Rozdział 16

1.5K 62 20
                                        

Obudził mnie hałas pukania do drzwi. Pomyślałem, że to mój ojciec. Pewnie chce mnie obudzić. Po chwili przypomniałem sobie, że przecież ojciec po pierwsze by nie budził mnie tak spokojnie, a po drugie to go nie ma w domu. Odwróciłem się gwałtownie w stronę drzwi, ale były otwarte. Zdenerwowałem się. Powoli wstałem i podszedłem do nich. Wyjżałem na korytarz, ale nikogo nie było. Nagle znowu rozległo się pukanie. Dobiegało z mojego pokoju. Natychmiast się odwróciłem i o mały włos nie dostałem zawału. Nie krzyknąłem, ale się wzdrygnąłem. Na moim balkonie stał śmiejący się Harry. Był ubrany w czarne rurki i bluzę koloru brudnego zielonego z czarnym napisem "Obsession". Do tego miał czarne vansy i granatową opaskę, która podtrzymywała mu włosy, aby nie spadały mu na twarz. Podszedłem do drzwi balkonowych i otworzyłem je.

- Bawi cię to, że się przestraszyłem? - powiedziałem z frustracją w głosie.

-Troszeczkę, ale nie złość się - usprawiedliwiał się.

- W ogóle co ty robisz na moim balkonie?

- Jestem, tu żeby cię obudzić, bo moje kochanie zgubiło telefon i nie ma budzika.

- Ooo dziękuję - uśmiechnąłem się słodko.

- No to teraz idź się myć, a ja zrobię...jest twój ojciec?

- Nie, nie ma.

- No to zrób co powiedziałem, a zrobię śniadanie dla nas.

Nie odpowiedziałem i udałem się do łazienki. Wyszykowałem się i wyszedłem w samych czarnych bokserkach. Stanąłem przed szafą i zacząłem wybierać. W końcu założyłem na siebie czarne rurki, czarne vansy, carną bluzę adidasa z dużym czerwonym logiem na przodzie i do tego wszystkiego szarą beanie. Miałem ją tak założoną, że wystawała mi grzywka. Zabrałem plecak i zacząłem szukać telefonu. Po chwili przypomniałem sobie, że przecież go zgubiłem i dlatego Harry przyszedł tak wcześnie. Ale zaraz...Przecież ja mu nic nie mówiłem, więc skąd on niby wie o tym? A może mu powiedziałem? Już sam nie wiem. Wreszcie wyszedłem z pokoju i zszedłem na dół. Po całej kuchni roznosił się przyjemny zapach. Usiadłem przy stole na przecikwo kuchni i obserwowałem loczka.

- No to czym mnie dzisiaj zaskoczysz? - zacząłem.

Chłopak podszedł do mnie i postawił przede mną talerz z dwoma tostami. Harry za to mniał trzy tosty. Wrócił się jeszcze do kuchni po dwie gorące herbaty i usiadł na przeciwko mnie.

- Mmmm...- wziąłem gryza. - Dobre, dziękuję - uśmiechnąłem się.

- Wiem i dla ciebie wszystko - odwzajemnił uśmiech i puścił mi oczko.

To było urocze. Po zjedzonym posiłku umyłem naczynia. Trochę przed 7:35 AM byliśmy już w drodze do szkoły. Wyszedłem z samochodu. To samo zrobił zielonooki i udaliśmy się razem do szkoły.

Wszystkie przerwy spędziłem z Harrym. Na jednej z nich zauważyłem płaczącego Nialla. Chciałem do niego podejść, ale jak tylko mnie, w sumie nas, zobaczył to uciekł. Nie wiem dlaczego. Chciałem się tylko spytać czy mu w czymś nie pomóc, bo nie wyglądał za dobrze. Jak chce to niech mnie unika. Jego spawa. Dalej idąc, to Zayna też spotkałem, tak właściwie to na niego wpadłem. Przeprosiłem, a on spojrzał na mnie i widziałem, że chciał coś powiedzieć. Powstrzymał się i poszedł jak tylko ktoś był w jego zasięgu wzroku. Nie wiem do końca kto, bo kiedy się odwróciłem widziałem kogoś plecy znikające za ścianą. Jeszcze na swojej drodze spotkaliśmy Liama. Z nim normalnie pogadaliśmy i pośmialiśmy się. I tak cały czas spędzony w szkole minął mi szybko i przyjemnie.

Jechałem właśnie z Harrym z bandamką na oczach. Nie wiem gdzie, bo nie chciał mi powiedzieć i kazał zakryć oczy. To ma być niespodzianka. Byłem strasznie podekscytowany na to. Jechaliśmy już tak z pół godziny. Przez ten czas zdąrzyłem się już na niego kilka razy obrazić i przeprosić go za to, że się obraziłem. Trochę to skomplikowane, ale no byłem zdenerwowany gdzie mnie wiezie. W czasie gdy go przepraszałem słuchaliśmy muzyki i śpiewaliśmy. W końcu zatrzymaliśmy się. Chciałem zdejmować bandamkę, ale loczek mi przeszkodził.

Fake love ~ LarryOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz