Rozdział 17

1.4K 56 45
                                        

Obudziły mnie dźwięki przychodzących wiadomości. Otworzyłem oczy i przeciągnąłem się. Nie było przy mnie loczka. Usłyszałem lecącą wodę, więc zgaduje, że jest w łazience. Pierwszy raz zostawił telefon. Postanowiłem sprawdzić kto pisze. Tylko zerknę i nic się przecież nie stanie. Podparłem się na łokciach i sięgnąłem pod poduszkę. Znalazłem w końcu telefon. Usiadłem i spojrzałem na wyświetlacz. Nie chciałem nawet próbować go odblokować. Zjechałem na sam początek przychodzących wiadomości.

9:50 AM Nick:

I jak tam sprawy się mają Harry?

9:53 AM Nick:

Mało czasu ci zostało

9:56 AM Nick:

Szykuj kasę bo koniec miesiąca już niedługo haha

9:57 AM Nick:

Lepiej się postaraj

O co chodzi z tymi wiadomościami? Harry komuś jest winny pieniądze jakieś czy co? Ma się postarać, ale jak? Co on ma zrobić do cholery, do końca miesiąca? Nie spytam go, bo wyjdzie na jaw, że czytałem jego wiadomości. Teraz będę o tym myślał. Czy ja musze być taki ciekawski? Po chwili zdałem sobie sprawę, że nie słysze już lecącej wody. Szybko odłożyłem telefon na poprzednie miejsce i położyłem się. Dobrze, że to zrobiłem, bo później usłyszałem otwierające się drzwi od łazienki. Musiałem udawać, że obudziłem się dopiero, więc przeciągnąłem się i ziewnąłem. Popatrzyłem na niego robiąc ospałą minę. Chyba mi się udało, bo się uśmiechnął i podszedł do mnie. Musnął moje usta i usiadł obok mnie.

- Dzień dobry kochanie. Jak się spało? - zapytał.

- Z tobą zawsze dobrze Hazz.

- Cieszę się, a teraz idź się myć, bo zabieram cię gdzieś - mówiąc to wstał i zaczął się ubierać w rzeczy z wczoraj.

- Gdzie mnie zabierasz? - spytałem zaskoczony.

- Najpierw podjedziemy do mnie, bo muszę się przebrać w czyste ciuchy, a później to co najbardziej lubisz...

- Czyli co?

- NIESPODZIANKI! - krzyknął i wybiegł z pokoju.

- NIE CIERPIĘ NIESPODZIANEK HARRY!! - wydarłem się na cały dom.

Nie odpowiedział mi, ale mogłem usłyszeć jego śmiech z dołu. Wstałem z łóżka i pokierowałem się do łazienki. Kiedy już doprowadziłem się do porządku wyszedłem z niej. Założyłem tym razem czarne jeansy i podwinąłem sobie nogawki do kostek. Do tego ubrałem zwykłą czarną koszulkę, na nią założyłem grubszą szarą bluzę i zabrałem z szafy jeszcze jeansową kurtkę zimową. Robiło się już zimno w Londynie. W końcu mamy prawie koniec października. (od Stili: Lou poszedł do szkoły dokładnie 2.10.17, czyli wszystko dzieje się na razie w październiku) Po mimo tego, że robi się zimno ja nadal będę nosił vansy do kostek. Wybrałem całe granatowe old skoole. Nawet podeszwa była granatowa. Uwielbiam te buty. Ogólnie buty z ich firmy są moim zdaniem najlepsze. Przejrzałem się w lustrze. Muszę przyznać, że wyglądałem dosyć ładnie, ale brakowało mi czegoś. Tylko czego? Zastanawiałem się chwile, aż w końcu wpadłem na coś. Podszedłem do szafy i wyciągnąłem z niej granatową beanie. Wróciłem przed lustro i założyłem ją. I to było to czego brakowało. Zadowolony z siebie zszedłem na dół. Do kuchni zaprowadził mnie zapach czegoś pysznego. Kiedy już się w niej znalazłem powiesiłem kurtkę na krześle i usiadłem na nim. Zaraz po tym Harry postawił przede mną talerz z omletem. Podziękowałem oraz życzyłem mu smacznego i zacząłem jeść. On odpowiedział i zrobił to samo. Próbowałem z niego wyciągnąć gdzie ma zamiar mnie zawieść, ale jak zwykle był nieugięty. Powtarzał w kółko "Nie powiem ci, bo wtedy to niebyłaby już niespodzianka tylko spodzianka, a przecież nikt nie lubi spodzianek Lou". Przestałem się pytać gdy usłyszałem to zdanie po raz setny. Zjedliśmy śniadanie i umyliśmy naczynia. Ubrałem kurtkę na siebie. Sprawdziłem jeszcze czy na pewno nie ma ojca, ale nie było go. Nawet nie raczył zostawić jakiejś wiadomości. Fajnego mam ojca, co? Wyszliśmy z domu i udaliśmy się do samochodu. Wsiedliśmy do niego i odjechaliśmy w stronę domu loczka. Kiedy byliśmy już pod nim zielonooki powiedział, żebym poczekał. Tak też zrobiłem. Nudziło mi się trochę, a nie mogłem nic po przeglądać, bo nie miałem telefonu. Postanowiłem włączyć radio. Leciała właśnie piosenka " For him - Troye Sivan, Allday". Zacząłem wsłuchiwać się w słowa i wystukiwać rytm palcami. Spodobała mi się. Piosenka skończyła się, a do auta wsiadł Styles. Był ubrany w czarne rurki i białą koszulkę. Miał jeszcze na sobie rozpiętą jesienną kurtkę, przypominającą trochę moją. Tyle, że jego była w kolorze ciemnego brązu i miała kaptur. Na nogach miał brązowe sztyblety. Jeszcze na głowie miał czarne okulary przeciwsłoneczne, ktróre potrzymywały mu włosy, by nie opadły mu na twarz. Odpalił samochód i ruszyliśmy w nieznaną mi drogę. Może już być to niespodzianką, tylko żebym nie musiał znowu zasłaniać oczu. Straszne dziwne uczucie, nie widzieć przez taki okres czasu, a co dopiero przez całe życie. Nie mogę nawet sobie tego wyobrazić. Współczuje takim osobą. Nie mogą zobaczyć tylu wspaniałych rzeczy. Z rozmyślań wyrwała mnie ręka na moim udzie. Spiąłem się lekko. Odwróciłem się w stronę loczka. Nie patrzył na mnie. Zaczął mocniej masować i ściskać moje udo. Chwile później kierował swoją dłoń co raz bliżej mojego krocza. Poruszyłem się nie spokojnie. On na to tylko uśmiechnął się zadziornie. Zrobiło mi się gorąco, więc zdjąłem kurtkę i rzuciłem ją gdzieś na tylnie siedzenia. Harry z uda przeniósł się na mój brzuch. Zaczął zaczepiać palcami o mój guzik od spodni. W końcu odpiął go, więc teraz zamiast bawić się nim, bawił się gumką od moich bokserek.

- Ha-Hazz co chcesz? - wymamrotałem.

- Chce, żebyś się rozluźnił i rozkoszował moim dotykiem - spokojnie odpowiedział.

Nic nie powiedziałem na jego słowa. Próbowałem się przyzwyczić do jego czynów. Nagle rozsunął mój rozporek i ścisnął mojego penisa. Masował go i ściskał. W końcu wkradł się pod moje bokserki i zaczął poruszać swoją dłonią na nim. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać czy tego właśnie chce? Żeby mój chłopak zwalił mi w swoim samochodzie...Kilka dni temu postanowiłem mu odmawiać, żeby sprawdzić czy zależy mu tylko na moim ciele czy na mojej osobowości...Tylko, że jemu nie da się odmówić. Raz się żyje, niech robi ze mną co chce...oczywiście na ten moment. Po za tym to jest tyko dotykanie...W końcu poczułem przyjemne uczucie rosnące w dole mojego brzucha. Nim się spostrzegłem loczek był już pochylony nad moim kroczem. Ręka zamieniła się z jego ustami. Zdążył tylko kilka razy poruszyć głową, a ja dostałem orgazmu. Wyjęczałem głośno jego imię. Spuściłem mu się wprost do gardła. Połknął wszystko od razu. Po tym wrócił na swoje miejsce. Podał mi chusteczkę, ale za nim to zrobił wpił się w moje usta. Całowaliśmy się jakiś czas, aż w końcu oderwaliśmy się od siebie. Uśmiechnąłem się do niego nieśmiało, a on odwzajemnił to. Teraz już całkowicie usiadł na swoim miejscu. Taki byłem wkręcony, że nie zauważyłem, że się zatrzymaliśmy. Byliśmy na jakiejś leśnej drodze. Kiedy już się rozejrzałem to wytarłem się i ubrałem. Harry w między czasie odpalił samochód i ruszyliśmy w dalszą drogę.

***

30.06.18

Fake love ~ LarryOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz