Lucy
Christian walczył zaciekle z Łowcą, odpierając jego ataki i krzycząc do mnie, bym trzymała się w bezpiecznej odległości. Jaka to jest ta bezpieczna?! Robił szybkie uniki, odwracając jego uwagę od Lili, która szybko skradła się za mężczyznę i zamaszystym ruchem nim przeciwnik zdążył się odwrócić, podcięła mu gardło swoim sztyletem. Christopher zadowolony z całej sytuacji wyjął duże ostrze zza paska spodni i odciął głowę pokonanemu.
Podbiegłam do przyjaciół.
- Skąd masz Święte Ostrze? – zapytała Lili, spoglądając na blondyna.
- Dostałem od jednego ze strażników, gdy pomagaliśmy im po opuszczeniu pokładu – wyjaśnił, chowając broń.
- Pozazdrościć kolego... - poklepała Chrisa po plecach.
- Tak, tak – zaczęłam. – Ma chłopak szczęście, a czy teraz możemy się ruszyć?
Lili skinęła głową, a Christopher od razu ruszył. Kazał mi się trzymać blisko siebie, na co moja przyjaciółka prychnęła, kręcąc oczami.
Biegliśmy między drzewami, uważnie obserwując całe otoczenie. Widząc, kolejnych dwóch Łowców przystanęliśmy, chowając się za grubymi pniami drzew. Z bijącym niczym młot sercem wpatrywałam się w wysokie rośliny rosnące przede mną. Próbowałam się, choć odrobinę uspokoić, ale szło to na marne. W moich żyłach buzowała adrenalina. Z oddali słyszałam, jak rozmawiali w nieznanym mi języku. Wyglądało, to jakby jeden wydawał rozkazy drugiemu, a ten się im sprzeciwiał.
Wyjęłam instynktownie niewielkie ostrze, które dał mi Christopher w ciemnych korytarzach i ścisnęłam jego rękojeść. Dziwiłam się, że będąc w tylnej kieszeni moich spodni, nie zrobił mi żadnej krzywdy. Przyległam bardziej do pnia i skręciłam głowę, chcąc sprawdzić, co się dzieje. Zdziwiłam się, dostrzegając skradającego się do tej dwójki Christophera. Chciałam krzyczeć, by tego nie robił, ale wzięłam tylko głęboki wdech, próbując trzymać się na wodzy. Odrobinę bardziej się wychyliłam i dostrzegłam skradającą się Lili, która komunikowała się z chłopakiem za pomocą gestów przypominających język migowy. Widząc, jak z zaskoczenia atakowali Łowców, odwróciłam głowę.
Krzyknęłam, widząc przed sobą północnego. Miał ostrze praktycznie stykające się z moją koszulką. Był mężczyzną, z którym się już spotkałam. To właśnie przed nim uciekałam tamtej nocy, gdy skonał mój wuj.
- Znów się spotykamy laleczko. – Wyszczerzył zęby, po czym cicho zarechotał.
- To tak ładnie atakować słabszych?! – splunęłam mu w twarz.
Próbowałam zyskać na czasie i wymyślić jakąkolwiek drogę ucieczki. Biorąc głębszy, wdech czułam, jak ostrze wbijało się w moją skórę. Syknęłam z bólu. Uświadamiając sobie taką nowinę, zaczęłam płycej oddychać.
- Nawet nie masz pojęcia, jak dobrze będę się bawił, powoli pozbawiając cię życia.
Przekręcił swoją broń i przejechał nią odrobinę wyżej na, co otworzyłam szerzej oczy.
- Najpierw będziesz patrzyła, jak odcinam ci palec po palcu, by następnie przejść do całej dłoni.
Chwycił moją dłoń, w której trzymałam sztylet. Widząc do czego, zmierza, nie bacząc na jego kolejny ruch, chwyciłam broń w drugą rękę i wbiłam ją w jego brzuch. Łowca zaskoczony moim czynem odsunął się o krok z wielkim grymasem na swojej oliwkowej twarzy.
CZYTASZ
Rubinowe serce
FantasyŻycie nie zawsze jest usłane różami. Nastoletnia Lucy zawsze wiedziała, że wuj ukrywa przed nią prawdę, prawdę o niej. Wraz z dniem jej siedemnastych urodzin na światło dzienne wychodzą wszystkie sekrety, a dziewczyna wkracza do zupełnie innego świa...
