Rozdział 4

3.2K 158 373
                                        

Zayn odprowadził mnie pod salę, mówiąc po krótce gdzie, co się znajduje. Ktoś go zawołał więc musiał iść. Powiedział jeszcze, żebym przyszedł na stołówkę po 3 lekcji i odszedł.

Wszedłem do klasy po dzwonku. Wszystkie oczy zwrócone były na mnie. Szybko poszedłem na sam koniec klasy i usiadłem w ostatniej ławce pod oknem. Po tym jeszcze weszło paru uczniów zajmując swoje miejsca i nauczyciel witając się ze wszystkimi. Jego wzrok od razu padł na mnie. Skuliłem się, bo czułem się nie swojo. On to zauważył i podszedł do mnie.

- Chodź ze mną, to cię wszystkim przedstawię i nie wstydź się tak, głowa do góry, będzie dobrze - powiedział tak abym tylko ja mógł usłyszeć.

Więc wstałem i podążyłem za nim na środek klasy. Nie lubiłem kiedy cała uwaga była zwrócona na mnie. Musiałem wreszcie przeciwstawić się moim lękom i uniosłem głowę do góry uśmiechając się do wszystkich promiennie.

- No to za nim zajmiemy się dzisiejszą lekcją, chciałbym wam przedstawić Louisa Tomlinsona. Jest nowym uczniem naszej szkoły, traktujcie go dobrze i zachowujcie się - pogroził palcem, po czym natychmiast się zaśmiał. - Może chcesz coś powiedzieć o sobie Louis? - zapytał niespodziewanie.

-Umm...hej, a więc jak już wcześniej słyszeliście to nazywam się Louis Tomlinson, mam 17 lat i przeprowadziłem się wczoraj z Manchesteru. Pewnie zapytacie się czemu mając 17 lat jestem dopiero w pierwszej klasie, a jestem tutaj, bo przez liczne przeprowadzki w ostatnich latach raz nie zdałem w podstawówce i to dlatego - uśmiechnąłem się nieśmiało, a wszyscy to odwzajemnili.

Nagle rozległo się pukanie, a do klasy wpadł chłopak o kędzierzawych włosach i pięknych zielonych oczach. Z tego co mogłem zauważyć to był dość wysportowany i o wiele wyższy ode mnie. Od razu mi się spodobał, był bardzo przystojny. Miał zarumienione policzki, potargane włosy i szybko oddychał.

- Przepraszam za spóźnienie ale coś mnie zatrzymało - uśmiechnął się do siebie przygryzając jednocześnie wargę. Nie zauważając mnie, poszedł do ławki.

- Styles, który to już raz w tym tygodniu, co?

- Ojj przepraszam Panie Harrison ale no wie Pan jak jest, przyjemnością się nie odmawia - zaśmiał się, a po nim cała klasa. Po tych słowach nauczyciel pokręcił głową w rozbawieniu i kazał mi wracać do ławki.

Wszystkie 3 lekcje spędziłem na rozmyślaniu o przystojnym chłopaku. Miał prześliczny uśmiech i oczy. Cały był po prostu cudowny. Z rozmyślań wyrwało mnie zderzenie z czyjąś klatką piersiową. Jak się okazało, wpadłem na chłopaka, o którym wcześniej myślałem. Z bliska wydawał się jeszcze bardziej przystojny.

- Przepraszam - mówiąc to uśmiechnąłem się do niego nieśmiało, a on chwycił mnie za sweter i popchnął na szafki.

- Jak łazisz ofermo?! - krzyknął mi prosto w twarz.

- Umm...j-ja przepraszam n-nie chciałem naprawdę...- powiedziałem prawie, że szeptem jak poczułem łzy zbierające się w moich oczach. Próbowałem zabrać jego ręce ale nic to nie dało. Jego wzrok wypalał we mnie dziurę, więc spuściłem głowę na dół.

- No patrzcie go, tylko ledwo krzyknąłem, a on już płacze - powiedział z rozbawieniem w głosie. Nagle przysunął się do mnie. - Lepiej uważaj na kogo wpadasz, bo może to źle się skończyć dla ciebie - wyszeptał, przez zęby, mi do ucha.

Na koniec uderzył mnie mocno w brzuch. Ja automatycznie skuliłem się i upadłem na ziemie. On zaśmiał się i poszedł dalej w stronę stołówki ze swoimi kolegami. Podniosłem lekko głowę i zauważyłem, że wokół mnie stali ludzie śmiejący się po cichu i szepczący do siebie nawzajem. Ja wiedziałem, że mówią o mnie. Ledwo wstałem i pobiegłem do łazienki. Wpadłem do niej i zamknąłem się w jednej z kabin. Zsunąłem się po drzwiach na podłogę. Nie wytrzymałem już i wybuchnąłem płaczem. Czemu zawsze mi musi przydarzyć się coś takiego i to akurat w pierwszy dzień? Siedziałem w łazience tak długo, aż nie usłyszałem dzwonka na lekcje. Szybko wstałem i wyszedłem z kabiny. Postanowiłem opłukać jeszcze twarz wodą, bo nie wyglądałem najlepiej.
Jak już doprowadziłem się do porządku, biegiem udałem się do klasy. Wchodząc zauważyłem, że jeszcze nie ma nauczyciela, więc poszedłem do ostatniej ławki. Przeszkodziła mi czyjaś noga, o którą się potknąłem i upadłem. W klasie natychmiast było słychać śmiech. Leżąc jeszcze odwróciłem głowę aby sprawdzić kto to zrobił. Jak się okazało był to ten sam chłopak o szmaragdowych oczach, który uderzył mnie na korytarzu. Co ja takiego mu zrobiłem, ja się pytam.

Fake love ~ LarryOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz