26

366 20 9
                                        

-Minho. Bądź dobrej myśli...

-Chan. Jak mam być? To już dziesięć miesięcy! Jego dalej nie ma! Dalej jest w zasranej śpiączce i to wszystko przeze mnie!-Wtulił się w starszego. Chciał, żeby Jisung znów tu był. Śmiał się, uśmiechał, naert denerwował!

-Otrząśnij się. Wiem jak to brzmi...ale za chwile wychodzimy i mamy tam jechać, tak? Będzie dobrze, Minho. Tylko nie przestawaj w to wierzyć!

♾♾♾

-Jisunggie. Dzisiaj są twoje urodziny. Pan Kang wczoraj złapał mnie na mieście i zapytał jak się czuje i jak ty się czujesz. Powiedziałem mu wprost, że czuje się chujowo, ale nawet nie zareagował na go, że przeklinałem. Może dlatego, że już nie jestem jego uczniem? Powiedziałem mu też, że jak narazie u ciebie bez zmian. I jest mi cholernie przykro, Jisung. Mogłem wtedy nie zasnąć, mogłem się pilnować, nie zapomnieć.... Może wtedy nic by się nie stało...-Spuścił głowę, wpatrując się w swoje buty.

-Hyung...-Ale to wręcz zmusiło go do podniesienia wzroku. Mam omamy? Nie mógł uwierzyć w to, że Jisung się odezwał. Nie wiedział jeszcze, czy się cieszyć czy nie, ale widocznie Chan stojący za nim też to usłyszał, bo z prędkością światła znalazł się przy łóżku zaraz obok Minho-Przestań się obwiniać...

-Sunggie...-Jego szczęście było nie do opisania, kiedy zobaczył otwarte oczy młodszego. Nie mógł uwierzyć w to co się działo, nie wiedział jak miałby wyrazić to, jak ogromne szczęście teraz czuł!

-To kiedy oświadczyny, hyung?-Jego głos nadal był słaby, ospały i zachrypnięty, ale to nie miało teraz znaczenia. Liczyło się to, że Jisung naprawdę żył, że znowu się obudził, że znów się odzywał, uśmiechał.

-No Panie Han. Pospał Pan sobie trochę-Minho odsunął się nieco żeby dać lekarzowi dostęp do młodszego-Dziesięć miesięcy w śpiączce... Sporo. Ale! Najważniejsze, że już się pan obudził. Poprosilbym was o wyjście. Trzeba go teraz przebadać. Zadzwońcie do jego rodziców-Minho przytaknął, chociaż jego ręce nadal się trzęsły.

-Zadzwonisz, Minho?-Nie odpowiedział nawet, po prostu wyciągnął telefon ie ubrał numer Pani Han.

-Minho?

-J-Jisung się obudził!-Naprawdę nie spodziewał się, że w jednym momencie po prostu się rozpłacze. Płakał ze szczęścia! Jego Jisung żył! Znów tu był!

-Co?

-Jisung się obudził!

-Boże, Minho. Dziecko! Nie masz pojęcia jak się cieszę! Przyjadę tam za chwile!

♾♾♾

-Naprawdę spałem tak długo?

-Mhm...-Minho zdecydowanie się uspokoił.

-Zabawne. Mój mózg wytworzył okropnie realistyczną Historie...-Która wcale nie była szczelsiwa. Życie pełne problemów, Minho z depresją...-Czułem się jak w prawdziwym życiu. I to był straszne. Mój mózg po prostu przekręcał i wyobrażał sobie to co do mnie mówiłeś, tyle że w moim śnie...Ty się zabiłeś, hyung-Jego oczy wyrażały czyste przerażenie.

-Jestem tu, Jisung. Nic mi nie jest...Żyje. Tak? I ty też żyjesz!

-To wszystko zlało się z tym, jak nie przyszedłeś. Ale nie do końca pamiętałem to, że wtedy odszedłem. Ty tam przyszedłeś-

-Przyniosłam wodę. Mam nadzieje, że nie przeszkadzam?-Minho pokręcił szybko głową.

-Będę musiał za chwile wyjść, muszę iść do pracy. Ale wrócę wieczorem, Sunggie. Okej?

B MEOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz