28

380 21 9
                                        

-Hyunjin. Ogarnij się wreszcie. To co robisz... Nie jesteś sobą-Seungmin bym szczerze zawiedziony postawą swojego chłopaka. Nie ważne jak bardzo chciał, niw mógł pogodzić się z faktem, jaki Hyunjin się stał.

Wulgarny, wredny, chamski, nieczuły. Ćpał, imprezował więcej niż zawsze.

-Bo co? Bo ze mną zerwiesz?-Kim był w jeszcze większym szoku. Hyunjin'a nawet to nie obchodziło?-Już od dawna chcesz to zrobić. Więc na co czekasz? Zostaw mnie tak samo jak wszyscy to zrobili!

-O czym ty mówisz, Hwang? Słyszysz siebie?

-Tak. Dokładnie słyszę wszystko co mówię. Nawet naćpany nie jestem, widzisz?

-Hyunjin. O co chodzi co? Dlaczego zacząłeś z tym całym gównem?-Hyunjin westchnął patrząc prosto w oczy swojego chłopaka.

-Wszystko skupiło się na Jisung'u. Potem na tym czy w ogóle się wybudzi. Po tym jak Minho go zdradził skupiliście się tylko na moich złych cechach. Nie patrzyliście na to jak się czuje. Wyszedłem na tego złego, gdzie Minho pocieszaliście i mówiliście, że wszystko będzie w porządku. Wiesz jak się poczułem? Chujowo! Bo ty zwyzywałeś mnie od najgorszych razem z resztą chłopaków, chociaż Minho też brał w tym udział. Później zacząłem ćpać, pić. A ty? Nie zapytałeś nawet dlaczego. Nie zapytałeś dlaczego włóczę się po mieście bez cię o trzeciej w nocy bez wiedzy moich rodziców czy kogokolwiek. Nie zapytałeś nawet ani razu jak się czuje. Za każdym razem się po mnie darłeś. I to bolało, Seungmin...

♾♾♾

-Jak się czujesz, Jisung?

-Wolny-Czuł się bardzo dziwnie wychodząc o własnych nogach ze szpitala. Spędził tutaj świadomie całe trzy i pół tygodnia, co strasznie go męczyło-Em...a jak między tobą, a Hyunjin'em?

-Nie miałem nawet czasu z nim porozmawiać. Podobno nie wychodzi z domu, zamknął się w swoim pokoju i z nikim nie rozmawia. Seungmin też jest dziwny, ale podobno nie zerwali. Nie rozumiem trochę, ale nie chce się tym zajmować-Uśmiechnął się do młodszego obejmując go.

-Dawno nie siedziałem w aucie. Czuje się dziwnie-Powiedział kiedy wsiedli do auta starszego z nich. Wszystko wydawało mu się teraz bardzo dziwne, skomplikowane...
-Gdzie jedziemy?

-Na jezioro. Twoja mama kazała mi cię gdzieś zabrać, więc to robię. Zabieram cię nad jezioro, tam gdzie zawsze. Poczekamy do zachodu słońca, a z racji tego, że jest ładna pogoda to możemy później obejrzeć gwiazdy-Jisung pamiętał, że uwielbiał robić takie rzeczy ze starszym. Zawsze go uspokajały, sprawiały, że był szczęśliwy.

-Moje życie w tym dziwnym śnie wyglądało prawie całkowicie inaczej. Zwłaszcza, kiedy ciebie już nie było....Nie chce cię nigdy stracić!

-Ja bałem się, że już nigdy nie zobaczę twoich oczu, nie usłyszę twojego głosu, śmiechu. Bałem się, że cię straciłem, chociaż nadal żyłeś. Bałem się, że twoja mama mnie obwinia. Sam się obwiniałem...

-Daj spokój. Nie wracajmy do tego-Znów był z nim. Minho mie mógł z jakiegoś powodu uwierzyć w obecność młodszego-Kocham cię, Minho...

-Ja ciebie trz kocham, Sunggie. Nigdy o tym nie zapominaj, okej?-Przytaknął spoglądając na starszego chłopaka.

Znaczył dla niego wszystko...

Przekonał się o tym w momencie, kiedy stracił go we śnie.
Nie mógł wyobrazić sobie tego, jak wyglądałoby prawdziwe życie bez Minho. Miał nadzieje, że nigdy się o tym nie przekona, bo sam by tego nie przeżył. Tego był pewien!

♾♾♾

-Lubię to miejsce...

-Też je lubię. Kojarzy mi się z tobą-Robili wiele rzeczy nad tym jeziorem. Między innymi ognisko i biwak razem z resztą chłopaków. Jednak to właśnie oni zostawali do późnych godzin nocnych, lub nawet do świtu, aby oglądać wschód słońca.

B MEOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz