Rozdział 21

627 33 0
                                        

Sean wyładowywał wszystkie emocje na bieganiu...bił we wszystko.

Hope stała się trzymać od niego z daleka ale z dnia na dzień poznawała go coraz bardziej.

Bała się dokąd dojdzie to wszystko.

Wyszła na zewnątrz.

Nie biegała już tak długo, że czułą się tak szczęśliwa jak kiedyś.

-Hope..-Coś ją złapało.

-Czego?!

-Zbliża się pełnia musisz mnie związać..

Wracali do domu w szybszym tempie niż zazwyczaj.

Złapała łańcuchy i obwiązał go.

-Dobrze..mocniej..teraz idź do pokoju i zamknij się i nawet nir próbuj wychodzić do rana stamtąd.

-Rozumiem.

Siedziała w pokoju kiedy słyszała jak coś się rwie.

Chciała sprawdzić co to było, ale nie ruszyła się z miejsca.

Czekała i czekała, ale nic się nie stało.

Wiedziała, że może była najgłupszą kobieta na świecie, ale wyjrzała przed drzwi.

Natychmiast coś ją złapało.

-Sean!-Warknęła.

-Puszczaj mnie!

-Nie..-Stała twarzą do ściany.

-Co ci mówiłem?!

-Żebym nie wychodziła...

-Dlaczego to zrobiłaś?

-Chciałam zobaczyć...

-Wracaj tam..-Puścił ją.

Co się z nią stało?Pomyślała.

Dlaczego go słucha?

Posłusznie wykonała jego rozkaz.

Już niedługo.Planowała.

Wydostanę się z stąd.

Cały tydzień główkowała jak go przechytrzyć

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Cały tydzień główkowała jak go przechytrzyć...w końcu wymyśliła.

Kiedy udał się na polowanie.

Przemieniła się i wbiegła do lasu.

Ominęła staw...i przebiegła obok skrzywionego drzewa.

Nie liczyła już ile to jej zajęło, ale w końcu wydostała się z lasu.

Zobaczyła ciemną karczmę...weszła tam.

Zabierając po drodze ubrania jakiejś kobiety.

W sukienkach zawsze czuła się dziwnie i teraz też tak było.

Usiadła przy stołku.

-Witam..mogę skorzystać z telefonu?-Barman podał jej.

-Halo?Cońe...

-Hope..udało się?

-Nie wiem...

-Jak to...

-Nie dam rady to zrobić.

-Dlaczego?Hope co się stało?-Przełknęła ślinę.

-Nie jestem taka...nie mogę ...

-Hope jesteś łowca uda ci się potem będzie z górki.

-Nie rozumiesz...

-Nie to ty nie rozumiesz...uczyliśmy cie tego i teraz tchórzysz?

-Nie..po prostu dowiedziałam się czegoś.

-Czego?

-To mój mate...

-Hope nie wiesz nic o tym...

-Kiedyś zostałam komuś obiecana...jeszcze przed urodzeniem...okazał się nim syn tego łowcy...teraz sama nie wiem czy na pewno nim był...

-Obietnica nie ma nic wspólnego z zadaniem...

-Ma, bo nie mogę go zabić...


HunterOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz