Mina Lukasa wyrażała więcej niż tysiąc słów. Nie spodziewał się, że tak dobrze prowadzę, a co dopiero że będę tak ostra, stanowcza i szalona. Kiedy już wyszalałam się na tyle ile potrzebowałam i przetestowałam tego potwora, wjechaliśmy w dość intrygujące miasteczko. Miasto, w którym kluby, burdele i kasyna to norma. Uśmiechnęłam się lekko gdy Lukas przyciszył muzykę. Zagryzłam wargę.
- To tutaj?- Spytał, a w jego niby obojętnym głosie wyczułam rozczarowanie. Nie dziwię się mu. Wysoki budynek, który kilka lat temu służył jako fabryka. Teraz jest siedliskiem moich dobrych kumpli i nie wyglądał na bezpieczne, a co dopiero przyjazne schronienie.
- Tak....to tutaj. - Westchnęłam i otworzyłam drzwi. Widząc, że czarny też sięga ku klamce, szybko położyłam dłoń na jego udzie i spojrzałam litościwie. - Dzięki za wszystko, ale myślę że czas się pożegnać. - Lukas spojrzał na mnie nieufnie by po chwili znowu zerknąć w kierunku ceglanego budynku. Długie chwile mijały, a jego czarne oczy nie odrywały się od okien byłej fabryki. Zerknęłam za siebie ale nie dostrzegłam nic w ogromnych drzwiach ani przy oknach.
- Na pewno nie chcesz bym z tobą poszedł?- Przeszły mnie ciarki kiedy usłyszałam jego troskliwy ton głosu. Nie rozumiem tego faceta. Jego zachowanie i nastrój zmienia się jak u dziecka. Jeszcze pół godziny temu, bez zawahania albo protestu czy negocjacji odstawił mnie przy stacji paliw, później zignorował przy kasie, a teraz zatroskany nie chce mnie puścić samą do zaufanych mi znajomych. Chory jest czy jak? Westchnęłam poklepując go po udzie.
- Znam tych debili bardzo długo i zawdzięczam im to że żyję....- Przerwałam. Nie mogę tak po prostu sobie od niego pójść. Pomimo zamiaru wydostania się z tej chorej znajomości, uczucie chcące przy nim zostać nie pozwala mi się nie pożegnać. Wbiłam kolano w siedzenie by pochylić się ku Lukasowi. Pocałowałam go lekko w usta i wyszłam z auta. - Tobie też dziękuję, że tyle dla mnie zrobiłeś, naprawdę to doceniam i jeżeli będziesz miał jakieś problemy to wpadnij tutaj..- Zerknęłam przez ramię na budynek. - Raczej trochę tu posiedzę. - Burknęłam. Spojrzałam z powrotem w jego czarne oczy. - Do zobaczenia Czarnuchu. - Dodałam cicho zamykając drzwi. Odwróciłam się powoli zmierzając ku ogromnym rozsuwającym się drzwiom. Nagle poczułam szarpnięcie w tył. Zostałam przyciśnięta do umięśnionego i ciepłego ciała po czym mocno i namiętnie pocałowana. Och ta pasja, z którą połączył nasze usta przyprawiała mnie o najprzyjemniejszy zawał jaki można by było dostać. Odwdzięczyłam pocałunek ukazując mu zielone światło. Męczył moje wargi swoimi jeszcze chwilkę wywołując na moim ciele gęsią skórkę i przyjemne gorące uczucie w podbrzuszu. Nie wtargnął językiem tylko rozkoszował się moimi ustami tak jakby pragnął ich od bardzo długiego czasu. Aż zmiękły mi kolana kiedy przyspieszył tempo i chwycił mnie mocno za pośladki. Jęknęłam w jego usta gdy poczułam skradające się pożądanie. Tylko nie to, nie oderwę się od niego jeżeli mnie wchłonie! Z niechęcią przerwałam pocałunek i spojrzałam głodna w jego czarne oczy. Och tak. One też były głodne, ale dostrzegałam w nich także smutek i rozczarowanie.
- Lukas, nie pogarszaj. - Rzuciłam cicho. On jedynie zamknął oczy i powoli się wycofał. A kiedy mnie puścił, zapragnęłam jego ciepła i ciała bardziej niżeli wcześniej. Przygryzłam wargę.
- W razie kłopotów, zadzwoń. - Powiedział kierując się do Camaro. Lekko zaskoczona oglądałam go aż dotarł do drzwi kierowcy. Spojrzał na mnie jeszcze raz i okręcił palec wokoło. Szybko sprawdziłam tylne kieszenie spodni, natrafiając na mały papierek. Uniosłam go patrząc na kilka cyfr. Uśmiechnęłam się szeroko i wróciłam do jego oczu. Kąciki jego ust uniosły się w lekkim uśmiechu. Na jego twarzy było wymalowane sztuczne szczęście i szczera tęsknota. Tak samo pewnie jest u mnie. Pomachałam mu ręką gdy wsiadał do samochodu. Zapalił silnik po czym zadriftował na żwirze i wyjechał z pustego parkingu. Parsknęłam pod nosem. Zawsze musi coś odwalić. Zawsze.
CZYTASZ
Syn Lucyfera *Nowa wersja*
RomanceTo nie będzie kolejna historyjka o dobrej dziewczynie i złemu chłopcu. To będzie zupełnie coś innego ... Nadnaturalnego. Klara Corson, 20 letnia dziewczyna, nie posiadająca czystego konta, będzie musiała sprostać gorszym karom niż te zapisane w kode...
