Rozdział 11

2.3K 101 227
                                        

Obudziły mnie mokre pocałunki, składane przez Harrego, na mojej szczęce. Przeciągnąłem się i odwróciłem głowę w jego stronę.

- Harry...-wymamrotałem.

- Widzę, że moje kochanie się obudziło.

Na sposób w jaki mnie nazwał, miałem od razu motylki w brzuchu i zarumieniłem się. Otworzyłem jeszcze oczy i zmierzyłem go wzrokiem. Miał widoczne mięśnie na brzuchu. Zauważyłem, że w dalszym ciągu patrzy na mnie. Zarumieniłem się jeszcze bardziej i schowałem twarz w dłonie.

- Ktoś tu się chyba rumieni - zaśmiał się. - Ej no...już nie chowaj się, chce widzieć w jaki sposób działam na ciebie.

Nie otrzymał żadnej odpowiedzi, więc podniósł moją bluzkę do góry. Zaczął składać pocałunki od mojego pępka w górę, aż dotarł do mojej twarzy, która w dalszym ciągu była zakryta przez dłonie. Byłem pewny, że przez niego jestem jeszcze bardziej czerwony niż wcześniej. Nagle usiadł na mnie. Byłem zdezorientowany, a on to wykorzystał i zabrał moje dłonie z twarzy, przytrzymując je po obu stronach mojej głowy. Zaczął dawać mi buziaki na twarzy, a ja chichotałem. On się tylko śmiał i szeroko uśmiechał. Nagle pocałował mnie w usta. Sparaliżowało mnie i nie zdążyłem oddać pocałunku zanim on go przerwał. Popatrzył mi w oczy jakby czegoś szukał i ponownie złączył nasze usta. Teraz, niemal od razu go oddałem. Nasze pocałunki były spokojne i delikatne. Pokochałem jego usta. Były takie pełne i delikatne. W pewnym momencie przerwał na chwilę, aby przygryźć moją dolną wargę, pytając o dostęp. Natychmiast otworzyłem szerzej usta. Do pocałunku dołączyły nasze języki, które walczyły o dominację, oczywiście zielonooki wygrał. Nasze pocałunki stały się niechlujne i szybkie, a zarazem delikatne i czułe. Nie mogłem się nim nacieszyć, więc wyrwałem ręce z jego uścisku i wplątałem je w jego włosy. Pociągałem za nie od czasu, do czasu, a wtedy on wydawał z siebie zadowolone pomruki. W pewnym momencie oderwaliśmy się od siebie gdy zabrakło nam tchu. Wtedy on oparł swoje czoło o moje. Nasze oddechy się mieszały. Wreszcie podniósł głowę i pocałował mnie w nos, uśmiechając się przy tym uroczo. Wstał ze mnie i poszedł, bez słowa, do łazienki. Ja jeszcze chwile leżałem w miejscu. Po prostu nie mogłem uwierzyć co się właściwie stało. Podobało mi się i to bardzo. Postanowiłem dać mu jakieś rzeczy na przebranie. Wszystkie moje ubrania będą na niego za małe ale miałem jakieś bluzki Zayna, które powinny pasować. Wybrałem zwykłą białą bluzkę i jakieś za duże na mnie bokserki, żeby miał na zmianę. Zapukałem do łazienki, drzwi momentalnie się otworzyły, a w nich stał Harry z przewiązanym w pasie ręcznikiem. Wyglądał seksownie. Odrywając od niego wzrok, podałem mu ciuchy i zamknąłem drzwi. Czemu on mnie tak zawstydza? Wziąłem jakieś rzeczy z szafy i udałem się do łazienki na dole. Wiedziałem, że ojca nie ma, dlatego spokojnie zszedłem. Szybko się ogarnąłem i wyszedłem idąc z powrotem na górę. Harry siedział na łóżku i robił coś na telefonie. Jak mnie zauważył momentalnie go schował. Przejrzałem się w lustrze i miałem na sobie czarne rurki i vansy, szarą bluzę z flagą USA i beanie, która odkrywała moją grzywkę.

- Wyglądasz ładnie, a teraz już chodź, bo się spóźnimy - stwierdził.

- Dziękuję, a co ze śniadaniem?

On wstał i podchodził do mnie, a ja się cofałem, aż dotknąłem plecami ściany.

- Kupię ci coś w szkole - mówiąc to złożył krótki pocałunek na moich ustach.

Wziął mój i swój plecak, po czym wyszedł z pokoju. Poszedłem za nim. Nie minęła chwila, a my już jechaliśmy w stronę szkoły. Droga jak zwykle minęła nam dobrze. Kiedy byliśmy już pod budynkiem szkoły, wysiadłem z samochodu. Harry zrobił to samo. Miałem już wchodzić do środka, ale on mnie zatrzymał łapiąc mnie za nadgarstek. Przystanąłem i odwróciłem do niego głowę.

Fake love ~ LarryOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz