Laura.
Usłyszałam, jak drzwi do pokoju, w którym siedziałam, uchyliły się.
- Spadamy już do domu. - powiedziała Olga. Podniosłam wzrok znad laptopa.
- Jeszcze chwilę mi to zajmie. - westchnęłam.
Dziewczyna weszła do środka i położyła klucz na biurku.
- Nie musisz jeszcze iść. Mati chyba zostaje, ale w razie czego zostawiam ci klucz. - uśmiechnęła się lekko. - Do jutra.
- Do jutra. - odwzajemniłam uśmiech.
Godzinę później zaczęłam zbierać rzeczy. Gasząc światło, wyszłam z pokoju i zauważyłam, że Mateusz chodzi po innym pomieszczeniu z telefonem w dłoni, a w tle leci bit.
"Nienawidzę dużych miast, gadać z ludźmi i tańczyć,
Sam dziś palę do słońca,
Gdzie jest moja Nala?
Sam tu nie chcę zostać"
Stanęłam w progu, zakładając ręce na piersi. Obserwowałam jego ruchy. Uśmiechnęłam się pod nosem, kiedy zabrakło mu tekstu i tylko kiwał głową w rytm.
"Mała, musisz twarda być jak skała,
Też byłem sam, nikt nie słyszał wołania,
Lecz jak mi powiesz, że wciąż gówno o tym wiem,
Przyznam ci rację, bo nie dźwigałem twych łez."
W tym momencie nasze spojrzenia się spotkały. Oparłam głowę o framugę, czując, jakby czas na chwilę zwolnił. Słowa, które przed chwilą wypowiedział, brzmiały zbyt blisko mojej własnej historii.
- Co myślisz? - przerwał ciszę.
- Mocne. - szepnęłam, czując, jak głos lekko mi drży.
Odłożył telefon i usiadł przy konsoli. Poczułam, że to dobry moment, by się ewakuować.
- Nagraliśmy już jedną nutę, chcesz posłuchać? - zapytał.
Przegryzłam policzek, ale nie ruszyłam się.
- No chodź. - poklepał krzesło obok.
Bez słowa usiadłam. Zamiast od razu puścić kawałek, patrzył na mnie.
- Gotowa? - uśmiechnął się.
- Przyszłam posłuchać, nie gadać. - przymrużyłam oczy.
Jego uśmiech się poszerzył.
- Racja.
Po chwili wypełniły mnie dźwięki. Delikatny początek, który nagle rozwinął się w mocne, pulsujące bity. Zmarszczyłam brwi. Mateusz od razu zatrzymał odtwarzanie.
- Co to za mina? - zaśmiał się.
- Brzmi trochę jak afrotype bit. - odpowiedziałam. - Puść dalej.
Zamknęłam oczy. Pozwoliłam, by muzyka mnie zalała.
**********
Mateusz.
Zamknęła oczy i wciągnęło ją to całkowicie. Chciałem, żeby powiedziała, że jej się podoba. Bardziej, niż chciałem się do tego przyznać.
- Jeszcze raz. - powiedziała z uśmiechem. - Najpierw słuchałam tekstu, teraz chcę całości. Wiesz, o co mi chodzi.
Uśmiechnąłem się i włączyłem od nowa. Kiedy przy refrenie zaśpiewała pierwszą linijkę, oparłem się na oparciu i patrzyłem tylko na nią, poruszającą się w rytm.
- Zajebiste. - stwierdziła. - Ja będę tego słuchać. Choć pewnie ktoś powie, że za bardzo afrotrap.
- Dlatego nazwałem to Afryka. Trudno. - wzruszyłem ramionami.
CZYTASZ
IMPERFECT LOVE || SZPAKU
FanfictionHistoria dziewczyny, która po traumatycznych doświadczeniach, stara się odnaleźć swoje miejsce w świecie. W jej życiu pojawia się raper, który również boryka się z własnymi demonami.
