- Po prostu oddać komuś. Wcześniej jeszcze chciała usunąć ciążę ze mną, ale ojciec jej nie pozwolił, bo było już po terminie. Takim, że można zrobić aborcje - przerwałem na chwilę.
Harry wciągnął szybko powietrze i przestał na chwilę oddychać. Czułem jak jego mięśnie się spinają.
- Mama nie chciała mnie, a później mojego rodzeństwa. Po mnie urodziła jeszcze czworo dzieci. Wszystkie je oddała - cicho zapłakałem. - Zrobiła to na wyjeździe. Zabrała wszystkich prócz mnie. Ze mną został tata. Na początku też chciałem jechać, ale wytłumaczyła mi, że muszę pomóc ojcu, więc grzecznie zostałem. Miała pojechać na tydzień gdzieś do Hiszpanii, niby na wakacje z nimi i swoimi przyjaciółkami. Z tygodnia zrobiło się pół roku. Przez ten cały czas nie odzywała się do nas. Mój ojciec zamartwiał się i nawet zgłosił zaginięcie. Po całym tym czasie wróciła. Tylko, że sama. Okazało się, że nie była w Hiszpanii, w ogóle nie była w Europie. Tak naprawdę nie wiadomo gdzie była. Tata wpadł w szał jak się dowiedział, że ona ich wszystkich zostawiła...
Siedziałem w pokoju i oglądałem telewizje. Tata był w kuchni. Robił dla nas kolację. Nagle było słychać przekręcanie klucza w drzwiach. Odwróciłem się i nie wierzyłem własnym oczom. Ujrzałem mame.
- Gdzie ty byłaś? - ojciec wydarł się na mamę, gdy stanęła w progu naszego domu.
- Nie ważne gdzie byłam, ważne że już jestem - odpowiedziała ze spokojem.
Ojciec rozejrzał się. Wybiegł nawet przed dom. Po chwili wrócił wściekły ze łzami w oczach.
- Gdzie są dzieci? - spytał drżącym głosem.
- Tam gdzie powinny.
Mama wyminęła ojca i poszła do kuchni. On poszedł za nią. Nalała sobie szklankę wody i usiadła przy stole.
- Co znaczy tam gdzie powinny? Pytam się po raz ostatni gdzie są dzieci?
- Nie krzycz na mnie. Przecież wiedziałeś od początku, że ich nie chciałam i nadal nie chce. Oddałam je. Nie znajdziesz ich - krzyknęła.
- Co zrobiłaś?
- Jestem głuchy? Oddałam je. Tego też się pozbędę - wskazała na mnie palcem. - Nie są nam te bachory do niczego potrzebne.
- Wynoś się. Nie chce cię widzieć. Te dzieci były dla mnie całym światem. Coś ty narobiła? - zaszlochał.
- Wiedziałam, że zawsze byłeś słaby.
Kolejny raz wyminęła ojca i poszła do drzwi frontowych. Miała już przez nie przechodzić, ale odwróciła się w moją stronę.
- Twój wspaniały tata nigdy cię nie pokocha. Zawsze byłeś tym najgorszym. Do tej pory nie wiem czemu tutaj jesteś. Nie powinieneś żyć.
Uśmiechnęła się szeroko i wyszła. A ja ciągle siedziałem w salonie na kanapie. Wpatrzony byłem w ojca. Klęczał na podłodze i zanosił się płaczem. W pewnym momencie wstał i odwrócił się w moją stronę.
- To twoja wina! - wydarł się. - Gdyby nie ty wszystko byłoby tak jak dawniej, ale musiałeś się pojawić - wysyczał przez zęby.
Z moich oczu zaczęły lecieć łzy. Nie mogłem już tego słuchać. Wstałem z kanapy i pobiegłem do swojego pokoju. Zamknąłem drzwi na zamek i zjechałem po nich na podłogę. Czy ja zasługuje na to, żeby żyć?
- "Czy ja zasługuje na to, żeby żyć?" to pytanie dręczyło mnie przez długi okres czasu...
- Oczywiście, że tak. Zasługujesz na to Lou. Każdy na to zasługuje - wyszeptał kędzierzawy przytulając mnie mocniej.
CZYTASZ
Fake love ~ Larry
FanfictionNieśmiały chłopak, Louis Tomlinson trafia do nowej szkoły w Londynie. Imię Harry prześladuje go od pierwszego dnia liceum i wtrąca się w jego życie. ~~~ Uwaga: Przekleństwa i sceny 18+
