Prezent

932 56 3
                                        

Nie sprawdzane !!!
Za błędy przepraszam.

Czuję jak zimne powietrze przeszywa moją skórę. Otwieram oczy. Ogarnia mnie ciemność. Czuję, że dotykam rękami kraty. Słyszę jak metal uderza o metal.

Próbuję sobie coś przypomnieć.

Pamiętam swoje imię, Kai. Przypomina mi się siostra Rebecka. I wiele, wiele innych imion. Wizerunki twarz. To jest przerażające. Mam dość.

Nagle upada na mnie skrzynia i oświetla mnie światło dzienne.

Jednym ruchem przewalam skrzynie na ziemie. Wstaje, otrzepuje swoją czarną koszulkę z kurzu. Przejeżdżam ręką po moich włosach. Są krótkie.

Patrzę do góry.

Widzę jakieś sześćdziesiąt dziewyczyn. Rozpoznaje je. Blond włosa to Sonia. W czarnych długich włosach to Rychel . Dziewczyna w rudych to Mirabela. Gdy patrzę na Sonie, robi mi się miło na sercu, tak samo jak na Rychel, a gdy patrzę na Mirabelę, myślę, że ją zaraz zabiję. Nie wiem czemu tak o nich myślę.

-Co jest?-słyszę jakiś męski głos. Zauważam czarno włosego chłopaka o zielonych oczach. Liam. Na myśl o nim przypomina mi się drzewo. Duże, zielone drzewo. Nie wiem czemu.

-To on.-wzdycha Sonia i patrzy na Liama.
-Kai...-chłopak patrzy na mnie pytająco.

Podnoszę się na nogi, wchodzę na skrzynię i jednyk skokiem jestem już u góry.

Patrzę na chłopaka. Wiem, że go znam. Nie wiem czemu nic nie pamiętam. Kojarzę ich wszystkich, ale skąd ?!

-Liam...-podnoszę jedną brew do góry.

Dziewczyny mierzą mnie wzrokiem. Są w szoku, z resztą ja też. Bo to trochę nie normalne wiedzieć jak kto się nazywa, a go nie kojarzyć.

-Paniętasz coś?-podchodzi do mnie Sonia.
-Tylko wasze imiona. Rozpoznaje was, ale nie wiem skąd.-wzdycham i gładze włosy ręką.
-Hmmm...-Sonia drapie się po karku.-W takim razie, jak mam na imię?
-Sonia.-odpowiadam bez namysłu.
-A ona?-pokazuje mi dziewczynę o brązowych, krótkich włosach. Wysoką i chudą.
-Alex.-odpowiadam.

Brunetka patrzy na mnie z przerażeniem i odchodzi.

Rozglądam się do okoła. Ogarnia mnie przerażenie. Wiem gdzie jestem. Rozpoznaje to miejsce.

Jestem w labiryncie B.

Z daleka rozpoznaje chatki i inne budowle wniesione przez streferki. Wiem co znajduje się za strefą. I wiem co tam czycha.

-Ej, Nowy.-Sonia macha mi ręką przed oczami.
-No.-odwracam się do niej.
-Imię,jak masz na imię.-patrzy mi głęboko w oczy.
-Kai.-rzucam i nadal się przyglądam strefie.
-Wszysko okay?-Liam łapie mnie za ramię.
-Dziwne, skądś znam to miejsce.-drapie się po głowie.

Liam patrzy na mnie zdziwiony.

-Zgadzam się.-wzdycha.-Dziwne.

Czuję, że burczy mi w brzuchu.

-Chcesz jeść?-Podchodzi do mnie Sonia
-Jak mogę.-uśmiecham się.

Cała nasza trójka idzie razem w stronę kuchni.
-Ej.-zagaduję do nich.-Na ile lat wyglądam?
-Czternaście, max szesnaście.-uśmiecha się Sonia.
-Dla mnie ma piętnaście.-Liama klepie mnie po ramieniu.
Towarzyszka daje mu kopa w dupe.

Sonia jest drobną blondynką, o bardzo jasnych i długich włosach. Ma piwne oczy i z tego co mi się zdaje "cięty język".

***
Po zjedzonym obiedzie, który przygotawały nam magiczne rączki Tegan.

Dowiedziałem się, że Sonia jest zastępcą Przywódcy, a Liam zwiadowcą.

-Ja muszę iść.-uśmiecha się Sonia i odmaszerowuje w stronę Pokoju Zgomadzeń.
-Pozwiedzaj tutaj.- odparł Liam i pobiegł za Sonią.

Przysiadam na jednym kamieniu. Skubię trawę i bawie się rąbkiem mojej czarnej bluzki.

-Masz jakieś plany?-uśmiechnęła się do mnie krótko włosa brunetka. Alex.
-Nie.-odwzajemniłem uśmiech.
-Mogę ci potowarzyszyć.-siada obok mnie.
-Jasne.-wyrywam trochę trawy z ziemią.-Czym się zajmujesz?
-Jestem Zwiadowczynią.-uśmiecha się pod nosem i prostuje nogi.
-A kim mogę być ja?-patrzę na siebie krzywo.
-Hmmm.-Alex drapie się po brodzie.-Nie wiem, może przydasz się w ogrodzie, albo u Vix, która zabija bydło i tak dalej.
-Dzięki.-uśmiecham się krzywo i patrzę na wrota.-A one...-pokazuje na wrota.-Nie powinny się już zamkąć?

Brunetka patrzy na zegarek.
-Owszem...-patrzy na wrota.-Dziwne.-podnosi się.

Wstaje i razem z Alex idziemy w stronę wrót.

Oblewa mnie zimny pot, bo wiem co znajduje się w labiryncie i nie wyobrażam sobie tego w strefie.

-Na Boga!-krzyczy Alex i rzuca się biegiem w stronę wrót.

Zaczynam za nią biec i prawie jej dorównuje, ale ciągle jest te kilka kroków przedemną.

Dobiegamy do wrót, a Alex odskakuje z przerażenia do tyłu.

Między ścianami jest z jakieś dziesięć buldożerów.

Gdy pierwszy stojący najbliżej mnie zauważa, wydaje przedziwny ryk. Ale nie ataku. Raczej przerażenia.

Podchodzę do niego bliżej.

-Nowy.-ostrzega mnie Alex.-Odsuń się.

Staję naprzeciwko Buldożercy, a on zwija się w kłębek i się przedemną kuli.

-Co jest?-podchodzi do mnie Alex.-Dlaczego się ciebie boją?!

-Nie wiem.-mówię i przyglądam się monstrum, które się wycofuję.

_______________________________________
Mamy 6 grudnia!!!!

Jej!!!

Ze względu na to, że mamy Mikołaja podarowuje wam ekstra jeden rozdział. Oczmi Kaia. Nie dodałam tu jego opisu. Bo myślę, że pamiętacie jak wygląda. Blondyn, krótkie włosy o piwnych oczach.

Na Mikołaja dostałam dzisiaj broszkę z kosogłosem :D, książke Marsjanin i film Papierowe Miasta. Mialam dostać jeszcze bluzę z Newtem, ale coś nie pykło i nie mam :C. A wy ?

Jeszcze raz wszystkiego najlepszego z okazji Mikołaja :D.

Mam nadzieję, że rozdział oczmi Kaia się podoba :)

GWIAZDKI I KOMENTARZE mile widzine ;)

×Miśka×

Memory || TMROpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz