Troy
Raj, Kinga i Viktor podchodzą do mnie.
- dzięki Bogini musisz nam pomóc nie dajemy już rady wataha dostała bzika wilki wariują - Raj mówi przestraszony.
- a co z Larą - Kinga patrzy na mnie nie pewnie.
- obudziła się ale cały czas jest badana jej i dziecku nic nie jest - wyjaśniam im.
Idziemy w stronę tłumu, który czeka na rozmowę z Alfą.
- co z luną -
- czy jesteśmy bezpieczni -
- co się dzieje -
- czy luna żyje -
Mnóstwo krzyku i strachu a ja muszę ich uspokoić.
- spokojnie wszyscy cisza - wołam podnosząc ręce.
Kiedy zapada cisza opuszczam ręce i rozglądam się po twarzach zgromadzonych.
- luna ma się dobrze jest w szpitalu żywa ale słaba została postrzelona musi teraz odpoczywać mój brat alfa jest przy niej - mówię patrząc na nich.
- ten atak jest spowodowany niechęcią do naszej Luny - warkot watahy jest jedno znaczy, są źli i to bardzo.
- jesteście bezpieczni możecie wrócić do domów -
- czy luna jest bezpieczna - z tłumu pada pytanie.
- tak jest bezpieczna porozmawiam z nią i bratem kiedy wyjdzie może uda się zorganizować spotkanie dla was z nimi - proponuje.
Kiedy wszyscy się rozchodzą zgadzając się uprzednio na moją propozycję uśmiecham się.
- dziękuję ci - Raj mówi z ulgą - mnie nie chcieli słuchać -
- macie coś nowego - pytam idąc do swojego pokoju.
- niestety nie zaczyna mnie to wkurzać - wkurwia się Kinga.
- rozumiem mnie też - uśmiecham się do nich - będzie dobrze w końcu dojdziemy do tego musimy być uważni -
Aiden
Obserwuje jak lekarz robi USG mojej partnerce.
- proszę tutaj jest - pokazuje maleńką kropkę.
Wzruszam się trzymając Laryse za rękę.
Lekarz uspokoił nas informując że dziecko jest zdrowe.
Delikatnie całuje czoło mojej partnerki.
Dochodzi piąta po południu moi rodzice z dziećmi nie dawno pojechali do domu mimo niechęci Mii do powrotu.
Larysa patrzy na zdjęcie naszego maluszka z uśmiechem.
- martwię się - wyznaje głaszcząc dłoń mojej luny.
- mój silny, odważny, seksowny jak diabli alfa się martwi - moja partnerka drwi ze mnie.
- kochanie jesteś zbyt dobra dla mojego ego - zaśmiałem się.
- uwielbiam gdy się uśmiechasz tak szczerze twoje oczy wtedy są jak żywy ogień - dotyka mojego policzka ciepłą dłonią.
- tylko przy tobie i dzieciach tak się uśmiecham - wyznaje.
- no ja myślę nie oddam mojego ognia żadnej innej samicy jesteś mój - pokazuje na mnie palcem.
Całuje jej czoło i nos delikatnie.
- oczywiście kochanie że jestem twój a ty moja i to się nigdy nie zmieni - uśmiecham się i łączę nasze usta w ognistym pocałunku przesyłając przez więź wszystko co czuje do Larysy.
Bogini niech zawsze będzie tak jak teraz.
Drobne gesty jak przychodzenie Lary do mnie tylko po to by się przytulić czy pocałunki, które dzielimy gdy tylko się mijamy na korytarzu.
Chwilę kiedy jesteśmy z dziećmi to wszystko czyni mnie szczęśliwym.
Odsuwam się od mojej partnerki delikatnie umieszczam kilka pocałunków na jej brzuchu.
- kocham was - obejmuje ją.
- my ciebie też kochamy Aiden - wzrusza się.
Gdy tylko wchodzę do domu chwilę przed 22
Mój gamma idzie korytarzem z ponurą miną.
- czemu nie śpisz gamma - pytam go.
- byłem u Mii i bliźniaków miałem złe przeczucie na szczęście wszystko jest dobrze - wyznaje drapiąc się po karku.
- dobrze - wyraz jego twarzy jest smutny - czy coś się stało -
- Alfo wybacz mi za to co powiem ale ja traktuje twoje dzieci jak swoje oddał bym życie za nie - wyznaje nie spokojnie.
- w porządku Raj i Kinga mają tak samo a ja cieszę się że moje dzieci mają takie dobre wujostwo - klepie go po ramieniu.
Zaskoczony gamma uśmiecha się do mnie.
Kiedy poszedł do swojego domu ja ruszyłem na moje piętro.
Zajrzałem do biura i sprawdziłem email służbowy ale nie miałem żadnych wiadomości oprócz zaproszenia na otwarcie galerii sztuki.
Może zabierzemy naszą samicę na to otwarcie. Zack odzywa się po dwóch dniach milczenia.
To ty nie uciekłeś co za niespodzianka gdzie byłeś jak cię nie było kolego.
Pytam go wyłączając wszystko.
Jakiś ty dowcipny. Prycha na mnie.
Daj spokój rozchmurz się trochę sztywniaku. Śmieje się z niego.
Oszalał po prostu oszalał Bogini ratunku. Zack woła we mnie.
Śmieje się z niego idąc do swojej sypialni.
