Po około godzinie jazdy zatrzymaliśmy się przed małym domkiem letniskowym. Wysiadłem z samochodu. Pierwsze co zrobiłem to zaciągnąłem się zapachem lasu. Uwielbiam ten zapach, jest taki świerzy. Na dworzu było dość ciepło. Odwróciłem się w stronę auta, ale chłopaka w nim nie było. Wyjmował coś z bagażnika. Postanowiłem, że do niego podejdę. Z chwilą gdy byłem już przy nim, on zamknął bagażnik. Miał w ręku dużą torbę. Taką jak się bierze zazwyczaj na siłownie.
- Harry co my tu robimy? - spytałem.
- Przyjechaliśmy odpocząć od zgiełku miasta kochanie. Spędzimy razem trochę czasu, poznamy się lepiej...
Nie dając mi odpowiedziać złapał mnie za rękę i zaczął iść w stronę domku. Stanęliśmy przed wejściem. Styles wyciągnął klucze i otworzył drzwi, wpuszczając mnie pierwszego do środka. Wchodząc od razu znajdowało się na przecięciu dwóch pokoi. Po lewej stronie salonu, a po prawej kuchni. W salonie była tylko duża kanapa, stolik do kawy, a pod nim puchaty dywanik. Na przeciwko mebla znajdowało się kilka półek z książkami. Po prawej stronie była zwykła kuchnia. Mogła różnić się od innych tym, że miała mały barek przy, którym stały 3 krzesła. Był on skierowany w stronę salonu. W tym dużym pomieszczeniu były dwa okna. Jedno po prawej i drugie po lewej stronie. Idąc dalej w głąb domku, znajdowało się na holu. Po jednej stronie było dwoje drzwi, a po druiej były tylko jedne.
- Po lewej stronie pierwsze drzwi to łazienka, drugie to sypialnia, w której będziemy spać, a na przeciwko niej jest jeszcze jeden pokój - zaczął loczek.
Wyminął mnie i wszedł do sypialni. Poszedłem za nim. W tym pokoju była tylko jedna komoda i duże małżeńskie łóżko. Przeszedłem jeszcze zobaczyć dwa pozostałe pomieszczenia i wróciłem do Harrego, który leżał na łóżku. Z telefonem w ręce. Jak tylko mnie zobczył to go schował i zaprosił ręką, abym do niego dołączył. Zrobiłem to i po chwili leżeliśmy razem przytuleni na łóżku.
- I jak ci się podoba domek? - zaczął.
- Jest bardzo ładny. Zrobiony i urządzony w takich beżowych i ciemnych kolorach. Podoba mi się - odpowiedziałem.
- To się cieszę - dał mi buziaka w czółko.
- Harry? - zapytałem po dłuższej chwili.
- Tak skarbie.
- Mówiłeś, że będziemy tu spać, to my nie wracamy do domu dzisiaj?
- Nie wracamy. Zostaniemy tutaj do jutra. Będziemy wieczorem już w domu.
- Ale jak to? Przecież ja nie mam żadnych rzeczy ze sobą.
- Spokojnie Lou, zabrałem więcej moich koszulek i wziąłem jakieś kosmetyki, więc się nie martw.
- No dobrze, a co z jedzeniem?
- Nie daleko tego miejca jest małe miasteczko. Pojedziemy tam i kupimy rzeczy na dziś i jutro.
- Yhym...To możemy już jechać, bo głodny się zrobiłem - powiedziałem zciszając głos.
- Możemy i nie wstydź się tego, że chce ci się jeść. To normalna ludzka potrzeba.
- No tak tylko...
- Tylko co?
- Bo przed chwilą jedliśmy śniadanie i jak zjem znowu to pewnie przytyje...
- Czy ja się przesłyszałem? - wstał z łóżka. - Lou nie mów takich rzeczy. Możesz jeść wtedy kiedy jesteś głodny. Nie przytyjesz od tego, a nawet jeśli to co się takiego strasznego stanie? - oburzył się.
- No będę gruby i nie będę ci się już podobał.
- Zawsze będziesz mi się podobał. Czy będziesz chudy czy gruby, nie ważne. Ważne jest tylko to, abyś o siebie dbał i nie głodził się. Bo jesteś piękny nie ze względu na swoje kształty, tylko ze względu na swoją duszę. Nigdy o tym nie zapominaj słońce - podszedł do mnie i pocałował mój nos.
CZYTASZ
Fake love ~ Larry
FanfictionNieśmiały chłopak, Louis Tomlinson trafia do nowej szkoły w Londynie. Imię Harry prześladuje go od pierwszego dnia liceum i wtrąca się w jego życie. ~~~ Uwaga: Przekleństwa i sceny 18+
