Rozdział 24

1.7K 70 182
                                        

Weszliśmy do środka. Harry zaprowadził mnie prosto do jego pokoju. Po drodze rozejrzałem się troszkę i jak zwykle nikogo nie było. Gdy weszliśmy do jego pokoju, usiadłem na łóżku. On położył nasze plecaki przy drzwiach i zamknął drzwi. Opadł na nie plecami patrząc prosto na mnie.

- Louis co się z tobą do cholery dzieje, co?! - zaczął.

Nic nie odpowiedziałem. Tylko odwróciłem od niego wzrok.

- Tak chcesz gadać, dobrze, to może ja też się rozpłacze i nie będę się odzywał? Jak się wtedy będziesz czuł?

Otworzył drzwi i wyszedł. Uniosłem wzrok. Przecież ja nic nie zrobiłem tylko on. Będzie się mnie jeszcze czepiał, że płacze. Chyba powinienem po zobaczeniu...tego co tam się stało. Usłyszałem, że wraca. Wszedł do pokoju z paczką chusteczek i czekoladowymi ciasteczkami. Zamknął drzwi. Podał mi przyniesione rzeczy i usiadł koło mnie. Odruchowo odsunąłem się od niego.

- Co ty właśnie zrobiłeś? - wysyczał przez zęby.

Znowu nic nie odpowiedziałem. Czułem się źle. Cała ta sytuacja mnie przytłaczała.

- Co kurwa zrobiłeś się pytam! - krzyknął przybliżając się.

Skuliłem się i cicho jęknąłem.

- Nie chce mi się już z tobą cackać... - wyszeptał.

Momentalnie się do niego odwróciłem. Czy on chce ze mną zerwać? Nie może. Chciałem mu powiedzieć, że widziałem, ale od razu zrywać?...To znaczy no chciałem...Ja już nie wiem co myśleć.

- Harry...prosze nie... - załkałem.

Uniósł na mnie wzrok. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji.

- O co prosisz Lou? - zapytał.

- Nie zostawiaj mnie.

- Nie mam zamiaru... - uśmiechnął się.

Nagle przybliżył się do mnie i pocałował. Nie spodziewałem się tego, więc dopiero po chwili oddałem pocałunek. Z jednej strony go pragnąłem, a z drugiej nie chciałem go znać. Nadał bardzo szybkie tępo. Ledwo nadążałem oddawać pocałunki. Nagle poczułem jego rękę na moim tyłku, który po chwili ścisnął. Co ja w ogóle robię? Ja muszę z nim zerwać. Przecież taki pocałunek to zdrada. Moje zdanie zmienia się w przeciągu chwili. Oprzytomniałem. Odepchnąłem go lekko od siebie i chciałem coś powiedzieć. Otworzyłem buzię, a on to wykorzystał i wpił się bardziej w moje usta dodając do tego język. W dalszym ciągu trzymał dłoń na moim pośladku. Czułem się nie komfortowo. Jednym zwinnym ruchem ułożył nas na łóżku. Próbowałem go odepchnąć, ale złapał w jedną rękę moje dwa nadgarstki i ułożył mi je nad głową. To spowodowało, że podwinęła mi się do góry bluza, więc miałem ją do pępka. Styles zabrał dłoń z mojego tyłka. Po chwili położy ją na moim brzuchu i podwinął moją bluzę jeszcze bardziej, odkrywając tym całą moją klatkę piersiową. Ani na moment nie oderwał się ode mnie. Wreszcie odkleił się i zaczął zjeżdżać pocałunkami w dół zaczynając od mojej szczęki. Aż nagle dotarł do mojego torsu. Zostawiał wszędzie mokre pocałunki. Próbowałem mu wyrwać nadgarstki z uścisku, ale on ani drgną. Próbowałem też wierzgać nogami, ale usiadł na mnie. Nie mogłem się ruszyć. Zabrał moje ręce z za głowy i ułożył je na brzuchu. W końcu pocałunkami dotarł do moich spodni. Jedną ręką zwinnie ściągnął mi je do połowy ud. Zaczął całować moje uda. Byłem przerażony. W moich oczach znowu zebrały się łzy, które zaraz wypłynęły, a ja wydałem z siebie bezgłośny szloch. Nie chciałem, żeby mnie dotykał.

- Ha-harry... - szepnąłem.

Nie dostałem żadnej odpowiedzi.

- Proszę p-przestań...ja ni-nie chcę - spróbowałem kolejny raz nieco głośniej.

Fake love ~ LarryOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz