Jeff
Off zniknoł a ja z maskym dotarliśmy wreście na teren ośrodka .Pierwsze co uradowało moje bezdeszne poczucie był widok mojej najbliższej osobie która spała na łóżku w zarezerwowanym pokoju.
Zasłoniłem mu oczy wciąż potliwymi dłońmi a on jeknął co letsza tym samym mnie podniecając. zaśmiałem się nieudolnie na co automatycznie krzyknoł me imie i objoł .Czułem jak jego łzy wchłania moja dotej pory brudna bluza.
-poczekaj ..wróciłem po swoje rzeczy do wciąż stojącego autobusu i zaczołem szukać cennej rzeczy którą miałem komuś ofiarować.
Per Masky
U kresu sił doszłem na korytarz i ujrzałem leżącego na fotelu kanibala który przewracał strone książki.
Podeszłem jak najciszej potrafiłem i opadłem bezwładnie na niego na co zareagował krzykiem małej bezbronnej dziewczynki.
-Tim!!!
-co7u7?
-Głos zaczął mu drżeć a dopiero teraz zdążyłem zauważyć jak rumieni się zakładając maske.
-Owww jak ty ślicznie wyglądasz 7u7.przesunołem palcami po jego białej zapinanej na szare guziki koszuli .Automatycznie poczułem jak jego tętno przyspiesza gdy moja dłoń zbliżała się ku jego sfery.Dątknowszy jego pas chłopak odepchał mnie a ja upadłem jęcząc na ziemie i masując obolałą skroń.
-Pr..przepraszam....założył maske i podał mo ręke.
Złapałem mocno jego dłoń i przyciągnołem w czym upadł z rękoma położonymi na mojej klatce .Usłyszałem jeden jęk który wydobył się z jego ust gdy przypadkowo usiadł na mojim kroczu.
-ajj jaki ty niegrzeczny zaśmiałem się i pomogłem wstać bezokiemu.
-zaraz wróce 7u7.cała droga w jednej i to czarnej koszuli w słońcu przy wysokiej temp wystarczająco zachęciła mnie do kąpieli.
Gdy wróciłem już nie ujrzałem mej bezokiej królewny .Zamiast tego zastałem burdel w pokoju Toba i Jeffa co równocześnie mnie zastanawiało co mogliby prawdopodobnie tam poczynać.
Znudzony wróciłem do pokoju a przed wejściem znalazłem siedzącego jacka.
-ej co ci się stało?
-nic.
-przecież mnie nie okłamiesz że po nic tu przyszłeś skoro od zawsze mnie nie nawidziłeś odkąd się ku tobie zbliżyłem.Po ostatnich słowach lekko się zarumieniłem a moje ciało przeszły nieprzyjemne dreszcze.Bezoki objoł mnie a ja poczułem ciepłą ciesz na mej nowo co przebranej zielonej bluzie.
-jaaaackk.
Jego łzy automatycznie farbowały materiał na głęboką czerń.
Dopiero teraz dostrzegłem wiadomość napisaną brajlem (niechcemisiesprjaktosiepisze)w której była odmowa liu.Mnie rozgromiła radość a jego rozpacz na co przytuliłem go ostrożnie i zaciągnołem na łóżko.
Jeff.
Odkąd przybyłem i przywitałem się z swojim chłopakiem mym oczom ukazała sie jane na co robiąc syf w pokoju wśród krzyków gofrożercy bo zdeptałem gofry uciekłem i wpadłem do wody.okazało soe że było to spowodowane zbyt długim przebywaniem na słońcu.W basenie zanurkowałem pod wode a gdy Rogers sie nachylił automatycznie uoadł w twardą tafle.Moje szczęście że nic nie poczuł i jedynie zgestykulował obrażoną minką.
Po kąpieli wróciłem z nim do domku i położyłem obok niego obejmując tym samym jego talje i głaszcząc 2 ręką pi włosach.Pocałowałem go na co się zarumienił ale odwzajemnił pocałunek co sprawiło mi jeszcze większą rozkosz.
****.
Koniec tej książki może nadejdzie ...ale wciąż brak weny.
CZYTASZ
TicciTobyxJeffTheKiller (Yaoi)
RomanceCo wyniknie z przyjaźni tajemniczego znanego prawie każdemu mordercy i słynnego gofrożera? Te opowiadanie będzie rasumowało tą odpowiedź na wasze pytania
