-Jak mnie głowa boli - sapnąłem, idąc powoli z powodu bólu tyłka, był ranek i to właśnie dziś oświadczam, że nigdy nie wezmę alkoholu do ust. Nigdy!
-Trzeba było pić więcej, to na pewno by cię nie bolała - mruknął pijąc kawę i czytając gazetę, nawet na mnie nie patrząc. Zmarszczyłem brwi, podciągając jego za duszą koszulkę, idąc powoli do wyspy kuchennej, kładąc twarz na stole.
-Czemu mnie nie powstrzymałeś? Nigdy więcej nie wypije, obiecuje Ci to w tym momencie Tatusiu - otworzyłem oko spoglądając na starszego, który prychnął głośno.
Wstał od stołu, biorąc gorącą herbatę i talerz z jajecznicą i do tego tabletkę na jak mi się zdaje ból głowy. Było to miłe z jego strony i to bardzo, bo rzadko kiedy robi takie miłe gesty a ta wczorajsza kolacja, to też miły gest z jego strony. Oprócz bólu tyłka.
-Niech Ci będzie jedz szybko, bo zaraz mamy korepetycje, a potem odwiozę cię do domu. Pamiętaj, że we wtorek jedziemy na wycieczkę, spakuj potrzebne rzeczy. - pokiwałem głową, biorąc kolejną łyżkę jajecznicy, mrucząc głośno.
-Dobrze będę o wszystkim pamiętać spokojnie, powiedz mi co wczoraj się działo ciekawego w tej restauracji, bo od wyjścia nic nie pamiętam. - Shoto wzruszył ramionami, pijąc do końca kawę.
-Nic ciekawego oprócz tego, że obciągałeś mi z własnej woli w aucie i potem na aucie, uprawialiśmy seks a na koniec jeszcze raz w domu, bo się rzuciłeś na mnie. Aż żal by nie było, skorzystać a czemu pytasz? - podniósł jedną brew do góry, widząc jak cały czerwony się chowam twarz w dłonie.
-Kurwa, nigdy więcej mi nie dawaj alkoholu, pamiętaj o tym. Jaki wstyd co ja wyprawiam, ze swoim życiem, by się tak ośmieszać. - mruknąłem załamany tym, co odwalałem wczoraj i już na pewno nie tknę tego świństwa.
-Nie będę narzekać na to, że dajesz mi dupy, ja się z tego powodu cieszę i możliwe, że wpisze ci jakieś zachowanie. - mruknął, na co cały czerwony spojrzałem na niego, nie wiedząc, czy on mówi poważnie, czy żartuje.
-Naprawdę?
-Mówię poważnie w tym momencie, ja idę szybko skoczyć pod prysznic, a ty ogarnij się w tym czasie. - odłożył kubek do zmywarki, spoglądając dłuższą chwilę na mnie. - zatrzymaj sobie tę koszulkę pasuje Ci.
Wyszedł z kuchni idąc do łazienki, która była na górze a słysząc jej zamykanie, pisnąłem cicho obracając się na krześle. Nie mogłem w to uwierzyć, że dał mi swoją koszulkę, która jak mówił była jego ulubioną.
Chyba się zakochałem.
******
-Co ty tam zapakowałeś? - spytał śmiejąc się, ze mnie Denki kiedy trzymałem obok siebie swój plecak i wielką czarną walizkę, no i czerwoną sportową torbę na ramie.
-Ciało twojego byłego - prychnąłem cicho, na co przyjaciel fuknął głośno obrażony - nie interesuj się tak, bo kociej mordki dostaniesz.
-Wal się Izuku, szybko pakuj te manatki i idź do Pana Todorokiego, który jest obok autobusu zgłosić się, że jesteś. - pokiwałem głową, biorąc żółty plecak na ramię a reszta moich walizek, wpakowałem do bagażnika autokaru.
Z tego co się również dowiedziałem, każda z klas jedzie godzinę później, czyli nasza najszybciej potem klasa Katsukiego i jeszcze klasa biol-chem, z którą rzadko kiedy się widujemy. Kiedy spakowałem wszytko poszedłem szukać Shoto, którego nigdzie nie było.
Do Shoto:
Gdzie jesteś?
Od Shoto:
Za szkołą stoję, zaraz przyjdę.
Nie czekając szybko pobiegłem za szkołę, ale przedtem sprawdzając, czy nikt mnie nie widzi. Zobaczyłem go, jak stał obok kosza i palił, na co tym bardziej się zdziwiłem, powoli podeszłem do niego od tyłu, podskakując i całując go w policzek.
-Kazałem Ci czekać, nie wytrzymasz beze mnie? - spytał wyrzucając końcówkę na wieko kosza, patrząc na mnie.
-Od kiedy ty palisz Tatusiu? - spytałem uśmiechając się do niego, na co prychnął, czochrając moje loki i złapać mocno moje policzki, całując namiętnie moje usta, co oddałem.
Mruknąłem głośno, rumieniąc się cały, ręką zjeżdżając na jego kroczę delikatnie je pocierając, na co warknął odsuwając się ode mnie. Spojrzał na mnie zdenerwowany, na co uśmiechnąłem się szeroko z jego delikatnego rumieńca, którego próbował ukryć.
-Nie zapędzaj się tak Izuku jak chcesz więcej, to poczekaj do wieczora. Zresztą ryzykujemy, robiąc takie rzeczy w takich miejscach. Raz, dwa do autobusu, bo dostaniesz w dupę i to nie będzie delikatny klaps. - warknął, na co cicho się zaśmiałem, wychodząc zza szkoły i szybko wchodząc do autobusu a po kilku minutach, zrobił to też Shoto.
- Gdzie byłeś tak długo? - spytał Denki, który już objadał się paluszkami, słuchając muzyki na jednej słuchawce.
-Szukałem Todorokiego, ale już znalazłem i powiedziałem, że jestem. Ja idę spać, jak będziemy na miejscu, to mnie obudź. - powiedziałem, na co przyjaciel przytaknął zakładając słuchawkę, a ja ułożyłem się wygodnie na fotelu, nakrywając się ulubionym żółtym kocykiem z wyszytym dużym bananem.
******
-Jestem taki zmęczony - wymruczałem opierając się na ramieniu mojego przyjaciela, który rozmawiał z naszym kolegą z klasy, jak dobrze pamiętam miał na imię Sero lub Hanta no albo to i to.
-Nie miaucz mi do ucha, bo ogłuchnę masz napij się wody, dobrze Ci to zrobi - warknął podając mi wodę, którą przyjąłem od Denkiego pijąc ją powoli.
Nawet po seksie z Shoto nie jestem tak zmęczony, jak na tym wyjeździe, a to dopiero początek wyjazdu. Zobaczyłem dość przystojnego mężczyznę, był on lekko opalony a do tego nieźle umięśniony z kilkoma bliznami na rękach. Do tego był wyższy o kilka centymetrów od Shoto, z którym rozmawiał, miał on długie czerwone włosy, związane w kitkę do tego czerwone błyszczące oczy, na jednym miał małą bliznę. Był ubrany w biały bezrękawnik i spodenki w moro do kolana i buty. Był gorący i to bardzo gorący.
-Patrz jaki gorący chłopak, może do niego podbiję? - spytałem cicho, się śmiejąc a mój kolega popukał się w czoło.
-Nie przesadzasz czasem? Masz swojego chłopaka a chcesz, robić skok w bok? - wzruszyłem ramionami, mogę pomarzyć to nie jest grzechem.
Choć jego tyłek to już na pewno jest grzechem.
-Witam dzieci na trzy dniowej wycieczce w górach. Mam nadzieję, że dobrze będziecie się bawić. Przepraszam za moje maniery nazywam się Eijirou Kirishima, a to jest mój rezerwat. - uśmiechnął się szeroko, pokazując swoje ostre zęby, na co ja otworzyłem szeroko oczy.
Nie wiele myśląc rzuciłem w niego butelką, na co dostał w twarz, cicho sapiąc z bólu, masując bolące miejsce. Sam nie wiem co mnie poniosło, ale to lepsze niż bicia go w miejscu publicznym. Kirishima spojrzał na mnie, machając do mnie wesoło się uśmiechając, przez co o mało się nie wyrwałem z mocnego uścisku Kaminariego.
-Izuku Midoriya! - krzyknął wkurzony głos a widząc Todorokiego, który aż kipi, ze złość uspokoiłem się, bo wiedziałem, że już mam przewalone.
Do następnego :)
CZYTASZ
Teacher | TodoDeku
FanfictionIzuku zawsze miał problem z matematyką ale zmieniło się to wszystko kiedy jego nauczycielka została zamieniona na przystojnego i bardzo młodego mężczyznę. -𝙸𝚣𝚞𝚔𝚞 𝚖𝚊𝚖 𝚍𝚕𝚊 𝚌𝚒𝚎𝚋𝚒𝚎 𝚙𝚛𝚘𝚙𝚘𝚣𝚢𝚌𝚓ę. - 𝚖𝚛𝚞𝚔𝚗ął 𝚃𝚘𝚍𝚘𝚛𝚘𝚔𝚒 𝚣...
