•11•

337 30 6
                                        

Ze snu zbudził ją dźwięk obijających się o siebie pliku kluczy. Mógł zwiastować tylko jedną rzecz, na którą czekała całą noc. Zmrużyła oczy i wstała z zimnej podłogi celi, żałując szybkiego poderwania, które przyniosło ze sobą ból żeber. Podeszła do krat i oparła się o nie, wyczekując nadejścia osoby. Jakże wielkie było jej zdziwienie, gdy przy boku strażnika stał Victor Gorbunov. Policjant otworzył celę i pozwolił rudowłosej wyjść na zewnątrz. Uśmiechnęła się promiennie do jej towarzysza i oboje ruszyli krok w krok w stronę wyjścia z posterunku.

- Lubisz pakować się w kłopoty? – zapytał, chowając lekkie rozbawienie.

- Nie od dziś wiadomo – odpowiedziała zmęczonym głosem, który świadczył o słabo przespanej nocy na twardej ziemi.

- Laura pytała się co u ciebie – odparł. – Powiedziałem, że radzisz sobie dobrze, bo to prawda? – Wbił w nią wzrok, oczekując szczerej odpowiedzi.

Westchnęła przeciągle, ukazując jej zmieszanie. Mogła udawać, że wszystko jest w porządku, ale nie potrafiła już dłużej kłamać. Kłamstwo było ucieczką, na którą nie mogła sobie aktualnie pozwolić. Musiała stawić czoła przeciwnością losu, tym mniejszym jak i tym wagi cięższej.

Widząc, jaki problem sprawiają jej odpowiedzi na pytania, stwierdził, że aktualnie sobie odpuści.

Przez całą drogę do bazy nie zamienili ani jednego słowa. Mężczyzna siedział komfortowo oparty o skórzane fotele, przeglądając telefon i zażarcie pisząc coś na klawiaturze. Demetria nieco wycofana z rzeczywistości siedziała jak na szpilkach, pogrążona w swoich myślach. Po dojechaniu na miejsce, od razu skierowała się w stronę sali treningowej. Szła powoli, łapiąc się za bolące żebra, które przypominały o sobie przy każdym kroku. Nie mogła zliczyć, ile razy w ciągu miesiąca była tak pobita przez jedną osobę. Na każdym mięśniu w jej ciele było odciśnięte piętno, które stworzył żołnierz. Zagryzła wargę, próbując zmienić grymas jaki wstąpił na jej twarz. Weszła do środka przez szklane drzwi i momentalnie zobaczyła trenujący zespół jej przyjaciół.

- Demetria pieprzona Vasilieva. - Jacob podszedł do niej, mocno ściskając i szczerząc się od ucha do ucha.

- Nie mogę oddychać - wyszeptała w jego ucho.

Przeprosił ją cichym mruknięciem i zasiadł na wcześniej okupowanym przez niego miejscu.

Ponownie poczuła tępy ból w głowie, ale potrząsnęła nią i uśmiechnęła się do swoich kompanów. Chris patrzył na nią, badając każdy skrawek jej ciała, jakby chciał odszukać każdą powstałą od walki niedoskonałość. Na jego twarzy było wymalowane zmartwienie, które nie odstępowało go od dłuższego czasu. Zacisnął swoją szczękę i spojrzał jej prosto w oczy.

- Kto ci to zrobił? – zapytał, próbując ukryć drganie głosu, które powstało przez zdenerwowanie.

Jego postawa wyrażała wściekłość. Zaciskał raz po raz pięści, a klatka piersiowa unosiła się w niestabilnym rytmie. Wiedziała, że nie może kłamać, bo przejrzałby ją na wylot. Mimo treningu jaki przeszła, nie była w stanie nigdy nic przed nim ukryć.

- Zimowy Żołnierz - wyrzuciła ze swoich ust słowa, jak pocisk.

W powietrzu zawisły jej słowa, które wypełniły całą przestrzeń, tworząc tym samym niezręczny klimat. Dwa wyrazy, których nikt nigdy nie posądziłby o jakiekolwiek znaczenie, teraz sprawiały przywołanie najgorszych wspomnień.

Emma stała z boku, przyglądając się całej sytuacji. Była jakby nieobecna. Jej myśli odbiegały na dalekie tematy. Zdawała nie znajdować się razem z nimi w pomieszczeniu. Mogłaby równie dobrze przebywać na drugiej półkuli ziemskiej, a i tak by nie zauważyli różnicy. Pomimo iż na jej twarzy panowała powaga, to ruchy ciała wykazywały podenerwowanie, które tyko Demetria zdawała się zauważyć.

DisharmonyStories to obsess over. Discover now