Nagle brakowało mi powietrza w płucach. Moje serce zaczęło bić szybciej i z sekundy na sekundę zwiększyło swoją prędkość. Nie mogłam się poruszyć. Nawet najmniejszym palcem. Całe moje ciało się napięło. Otworzyłam szeroko usta, a oczy jeszcze szerzej. Trwało to wieki, a może krótkie sekundy. To bez znaczenia ile, ale na pewno trwałoby to dłużej, gdyby nie Anna.
Obudziła mnie z transu zwykłym chrząknięciem. Szybko się otrząsnęłam, kiwając lekko głowę na boki. Spojrzałam na Anne. Zafundowała mi pytający spojrzenie.
- To jest właśnie eee... Adam Hoover- powiedziałam.
Adam podał jej rękę.
- Tak, a ty pewnie jesteś Anna Truman z podstawówki - powiedział jakby pytanie, ale był tego pewny.- Emma wspominała, że dalej się przyjaźnicie.
- Tak, o tobie też wspominała- rzuciła mu ostrzegawcze spojrzeniem, a potem spojrzała na mnie.- Zostawię was samych, dokończę zakupy sama.
Posłałam jej spojrzenie "nie rób mi tego", ona tylko omijając Adama wzruszyła ramionami.
- Przepraszam za ten wózek, zagapiłem się- powiedział.
Ruszyliśmy w stronę kasy samoobsługowej.
- Naprawdę za to mnie przepraszasz?- Uniosłam jedną brew do góry.
Adam już na mnie nie patrzył tylko na wbił wzrok w zakupy, które kasował.
Zapadła chwila ciszy. Dopiero pod przy płaceniu się odezwał.
- Może w ramach przeprosin pójdziesz ze mną na kawę? Znam świetną kawiarnie.
- Niech będzie, jeśli wszytko mi wytłumaczysz.
- O niczym innym nie myślę.
Wyszliśmy ze sklepu. Zauważyłam srebrnego mercedesa, który błyszczał w słońcu.
- Niezłe auto- powiedziałam, gdy otworzył bagażnik.
-Dzięki.
Wsiedliśmy do auta i jechaliśmy w ciszy. Po chwili byliśmy na miejscu. Adam otworzył mi drzwi do samochodu, a ja przewróciłam oczami. To samo zrobił z drzwiami kawiarni.
Podeszła do nas kelnerka i wpatrywała sie w Adama, omijając mnie.
- Co podać- spytała.
- Kawę z mlekiem i ciasto czekoladowe- odpowiedział nie spuszczając ze mnie wzroku.
- Dobrze czy coś jeszcze?- Spytała dalej starając się o chwilę uwagi.
-A co dla ciebie?- Spytał mnie Adam.
Kelnerka myślała, że mówi do niej puki jej nie uświadomiłam, że też tu jestem.
- Latte macchiato.
Obróciła się na moment do mnie, ale już bez uśmiechu.
- Coś jeszcze- spytała.
- Nie, dziękuję- odpowiedziałam.
Obróciła się gwałtownie do Adama, dalej starając się o jego względy. Oczywiście uśmiech powrócił na jej twarz, jakby nigdy go nie straciła.
- Za chwilę przyniosę zamówienie- powiedziała.
Stała przy nas jakby dalej czekała na jedno spojrzenie Adama.
- Dziękujemy- powiedział, lekko zniecierpliwiony.
Odeszła chyba delikatnie obrażona.
- Widzę, że masz powodzenie - powiedziałam.
- Ty też- powiedział, pokazując dołeczki.
Zmarszczyłam brwi. O co mu chodziło?
Widząc moja minę odezwał się.
-Tylko kawa? Jesteś na diecie?
Chyba nie chciał tłumaczyć. Może ktoś się za mną oglądał i dlatego to powiedział.
- Trochę.
- Trochę?
- No znaczy tak.
- Dlaczego? Jesteś przecież taka szczupła.
- Jakoś tak..
Tak naprawdę Alex kiedyś mi powiedział, że powinnam schudnąć. Więc jestem tak jakby na diecie.
-Więc na czym skończyliśmy?
- Miałem ci wszytko wytłumaczyć.
Kelnerka przyniosła nasze kawy i ciasto dla Adama. Oczywiście stanęła przy naszym stoliku..
- Dziękujemy- powiedział Adam.
Odeszła
-Więc?- Spytałam.
CZYTASZ
Jak ze snu
RomanceHistoria głównej bohaterki Emmy, która odpowiada o swojej niespodziewanej miłości. Kobieta zakochuje się w przystojnym nieznajomym, ratujacym jej życie Adamem. Mężczyzna traci z nia kontakt, ale po roku los daje im drugą szanse. Czy Emma wykorzysta...
