Rozdział 6

250 10 0
                                        

Nagle brakowało mi powietrza w płucach. Moje serce zaczęło bić szybciej i z sekundy na sekundę zwiększyło swoją prędkość. Nie mogłam się poruszyć. Nawet najmniejszym palcem. Całe moje ciało się napięło. Otworzyłam szeroko usta, a oczy jeszcze szerzej. Trwało to wieki, a może krótkie sekundy. To bez znaczenia ile, ale na pewno trwałoby to dłużej, gdyby nie Anna. 

Obudziła mnie z transu zwykłym chrząknięciem. Szybko się otrząsnęłam, kiwając lekko głowę na boki. Spojrzałam na Anne. Zafundowała mi pytający spojrzenie.

- To jest właśnie eee... Adam Hoover- powiedziałam.

Adam podał jej rękę.

- Tak, a ty pewnie jesteś Anna Truman z podstawówki - powiedział jakby pytanie, ale był tego pewny.- Emma wspominała, że dalej się przyjaźnicie.

- Tak, o tobie też wspominała- rzuciła mu ostrzegawcze spojrzeniem, a potem spojrzała na mnie.- Zostawię was samych, dokończę zakupy sama.

Posłałam jej spojrzenie "nie rób mi tego", ona tylko omijając Adama wzruszyła ramionami.

- Przepraszam za ten wózek, zagapiłem się- powiedział.

Ruszyliśmy w stronę kasy samoobsługowej.

- Naprawdę za to mnie przepraszasz?- Uniosłam jedną brew do góry.

Adam już na mnie nie patrzył tylko na wbił wzrok w zakupy, które kasował.

Zapadła chwila ciszy. Dopiero pod przy płaceniu się odezwał.

- Może w ramach  przeprosin pójdziesz ze mną na kawę? Znam świetną kawiarnie.

- Niech będzie, jeśli wszytko mi wytłumaczysz.

- O niczym innym nie myślę.

Wyszliśmy ze sklepu. Zauważyłam srebrnego mercedesa, który błyszczał w słońcu.

- Niezłe auto- powiedziałam, gdy otworzył bagażnik.

-Dzięki.

Wsiedliśmy do auta i jechaliśmy w ciszy. Po chwili byliśmy na miejscu. Adam otworzył mi drzwi do samochodu, a ja przewróciłam oczami. To samo zrobił z drzwiami kawiarni.

Podeszła do nas kelnerka i wpatrywała sie w Adama, omijając mnie.

- Co podać- spytała.

- Kawę z mlekiem i ciasto czekoladowe- odpowiedział nie spuszczając ze mnie wzroku.

- Dobrze czy coś jeszcze?- Spytała dalej starając się o chwilę uwagi.

-A co dla ciebie?- Spytał mnie Adam.

Kelnerka myślała, że mówi do niej puki jej nie uświadomiłam, że też tu jestem.

- Latte macchiato.

Obróciła się na moment do mnie, ale już bez uśmiechu.

- Coś jeszcze- spytała.

- Nie, dziękuję- odpowiedziałam.

Obróciła się gwałtownie do Adama, dalej starając się o jego względy. Oczywiście uśmiech powrócił na jej twarz, jakby nigdy go nie straciła.

- Za chwilę przyniosę zamówienie- powiedziała.

Stała przy nas jakby dalej czekała na jedno spojrzenie Adama.

- Dziękujemy- powiedział, lekko zniecierpliwiony.

Odeszła chyba delikatnie obrażona.

- Widzę, że masz powodzenie - powiedziałam.

- Ty też- powiedział, pokazując dołeczki.

Zmarszczyłam brwi. O co mu chodziło?

Widząc moja minę odezwał się.

-Tylko kawa? Jesteś na diecie?

Chyba nie chciał tłumaczyć. Może ktoś się za mną oglądał i dlatego to powiedział.

- Trochę.

- Trochę?

- No znaczy tak.

- Dlaczego? Jesteś przecież taka szczupła.

- Jakoś tak..

Tak naprawdę Alex kiedyś mi powiedział, że powinnam schudnąć. Więc jestem tak jakby na diecie.

-Więc na czym skończyliśmy?

- Miałem ci wszytko wytłumaczyć.

Kelnerka przyniosła nasze kawy i ciasto dla Adama. Oczywiście stanęła przy naszym stoliku..

- Dziękujemy- powiedział Adam.

Odeszła 

-Więc?- Spytałam.

Jak ze snuOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz