Hope nie widział już więcej tego wzroku.Sean zachowywał się jak gdyby nic się nie stało i to właśnie najbardziej ją przerażało.Traktował to jak nic.
-Hope choć!-Zawołał.
Zeszła do niego.
-Muszę iść ..
-Gdzie?
-Za niedługo wrócę.Nigdzie się nie ruszaj.
-Dlaczego?Nie mogę wyjść na dwór.
-Nie!-Krzyknął.
Zmarszczyła brwi.
-Po co ci broń?
-Musze zapolować ...jedzenie się kończy.
-Trzeba było nie budować się w samym środku lasu.
-Hope zostań tutaj i zaczekaj po prostu czekaj...
Cały dzień siedziała patrząc się przez okno widziała wiele zwierząt biegnących obok.
Postanowiła dłużej nie zwlekać.
Wyszła na zewnątrz.
Świerze powietrze wprawiło ją w wesoły nastrój.
Szła przez las nie patrząc jak bardzo się od domu oddaliła.
Zatrzymała się dopiero przy strumyku.
Przysiadła i obmyła sobie twarz.
W kafli wody widziała jakąś dziewczynę i chłopaka, który celował do niej.
Obraz był zamazany, ale i tak mogła rozpoznać, że stali nieopodal siebie.
Widziała jak nacisnął spust.Padł huk.
Obróciła się.
To działo się naprawdę...zastrzelił ją.Spojrzała z powrotem..ciało dziewczyny leżało na ziemi, ale strzelcy nigdzie nie było.
Szybko wstała.
Gdzieś tu był.
Zaczęła bieg.
Biegła i biegła.
Kompletnie się zgubiła.
Liście zakrywały jej twarz.
Odgarniała je, lecz gałęzie raniły ją.
Została pochwycona w czyjeś ramiona chciała się uwolnić.
Kopnęła w tył i obróciła się.
-Sean.
-Hope co ty tu robisz?Mówiłem żebyś nie wychodziła.Tu jest niebezpiecznie.
-Gdzie byłeś ?
-Polować..-Pokazał jej trzy króliki i dwie wiewiórki.
Sean nie zjadł jedzenia.Nie tknął go nawet podczas gdy Hope zajadał się nimi.
Wieczorem przez całe obżarstwo nie mogła spać...brzuch ją bolał.
Przewracała się z boku na bok.Wciąż myślami wracała do wydarzenia sprzed strumienia.
Rano była zadumana.Nawet Sean to zauważył.
Zwaliła to na niewyspanie.
W nocy go też nie było.Myślał, że tego nie zauważyła, lecz kiedy wstała z łóżka drzwi od jego pokoju były otwarte, a go w nim nie było.
Zniknął na tak długo, że Hope mogła bez problemu poszperać.
Znalazła kilka wiatrówek...sztyletów...mieczy i parę karabinów.
Nie bała się była wyczerpana psychicznie i fizycznie.
W nocy nie może spać myśląc po co on się z nią bawi.
Daję nadzieję...
Może czeka na najlepszy moment aby ze mną skończyć?
Nie to ja skończę z nim.
W nocy zabrała naładowany pistolet i w ciemnościach czekała.
Usłyszała jego ciężkie kroki kiedy otworzył drzwi i wszedł do środka.Nachylił się.
-Wiem, że cię chowasz ...nie wiem tylko po co?
Uniosła broń.
-Kiedy to znalazłaś...
-Niedawno...-Skinęła za siebie gdzie miała resztę broni.
-Na co?
-Nie interesuj się tym...
-Sean mów zaraz, bo do ciebie strzelę.
-Nie zrobisz...-Przerwał głośny huk.
Otworzył szeroko oczy.
-Następny będzie w głowę.To jak..odpowiesz..
-Do zabijania.Nie mówi, że nie wiesz po co jest broń.
-Na co ci to ...zabijać.
-Hope nie jestem...znaczy w pewnym sensie może trochę jest coś we mnie co jest podobne do ciebie, ale ja nie jestem tym...Hope...-Westchnął.
-Jestem mordercom.
CZYTASZ
Hunter
WerewolfHope była już od dziecka szkolona.Jej brat nauczył jej wszystkiego czego wie.Ojciec wpajał, że każdy musi umieć się bronić.Teraz jako dorosła musi zmierzyć się z tym co ją czeka. Los lubi płatać figla.Dziewczyna nie spodziewała się, że zostanie ło...
