Następnego dnia ojciec obudził mnie przed tym jak miał jechać do pracy. Zrobił to na spokojnie. Nie szturchał mnie, ani nie krzyczał. Zapukał po czym wszedł cicho do mojego pokoju. Przez niego miałam lekki sen, więc od razu się obudził. Przetarłem oczy i ziewnąłem. On się we mnie tylko wpatrywał. Byłem nastawiony na ranne krzyki i obelgi rzucane w moją stronę, ale nic z tych rzeczy się nie pojawiło. Zdziwiłem się. Ojciec to zauważył i usiadł koło mnie na łóżku.
- Pewnie myślisz, że jestem okropnym ojcem, bo cię bije i krzyczę, ale zrozum, że chce dla ciebie jak najlepiej. Czasem wybuchnę i powiem coś czego nie chciałbym mówić. Tylko, że co się stało, to się nie odstanie - wyciągnął w moją stronę rękę i lekko potargał moje włosy. - A teraz wstawaj do szkoły. Ja jak zwykle wrócę późno.
Wstał i poszedł w kierunku drzwi, ale zatrzymał się i podniósł z podłogi „listę zakazów". Popatrzył na nią chwilę, a później odwrócił się w moją stronę.
- Nie mogę decydować o tym z kim będziesz się spotykał i jaka jest twoja orientacja. Wczoraj poniosło mnie trochę... - przerwał na chwilę. - Możesz wykreślić pierwszy punkt, a teraz naprawdę muszę iść, bo się spóźnię. Pa młody.
Położył kartę na komodzie i wyszedł. Czy ktoś może mi wytłumaczyć co się stało? Mój ojciec właśnie zgodził się na to, abym spotykał się z Harrym. Przecież to jest jakiś cud. To jest nie możliwe. Pomimo tego, że się zgodził i tak uważam, że jest okropny. Kiedy skończę 18 lat wyprowadzam się od niego jak najszybciej. Nie zamierzam mieszkać z katem. On myśli, że jakimś magicznym sposobem mu wybaczę po kilku nie znaczących słowach. Nie ma takiej opcji, ale niech tak myśli. W końcu zwlokłem się z łóżka i poszedłem do łazienki. Spojrzałem w lustro i ujrzałem ogromnego siniaka na policzku. Lekko go dotknąłem, ale strasznie bolał. Zdjąłem koszulkę przypominają sobie, że dostałem jeszcze w brzuch. Tam też był duży siniak. Po prostu super. W szkole znowu będą gadać. Po kilkunastu minutach szykowania się wyszedłem z łazienki. Postanowiłem ubrać czarne rurki, białą koszulkę z małym wyszywanym napisem „not heartbroken" i do tego czarną rozpinaną bluzę z kapturem oraz czarne vansy. Przejrzałem się w lustrze i po stwierdzeniu, że wyglądam znośnie wyszedłem z pokoju. Zabrałem po drodze plecak z książkami i udałem się do kuchni. Zrobiłem sobie kanapkę z serem i herbatę. Kiedy już zjadłem, poszedłem do przedpokoju. Założyłem na siebie zimową jeansową kurtę i wyszedłem z domu. Po jakimś czasie stałem przed budynkiem szkoły. Bałem się, ale musiałem znaleźć loczka i mu wszystko wytłumaczyć. Pewnie będzie na mnie zły. Wszedłem do szkoły. Od razu uzyskałem wzrok wszystkich na sobie. Nie zwracając uwagi na innych poszedłem do szafki i zacząłem wyjmować potrzebne książki na dzisiaj. Nagle poczułem, że ktoś lekko ściska mnie za rękę. Odwróciłem się w tamtą stronę i ujrzałem Nialla. Nie wyglądał najlepiej. Był o wiele chudszy niż wcześniej. Miał podbite oko i wory pod oczami.
- On to zrobił? - w końcu spytał.
- Kto zrobił co? - zapytałem.
Wskazał palcem na mój policzek.
- Czy ON to zrobił? - wysyczał przez zęby.
- Mój ojciec wczoraj się wkurzył z resztą nie ważne. Lepiej powiedz mi co tobie się stało - odwróciłem się cały w jego stronę. Mogłem zobaczyć na jego twarzy jakby przebłysk ulgi. Nie wiem o co mu chodzi.
- Ojciec - powtórzył.
- No tak ojciec. Powiesz mi co tobie się stało? - zapytałem.
On przybliżył się do mnie.
- Uważaj na siebie Louis - po tym puścił moją rękę i odbiegł ode mnie.
Co się tutaj właśnie stało? O co mu chodziło? Liczył na to, że ktoś inny mnie pobił? I czemu znowu mi nie odpowiedział. Jak go później zobaczę to się spytam, ale teraz to będzie mi musiał odpowiedzieć. Po chwili zadzwonił dzwonek. Wyciągnąłem z szafki ostatnie potrzebne książki i poszedłem do klasy.
CZYTASZ
Fake love ~ Larry
FanfictionNieśmiały chłopak, Louis Tomlinson trafia do nowej szkoły w Londynie. Imię Harry prześladuje go od pierwszego dnia liceum i wtrąca się w jego życie. ~~~ Uwaga: Przekleństwa i sceny 18+
