Rozdział 13

2K 78 243
                                        

Obudził mnie dzwoniący budzik. Otworzyłem oczy i przeciągnąłem się. Spostrzegłem, że jestem sam w łóżku. Dotknąłem miejsca obok mnie i było zimne. Dawno już go tutaj nie ma. Nagle usłyszałem otwierające się drzwi. Odwróciłem się w ich stronę. Stał w nich Harry z dwoma talerzami. Był już ubrany. Podszedł do mnie, a ja podniosłem się i oparłem plecami o tył łóżka. On postawił no moich udach talerz z jajecznicą i grzanką. Usiadł koło mnie.

- Mam nadzieję, że lubisz takie śniadanie - uśmiechnął się.

- Lubię i dziękuję - przesunąłem się w jego stronę i pocałowałem w policzek.

On tylko zachichotał i zaczął jeść. Zrobiłem to samo. Chwile później po jedzeniu nie było żadnego śladu. Styles wziął mój talerz i wstał, kierując się do wyjścia. Przystałą w przejściu i odwrócił się w moją stronę.

- Idź się umyć, zostawiłem ci ubrania w łazience. Powinny być na ciebie dobre, bo na mnie są za małe - nie dając mi odpowiedzieć wyszedł.

Wstałem i poszedłem do łazienki. Po wyszykowaniu się wyszedłem z niej. Zacząłem się przeglądać w lustrze na szafie. Miałem na sobie zwykłą czarną koszulkę z krótkim rękawem i rurki tego samego koloru. Do tego miałem granatowe vansy i beanie. Na to zarzuciłem jeszcze czarną bluzę bez kaptura. Wyszedłem z pokoju zabierając plecak. Zszedłem na dół gdzie przy frontowych drzwiach czekał na mnie Harry. Otworzył mi drzwi. Poszedłem od razu do samochodu. On zrobił to samo. Po chwili już kierowaliśmy się w stronę szkoły.

- Czemu było tak cicho w domu? - przerwałem cisze między nami.

- Moi rodzice pracują i czasem wyjeżdżają na kilka dni w delegacje. Nie będzie ich jeszcze trochę - odpowiedział.

Tak naprawdę zapytałem się o to, bo musiałem jakoś zacząć. Męczyło mnie zdarzenie z wczoraj. Jesteśmy tylko przyjaciółmi, więc dlaczego on to zrobił.

- Harry...bo wczoraj pod prysznicem...dla-dlaczego...no...ty to tak właściwie...ehh...zrobiłeś? - zapytałem co chwila przerywając.

- Nie podobało ci się?

- No...podobało i to bardzo, właściwie nie o to mi chodzi...tylko dlaczego ty...

- Zrobiłem ci loda? Bo mi się spodobałeś i myślałem, że ja tobie też, więc dlatego - przerwał mi.

- Spodobałem ci się? - spytałem zaskoczony.

- Tak i to bardzo. Jesteś niewinnym, uroczym chłopakiem o prześlicznych oczach i uśmiechu...jakbyś mógł mi się nie podobać?

Nie wiedziałem co powiedzieć. Zaskoczył mnie tym.

- To w takim razie kim my dla siebie jesteśmy?

- Dobra muszę wreszcie to powiedzieć, a więc czy ty Louis chciałbyś zostać moim chłopakiem? Podobasz mi się i wiem, że znamy się krótko, ale co ja poradzę na to, że chce mieć ciebie tylko dla siebie? To zgadzasz się? - mówiąc to zatrzymał się pod szkołą i popatrzył mi prosto w oczy.

- Ehh...ja...tak, chciałbym zostać twoim chłopakiem Harry - odpowiedziałem.

On położył swoją dłoń na moim policzku i pocałował mnie. Przerwał pocałunek po chwili. Wysiadł szybko z auta i przeszedł na moją stronę. Otworzył mi drzwi i wyciągnął w moją stronę rękę.

- Zapraszam do szkoły kochanie - uśmiechnął się szeroko.

Podałem mu dłoń, a on pomógł mi wysiąść. Zamknął samochód. Splótł nasze palce razem i zaczął iść w kierunku wejścia. Uśmiechnięty i lekko zdezorientowany całą sytuacją szedłem pewnie u jego boku. W takiej „pozycji" przekroczyliśmy próg szkoły. Momentalnie mogłem poczuć wzrok wszystkich na nas. Podeszliśmy do sali, w której mieliśmy lekcje. Zaraz po tym zadzwonił dzwonek, więc weszliśmy do niej i zajęliśmy na końcu miejsca. Każdy kto wchodził patrzył na nas ze zdziwieniem. Nawet nauczyciel. Czułem się dziwnie. Harry to zauważył, więc objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie. Położyłem głowę na jego ramieniu. Lekcja się zaczęła. Nagle do sali ktoś zapukał. Tym kimś był Niall. Od razu po wejściu jego wzrok wylądował na mnie, a właściwie to na nas. Widziałem zdziwienie mieszające się ze złością w jego spojrzeniu. Kiedy szedł do swojej ławki mogłem dostrzec tylko smutek. My siedzieliśmy pod oknem, a on pod ścianą w ostatniej ławce. Siedział sam. Przez całą lekcje zerkałem na niego. Nie wyglądał najlepiej. Miał wory pod oczami i bladą skórę, tak jakby nie jadł długo i nie spał. Chciałem go pocieszyć i się do niego przytulić, ale nie mogłem. Przecież jak sam powiedział nie jesteśmy już przyjaciółmi. Może tak będzie dobrze. Każdemu to wyjdzie na lepsze i nawet już wychodzi. Dzięki tej całej sytuacji zyskałem chłopaka, a on pozbył się problemu zwanym mną. Każdy będzie szczęśliwy. Nie będę się przejmować. 

Fake love ~ LarryOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz