-Seungmin, poczekaj!-Hyunjin wybiegł za chłopakiem ze szkoły-Wierzysz w to?
-Hyunjin. Daj mi spokój...
-Przecież to Changbin!-Nie wierzył, że młodszy naprawdę uwierzył w to, co zostało napisane na uczniowskiej stornie szkoły.
-I co z tego?-Mial ochotę się załamać. Wszystko układało się tak dobrze do tego momentu...
-Myślisz, że mógłbym być z Changbin'em?-Zatrzymał go przy szafkach. Patrzy mu prosto w oczy szukając tak naprawdę czegokolwiek.
-A czemu nie? Wróć do niego. Na pewno przyda mu się twoje pocieszenie!-Odepchnął go samemu kierując się w stronę swojego motocyklu, który powinien znajdować się na parkingu szkolnym.
Hyunjin oparł się o szafki i nie miał ochoty wracać do chłopaków. Nie ze łzami w oczach....
♾♾♾
-Boże. Jaki debil publikuje takie rzeczy?-Zaczął Minho.
-Nie wiem. Ale to chyba uraziło nie tylko Hyunjin'a i Changbin'a, ale widocznie Seungmin'a też...
-Właśnie. Nie zastanowiła was jego reakcja? Oni są razem czy coś?-Changbin starał się trzymać w sobie złość, smutek i śmiesznie wywołane tym, co przed chwilą usłyszał.
-Są blisko. To na pewno-Odpowiedział Jisung. Musiał przyznać, że to był jeden z tych dni, który spędził z Minho bez kłótni, do tego współpracujàc i bardzo go to cieszyło. Może to dlatego, że Minho był zmęczony, ale jego radość nie mijała, nawet gdy coś takiego przechodziło przez jego myśli.
A Minho nawet jeżeli nie był tak zmęczony jak wcześniej, miał ochoty położyć się i zamknąć oczy. Nawet nie po to, żeby spać, tylko po to, żeby odpocząć.
-Głowa mnie boli...-Powiedział pod nosem opierając się o Jisung'a.
-To zbierajmy się do domu, śpiąca królewno-
W tym czasie Chan martwił się i to, że ani Hyunjin, ani Seungmin nie wrócili.
-To co? Reszta też się zbiera?-I w taki sposób sala opustoszała...
♾♾♾
-Boże świeć. Hyunjin-Wspomniany siedział pod szafkami zalany łzami i na pewno nie chciał, żeby wszyscy go teraz widzieli, a to właśnie się działo. Po prostu zauważyli go, kiedy chcieli wyjść ze szkoły, co nie było takie trudne, bo siedział oj przy szafkach obok wyjścia ze szkoły.
-Nie dotykaj mnie-Odpowiedział szorstko, kiedy Chan chciał zetrzeć łże spływającą po jego policzku.
-Co się stało?-Nie odpowiedział wstając z podłogi. Bez słowa ruszył w stronę wyjścia...
-Dobra. Ja z nim porozmawiam. Chyba trochę nas za dużo jak na taką rozmowę...-I Changbin czuł się źle z tym, że jeszcze rano Hyunjin pocieszał jego, a teraz sam płakał i widocznie coś się stało. Czuł się winny....
-Zostaw mnie!-Chan'owi udało się złapać Hyunjin'a, co trochę go uspokoiło. Zaczął iść z nim w stronę miejsca, w którym zazwyczaj palili, czyli również w jego ulubionym miejscu do rozmow -Chan. Czy ty ogłuchłeś?
-Nie, ale nie zostawię cię tak po prostu, więc się łaskawie przymknij...-Hyunjin'owi była potrzebna rozmowa. Szczera rozmowa. Wiedział o tym, ale po prostu jej nie chciał. Co miał mu powiedzieć?
-Czego ode mnie chcesz?-W końcu stanęli. Hyunjin nie był zły. Chociaż tak to wyglądało.
-Chce się dowiedzieć, co jest? Co się stało pomiędzy tobą a Seungmin'em? A może wcale nie chodzi o to?- Uciekał wzrokiem najbardziej, jak było to możliwe.
CZYTASZ
B ME
Fiksi Penggemar„-Minho? Dlaczego nic mi nigdy nie powiedziałeś?-Nie wiedział czy był zły czy zrozpaczony, a może obydwa na raz. Wiedział, że nie chciał tego tak kończyć..."
