Kiedyś musiał nadejść dzień ich wyjazdu. I chociaż te klika, czy może nawet kilkanaście dni wakacji minęło im szybko, byli szczęśliwi. Nie koniecznie dlatego, że opuszczali Australię, ale dlatego, że mogli ten czas spędzić razem.
-Trochę szkoda mi stąd wyjeżdżać. Fajnie było-A Minho w myślach dodał przynajmniej nie musiałem wysłuchiwać wiecznych kłótni rodziców...i nikt się na mnie nie darł....
Nie chciał wracać do domu. Bał się. Jego rodzice nie odezwali się do niego ani razu, chociaż wcale nie wyjechał za ich pozwoleniem.
Po prostu bał się, że znów dojdzie do kłótni. Że będzie gorzej niż było. Nie mógł spodziewać się niczego dobrego.
-Minho. Wszystko okej?-Nadal nie odzywał się do Chan'a, więc nie odpowiedział na jego pytanie-Naprawdę? Proszę cię. Przestań się na mnie gniewać...
-Wiesz co, Bang? Pieprz się. Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. Możesz dać mi mój bilet i nie odzywać się do mnie już więcej?-Był chamski. Zawsze taki był, ale nie w stosunku do Chan'a. I to również martwiło wszystkich dookoła.
-Minho. Proszę cię. Nie rób scen-Powiedział cicho Jisung, na co Minho tylko wywrócił oczami, wziął bilet od Chan'a i ruszył dalej.
♾♾♾
-Jisung. Czy z Minho wszystko okej?-Kiedy Minho wyszedł do toalety, Chan zaczął zasypywać Han'a pytaniami.
-Sam nie wiem. Mi już też nic nie mówi. Praktycznie w ogóle ze mną nie rozmawia. Zaczyna mnie to męczyć. Nie wiem już co mam robić....Hyung. Boje się, że zaraz go stracę-Czuł się bezsilny. Jakby Nie mógł zrobić nic, nic powiedzieć. I w sumie tak było. Minho był uparty, a Han wiedział, że nie ważne co powie, Lee i tak go nie posłucha.
-Sunggie. Spokojnie. Może....Minho po prostu musi się uspokoić?
-Mam nadzieje, że masz racje....-I nie mogli kontynuować rozmowy, ponieważ Minho pojawił się z powrotem, co sprawiło, że Chan bez słowa odszedł od dwójki chłopaków.
-Czego od ciebie chciał?
-Niczego ważnego...-Minho widział w zachowaniu Jisung'a coś, co nie koniecznie mu się podobało. Obojętność? Tak można było to nazwać. Totalną obojętnością.
I w sumie tak właśnie było. Jisung zaczynał być obojętny....
-Coś się stało?
-Co miałoby się stać?-I stawał się opryskliwy, co z początku raniło Minho. Ale był świadomy, że często bywa taki sam, jak jego chłopak właśnie w tym momencie.
-Zrobiłem coś nie tak, prawda?-I Jisung się nie odezwał wyciągając swój telefon-Jisung. Błagam cię. Powiedz, co zrobiłem nie tak-I Minho wiedział, że to nie skończy się dobrze. Zaczynał tracić kontrole nad swoimi emocjami. Nie wiedział dlaczego, ale wiedział, że nie jest dobrze.
-Minho. Daj spokój, okej? Dokładnie powinieneś wiedzieć, co zrobiłeś nie tak. Nie chce cię dobijać, ale zaczynasz mnie męczyć-Jisung czuł, że poprawnym będzie powiedzenie Minho tego, co czuł w tym momencie
-Naprawdę chce ci pomóc, ale ilekroć próbuje ty masz to głęboko gdzieś. Nie chcesz mojej pomocy to mi to powiedz. Ale nie mogę patrzeć na to, jak z każdym dniem coraz bardziej się kończysz. Rozumiem twoją depresje, Minho. Ale ty nie próbujesz z tym zrobić nic. Zacząłem bać się, że mogę cię stracić, ale chociaż trudno mi to przyznać, zaczęło mi to być obojętne-I to słowo zraniło Minho chyba najabrdziej. Obojętność. To było to, czego Minho bardzo nie lubił, wręcz nienawidził. I nie chciał się teraz rozpłakać, chociaż w jego oczach zaczęły zbierać się łzy. Udał, że nic go to nie ruszyło. Chociaż w środku krzyczał, nie chciał tego pokazać-Przepraszam, Minho...-Chciał po prostu przestać być ciężarem dla wszystkich...
CZYTASZ
B ME
Fanfiction„-Minho? Dlaczego nic mi nigdy nie powiedziałeś?-Nie wiedział czy był zły czy zrozpaczony, a może obydwa na raz. Wiedział, że nie chciał tego tak kończyć..."
