kusiła mnie obietnicą ratunku.

- Za kawą pójdę wszędzie. Prowadź. - zaśmiałam się, a ona z satysfakcją skinęła głową i odwróciła się w stronę korytarza.

Pokój obok był mniejszy, bardziej kameralny. W rogu stała stara, wytarta kanapa, której poduszki nieco straciły kształt, a na stoliku obok leżał stertą magazynów o muzyce. Z głośników sączył się cichy podkład, taki jak w poczekalniach — wystarczająco delikatny, by nie przeszkadzać w rozmowie.

Usiadłyśmy, ale zanim zdążyłam postawić laptopa na kolanach, Olga odebrała mi go i odstawiła na stolik.

- Praca może poczekać. I tak jesteś do przodu. - stwierdziła, opierając się wygodnie. - Poza tym chcę się czegoś o tobie dowiedzieć.

- Nie ma o czym mówić. - mruknęłam, mieszając kawę, jakbym była nagle bardzo zajęta.

- O, to jest najlepszy początek do ciekawych rozmów . -zaśmiała się. - No dobra, zagrajmy w pytania. Na zmianę. Ja zaczynam.

Przekrzywiłam głowę z lekkim uśmiechem.

- Dobra, strzelaj.

-Ulubione miejsce na świecie? - spytała bez namysłu.

- Plaża o zachodzie słońca. Pusta. - Uniosłam brew. - Twoja kolej.

- Dach mojego bloku w dzieciństwie. Tam słuchałam muzyki i patrzyłam na miasto. -odpowiedziała bez wahania. - Najdziwniejsza praca, jaką miałaś?

- Hostessa w kostiumie wielkiego banana na festynie. - przyznałam, a ona parsknęła śmiechem tak głośno, że musiałam ją uciszyć.

- Okej, tego się nie spodziewałam. Ja sprzedawałam watę cukrową na jarmarku, ale pół porcji sama zjadałam.

Pytania padały jedno po drugim. O ulubione piosenki, o to, kogo zaprosiłabym na kolację marzeń, o wspomnienia z dzieciństwa. Czas mijał szybko, a ja poczułam, że z Olgą rozmawia się lekko — nawet jeśli omijałam niektóre tematy, nie naciskała.

Nagle do drzwi zapukał ktoś energicznie.

- Proszę! - zawołała Olga.

W progu pojawił się Mateusz, oparty o framugę.

- Idziemy na obiad. I żadnych wymówek. Kawą się nie najecie. - stwierdził tonem, który nie znosił sprzeciwu.

Olga spojrzała na mnie porozumiewawczo, a ja wzruszyłam ramionami.

IMPERFECT LOVE || SZPAKUOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz