Obudziły mnie wrzaski mojego ojca. Zgaduje, że znowu kłóci się ze swoim klientem. Przewróciłem się na drugi bok i przykryłem kocem. Niestety to nic nie pomogło. Po chwili nastała cisza. Nie na długo miałem spokój, bo usłyszałem że wchodzi po schodach i kieruje się do mojego pokoju. Bez pukania wpadł do środka.
- Louis wstawaj! - krzyknął. Kiedy nie uzyskał odpowiedzi podszedł i zaczął mną szarpać.
- Dobrze już wstaje - powiedziałem cicho odpychając jego ręce i od razu usiadłem.
- Jadę zaraz na spotkanie z klientem, wrócę wieczorem, zostawiłem ci na blacie w kuchni pieniądze na jedzenie - przytaknąłem energicznie jak skończył.
- Jest godzina 6:10 AM, pieniądze, które ci zostawiłem na jedzenia starczą ci jeszcze na taksówkę więc...
- Zayn po mnie przyjeżdża - przerwałem mu.
- Okej...Do której masz lekcje?
- Do 15.
- Musisz być w domu od razu po szkole, bo przyjeżdżają pozostałe rzeczy z przeprowadzki. Zayn pewnie jeszcze cię odwiezie więc wrócisz po 16 - popatrzył na mnie i pokierował się w stronę drzwi. Wychodząc rzucił jeszcze - Trzymaj się młody - i z tymi słowami opuścił mój pokój.
~No to zapowiada się ciekawy dzień.~ pomyślałem. Przetarłem twarz wstając i kierując się do łazienki. Tam wziąłem szybki prysznic i doprowadziłem się do porządku, bo przez ojca się nie wyspałem. Czemu on mnie zawsze musi budzić wcześniej. To jest męczące. Wyszedłem nagi z łazienki wiedząc, że nikogo nie ma w domu. Założyłem jakieś bokserki, na nie czarne rurki i do tego bordowy sweter. Podwinąłem jego rękawy przed łokcie. Zawsze tak robię, bo wszystkie swetry, które mam są na mnie za duże. Przejrzałem się jeszcze w wielkim lustrze na ścianie i wyszedłem z pokoju, zabierając po drodze telefon. Zszedłem na dół i od razu udałem się do kuchni. Schowałem kasę zostawioną przez ojca do kieszeni. Postanowiłem zrobić sobie jajecznice, bo nie miałem siły na coś bardziej skomplikowanego. Po zjedzeniu umyłem naczynia i wróciłem do swojego pokoju. Zabrałem z tamtąd plecak i słuchawki. Spojrzałem na zegar, a to już była 7:25 AM. Zayn zaraz miał być. Poszedłem do przedpokoju i zdążyłem ubrać buty, a już na zewnątrz usłyszałem trąbienie. Wyszedłem z domu, od razu go zamykając i ujrzałem mojego przyjaciela opartego o samochód. Nie wytrzymałem i podbiegłem do niego przytulając się. On się tylko zaśmiał i objął szczelnie ramionami.
- Widzę, że ktoś się stęsknił - na te słowa tylko bardziej się w niego wtuliłem. W końcu nie widziałem go prawie rok.
- Ojj i to nawet nie wiesz jak bardzo - cicho mruknąłem.
- Ja też za tobą tęskniłem Lou, a teraz chodź bo się spóźnimy - powiedział odklejając mnie od siebie.
Otworzył mi drzwi i sam poszedł zająć miejsce kierowcy. Natychmiast wsiadłem. Zee odpalił auto i włączył radio. Leciała akurat piosenka Shawna Mendesa - There's Nothing Holdin' Me Back, którą bardzo lubiłem. Zacząłem od razu śpiewać i wystukiwać palcami rytm. Zayn zrobił to samo. Droga do szkoły minęła nam bardzo szybko i przyjemnie. Przez całą drogę śpiewaliśmy i tańczyliśmy ciągle się śmiejąc.
Po niecałych 20 minutach zaparkowaliśmy na parkingu przed dużym budynkiem. Mulat wysiadł z samochody, co zrobiłem zaraz po nim. Ominąłem pojazd i stanąłem tuż koło niego. Widząc to, ruszył bez słowa w stronę szkoły.
- Gotowy na pierwszy dzień w szkole? - zapytał przystając przed schodami prowadzącymi do wejścia. Ja tylko przytaknąłem, a on się uśmiechnął i potargał moje włosy.
- Nie martw się Lou. Wszystko będzie dobrze - po tych słowach przeszliśmy razem próg szkoły.
***
31.05.18
CZYTASZ
Fake love ~ Larry
FanfictionNieśmiały chłopak, Louis Tomlinson trafia do nowej szkoły w Londynie. Imię Harry prześladuje go od pierwszego dnia liceum i wtrąca się w jego życie. ~~~ Uwaga: Przekleństwa i sceny 18+
