Camila p.o.v.
- Dinah, jesteś? Nie zgadniesz co się stało! – krzyknęłam, wchodząc do naszego mieszkania.
- Nic nie mów. Rzuciłaś pracę! – stwierdziła blondynka, wyłaniając się ze swojego pokoju.
- Jesteś jasnowidzem, czy co? – zdziwiłam się, odkładając siatki z zakupami na blacie w kuchni.
- Normani już do mnie dzwoniła – powiedziała, wzruszając ramionami.
- Naprawdę nic się przed wami nie ukryje – zaśmiałam się.
- Mani zadzwoniła do mnie od razu po wspólnym lunchu z Lauren.
- A podobno była dzisiaj taka zajęta...
- Każdy musi coś jeść, najważniejsze, że znalazła czas dla ciebie – zauważyła Dinah, dziwnie poruszając brwiami.
- Czy coś sugerujesz? – zapytałam.
- Zupełnie nic – stwierdziła, zaglądając do reklamówki z zakupami, które zrobiłam wracając z kancelarii.
- Muszę zanieść jutro wypowiedzenie do Paula, a później podjadę do Lauren podpisać umowę.
- Powiedz, jak to się stało? Wczoraj jeszcze nie byłaś pewna co zrobić – zaciekawiła się Hansen.
- Wszystko przez to spóźnienie. To była chwila, spontaniczna decyzja. Nie wiem, czy dobrze zrobiłam, może trochę mnie poniosło – przyznałam.
- Bardzo dobrze, nie masz czego żałować.
- No nie wiem Dinah, dalej mam wątpliwości...
- Nie potrzebnie, nie mogłaś podjąć lepszej decyzji. Gdzie dostaniesz lepszą szansę na rozwój?
- Naprawdę nie mam pojęcia. To wszystko dalej wydaję mi się zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe, ale skoro powiedziałam już A to muszę powiedzieć B. Cały czas myślę o Sofii, to wszystko dla niej.
- I tego się trzymaj Mila. Zobaczysz, że będzie dobrze – zapewniła mnie moja przyjaciółka, kładąc rękę na moim ramieniu, chcąc w ten sposób okazać mi wsparcie.
- Powinnam zadzwonić do dziadków, dawno z nimi nie rozmawiałam – stwierdziłam.
- Więc na co czekasz, pochwal się nowiną!
- Jeszcze nie ma czym – stwierdziłam.
- Jak to nie ma! Już, dzwoń do nich i pozdrów koniecznie Sofii od cioci Dinah – rozkazała mi DJ.
Namówiona przez moją przyjaciółkę udałam się do mojego pokoju i wybrałam odpowiedni numer. Po kilku sygnałach usłyszałam po drugiej stronie tak dobrze mi znany głos.
- Camila to ty? – odezwała się moja kochana babcia.
- Tak, to ja. Co u was słychać? – zapytałam wzruszona.
- W porządku, tęsknimy za tobą. Sofi się o ciebie pytała.
- Jest teraz w domu, będę mogła z nią porozmawiać?
- Tak oczywiście, mała na pewno się ucieszy, ale powiedź wcześniej co u ciebie?
- W porządku. Właśnie zwolniłam się z pracy.
- Jak to się stało? Masz kłopoty? – zmartwiła się babcia.
- Nie, wszystko w porządku. Dostałam lepszą ofertę, mam nadzieję, że dzięki temu uda mi się odłożyć trochę pieniędzy i może wreszcie mój plan się uda.
CZYTASZ
Ocean eyes - Camren ff
FanfictionGdy Camila szukała dobrego prawnika, który pomoże jej w przejęciu opieki nad młodszą siostrą nie sądziła, że jej znajomość z jedną z najlepszych prawniczek w Miami zacznie się w tak nieprzewidywalny sposób... Lauren, piękna i tajemnicza, jej twarz n...
