|#21| Maraton #5

1K 53 7
                                        

Badanie trwało prawie godzinę. Po tym czasie ponownie wsiadłam na wózek i pojechałam z lekarzem do sali, po drodze mijając Camę, Jay'a, Paytona i panią White.

Usiadłam na łóżku, a do sali weszła Camila

-Musimy dokończyć rozmowę.-

-Nie mam mowy.- prychnęłam.

-Gadałam z chłopakami. Uwierzyli w to co im powiedziałam.-

-A co im powiedziałaś?-

-Prawdę. O tym, co Mike-

-Proszę, nie wymawiaj jego imienia.-

-Ok... O tym co... yyy...-

-Kretyn.- podsunęłam.

-O tym co ten Kretyn próbował wcisnąć mi  Jay'owi i o tym, że to co nagadał Paytonowi, to kłamstwo.-

-Dziękuję.- Przytuliłam Camilę.

Taka przyjaciółka to skarb.

-Można?-

Odwróciłam się w kierunku drzwi. Payton i Jay. Payton ciągle skulony.

-Pewnie.- Uśmiechnęłam się.

Teraz, jak znali prawdę wszystko mogło się jakoś ułożyć. Chłopaki usiedli obok mojego tymczasowego łóżka.

-Czyli już znacie prawdę?- Zaczęłam powoli.

-No... Tak.- Odparł Jackson.

-Payton? Chyba chciałeś coś powiedzieć?- Cama szturchnęła Paytona.

Skulił się jeszcze bardziej. Przez chwilę milczał. Już miałam coś mówić, ale zaczął gadać.

-Tak, znam prawdę i cholernie mi głupio, że musiałaś wylądować w szpitalu, żebym to zrozumiał. Powinienem od razu zaufać tobie, mojej dziewczynie, a nie kolesiowi którego znam kilka dni. Nie musisz mi wybaczać, sam bym sobie nie wybaczył, ale wiedz, że mi cholernie głupio, wiem, że jestem idiotą, kretynem i jebanym debilem.- powiedział szybko ze spuszczoną głową i wstał, żeby wyjść.

Złapałam go za nadgarstek.

-Chodź..- Camila złapała Jay'a za rękę i wybiegli z sali.

Zostaliśmy sami na sali.

Payton odwrócił się i spojrzał mi w oczy. Miał już zaszklone.

Teraz to ja spuściłam głowę.

-Jeśli chcesz mi wytknąć, jakim jestem idiotą, to proszę bardzo. Jestem na to gotowy, zasłużyłam na każdą obelgę.-

Dalej trzymałam go za nadgarstek. Bałam się mu spojrzeć w oczy.

-...zostań...- Wyszeptałam po chwili ciszy.

Podniosłam wzrok. Payton był wyraźnie zdziwiony, ale usiadł.

-w...wybaczam Ci.- po moim policzku spłynęła łza. Niech ten koszmar się już skończy.

Spojrzałam mu w oczy. Widać w nich było zdziwienie, radość i ulgę.

Dalej trzymając go za nadgarstek przyciągnęłam Paytona do siebie i mocno przytuliłam. Tego mi właśnie było trzeba.

-To teraz mi powiedz.- Zaczął chłopak, jak już wypuściła go z objęć. -Dlaczego tak bardzo nienawidzisz Mike'a i co ona ma do Ciebie?-

-Oof... No to morze od początku...-

Pora na chwilę zwierzeń?

~~~

Kiedy to piszę: 30.07.2019
Godzina: 20:25

Kiedy wstawię: 31.07.2019
Godzina: 12:00

Ilość słów: 374

🌷🌷🌷🌷🌷🌷🌷

Już połowa Maratonu za nami 😅 Może pod koniec wakacji zrobię jeszcze jeden? 🤔😂🌷

My Dream || Payton MoormeierOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz