Rozdział 15

1.6K 68 13
                                        

Denerwowałem się trochę, ale w końcu zebrałem się w sobie i zapukałem. Od razu otworzyła mi jakaś kobieta. Zestresowałem się.

-Dzień dobry - powiedziała.

-Dzień dobry...ja...umm - jąkałem się.

- W czym mogę pomóc? - spytała.

- Czy...czy zastałem Liv?

- Och to ty jesteś Louis, prawda? - przytaknąłem. - Czemu nie powiedziałeś od razu? Ach mniejsza z tym wchodź, wchodź. Jestem mamą Liv, a ona jest w kuchni...prosto i w prawo - uśmiechnęła się do mnie promiennie.

- Dziękuję - odwzajemniłem uśmiech.

Kobieta zniknęła w głębi domu. Ściągnąłem buty i pokierowałem się do kuchni. Zastałem w niej dziewczynę szukającą coś w szafce. Postanowiłem ją przestraszyć. Podszedłem do niej cicho i chwyciłem ją w talii zaczynając ją łaskotać i drzeć się jej do ucha. Liv krzyknęła i odwróciła się natychmiast w moją stronę, odpychając moje ręce. Gdy już to zrobiła jej mina była bezcenna. Nie wytrzymałem i wybuchnąłem śmiechem. Z przestraszonej, zrobiła się zła.

- LOUIS, TY IDIOTO! - krzyknęła i walnęła mnie w ramię.

- Ała, za co to? - nie mogłem przestać się śmiać.

- Za to, że prawie dostałam zawału przez ciebie i przestań się w końcu śmiać.

- Ejj no już przepraszam - podszedłem do niej i przytuliłem ją.

- Nie Lou, zostaw mnie - próbowała się wyrwać i odepchnąć mnie.

- Jestem silniejszy, uspokój się i oddaj przytulasa.

- Nie - zaprotestowała.

- To będziemy tak stali do póki mnie nie przytulisz.

- Jeez no dobrze wygrałeś, zadowolony? - mówiąc to oddała przytulenie.

- Bardzo - uśmiechnąłem się szeroko.

Po tym pomogłem Liv zanieść różne przekąski i picie do jej pokoju. Znajdował się on na piętrze. Pierwsze drzwi po lewej stronie. Ściany były oblane blado-szarą farbą. Jak się od razu wejdzie do pokoju po lewej stronie znajdowała się komoda, a po prawej duża szafa. Na końcu pokoju pod oknem była szafka z książkami, a przed nią biurko. Za nim było dwuosobowe łóżko. Między biurkiem, a komodą znajdowało się duże lustro. Powieszone na nim były lampki. Meble były w kolorze jasnego brązu. Całe pomieszczenie rozświetlały zielone roślinki. Były dosłownie wszędzie. Na parapecie, na biurku, na komodzie, na podłodze, na szafkach...wszędzie. Po mimo to pasowały do wnętrza. Jeszcze nad łóżkiem była powieszona mapa świata. Oprawiona była w czarną ramę. Kontynenty były jasnobrązowe, a wody były białe. Nic nie było na niej zaznaczone. Ogólnie cały pokój był naprawdę ładny.

Usiadłem na łóżku obładowany łakociami. Dziewczyna zachichotała. Wyciągnęła telefon i zrobiła mi zdjęcie. Zaczęła pomagać mi z odłożeniem wszystkiego. Kiedy już to zrobiliśmy ułożyliśmy się tak, że ja opierałem się o tył łóżka, a Liv siedziała po turecku na przeciwko mnie.

- No to zaczynaj ploteczki o mnie, a ja później powiem ci wszytko jak jest naprawdę - powiedziałem.

- Okej, a więc plotki mówią, że jesteś z Harrym od poniedziałku. Od tego czasu też olewasz Nialla, a właściwie to się już nie przyjaźnicie. Został kilka razy przez kogoś pobity, ale nikt nie wie co się stało. Nie wiadomo również przez kogo. Wiadomo tylko, że chodziło o ciebie. Z Zaynem też się już nie przyjaźnisz. Nazwał cię chujem i takie tam, a później wybiegł ze stołówki. Podobno jest z Horanem, ale to nie jest do końca pewne. Ludzie tak myślą, bo dużo czasu ze sobą spędzają. Co jeszcze?...a niektórzy uważają, że jesteś uroczy i pasujecie do siebie z Harry, a drudzy że jesteś głupi wybierając takiego dupka jakim jest Styles zamiast przyjaciela. Do tego mówią, że on cię już dawno przeleciał i jesteś jego prywatną dziwką. Inni, że jeszcze cię nie przeleciał, ale zamierza i zrobiłeś mu loda w szkole. A jeszcze inni, że przeleciał cię w szkole już dawno. I to chyba byłoby wszystko...

Fake love ~ LarryOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz