35. Portfel I Napad

4.5K 255 298
                                        

Kiedy tylko zjedliśmy śniadanie, a że była piękna pogoda postanowiliśmy pójść pozwiedzać, na pierwszy przystanek poszła słynna wieża Eiffela. Szczerze bałem się, że spadnę no ja umiem zrobić sobie krzywdę na prostej drodze, naprawdę. No ale Shoto obiecał, że będzie mnie trzymał, więc byłem pewniejszy.

-Na pewno mnie nie puścisz? - spytałem, stając przed ogromną konstrukcją, która wywołał u mnie dreszcze.

-Oczywiście, że nie straciłbym nasz układ - mruknął na co wywróciłem oczami i trochę wkurzony, patrząc na niego słysząc, że coś mruczy pod nosem, ale nie dosłyszałem. - no i ciebie a tego bym nie chciał.

Nauczyciel podszedł do mężczyzny, który zbierał opłaty za wejście, rozmawiając z nim chwilę i dając mu pieniądze. Obrócił się do mnie, łapiąc mnie za rękę splatając nasze palce, na co zarumieniłem się mocno, chowając twarz w szalik.

Powoli weszliśmy do windy, która powoli jechała do góry, przez co widziałem piękny krajobraz. Przytuliłem się bardziej to boku Shoto, który pocałował mnie szybko w usta, na co bardziej poczerwieniałem. Wyciągnąłem telefon robiąc kilka zdjęć widoku jak i nam, bo czemu nie.

Winda się zatrzymała z głośnym hukiem, na co trochę się przestraszyłem. Starszy złapał mnie mocniej za rękę, otwierając drzwi windy i wychodząc na obszar przeznaczony do oglądania. Było wprost przepięknie, aż chciałem tutaj zostać na dłużej i oglądać to wszystko. 

-Jak ci się podoba? - spytał, obejmując mnie w talii całując w głowę, na co wtuliłem się w jego bok. 

-Jest przepięknie! - krzyknąłem ucieszony, klaszcząc w dłonie robiąc kolejne zdjęcia obserwując widoki jak i ludzi czy auta, które z tej wysokość zdawali się być mrówkami. 

-Jak bardzo Ci się podoba, to jeszcze raz tutaj przyjedziemy, dobrze? - pokiwałem głową uśmiechnięty, podskakując i całując szybko jego usta. Jak ja go kocham szkoda, że bez odwzajemnienia. 

******

-Co ty robisz? - podskoczyłem przestraszony, spoglądając na Shoto, który spogląda na mnie poważnie, kiedy przeliczałem pieniądze. 

-Głodny jestem i mam zamiar sobie coś kup...

-Czemu mi nic nie powiedziałeś? Bym kupił nam coś, a nie chowasz się po zaułkach, by przeliczyć pieniądze idioto. - prychnął, czochrając moje loki, całując moją głowę. - poczekaj na mnie, obok tego sklepu a ja pójdę coś nam kupić. 

Odszedł a ja podeszłem do wskazanego sklepu i zobaczyłem, że był to jubiler jakiś trafem. No i jakoś samo wyszło, że zacząłem oglądać przez szybę pierścionki i bransoletki, które tam były. Szczególnie jedna mi się spodobała, była to srebrna bransoletka z małym serduszkiem. Była śliczna i bardzo droga z tego co obliczyłem. 

-Już jestem, co oglądasz? - spytał się, nachylając się nade mną i również patrząc się na biżuterie. 

-A nic tylko oglądam, chyba mogę? Dziękuję - podskoczyłem, całując starszego szybko w policzek na co objął mnie w talii. 

Zwiedzaliśmy już dobre trzy godziny wszelkie zabytki, które były dość blisko hotelu. Było mi zimno, więc po zjedzeniu hot doga od Shoto na ławeczce w pobliskim parku, postanowiliśmy wrócić do hotelu. Reszta zwiedzania na inne dni, bo jestem strasznie zmęczony a moje nogi bolą wręcz. 

Muszę też zadzwonić do mojego przyjaciela Denkiego, żeby mu się pochwalić tym, że jestem w Paryżu. Pisał do mnie, ale jeszcze nie rozmawialiśmy, bo nie miałem wcale na to czasu, bo albo zwiedzałem, albo Shoto się mną zajmował. 

-W końcu w domku - sapnąłem, rozbierając się z kurtki i butów idąc do kuchni, gdzie były schowane lody w lodówce. Tak Shoto wczoraj zamówił specjalnie dla mnie, za co mu podziękowałem. 

-O kurwa! - krzyknął, macając się po kieszeniach przestraszony - zapomniałem portfelu wziąć z lady, jak kupowałem nam jedzenie. Zamów coś do jedzenia, oczywiście na mnie a ja za chwilkę wrócę dobrze? 

Pocałował mnie szybko na pożegnanie w usta, wychodząc tak nagle z wynajmowanego pokoju. No ale coś mi tu nie pasowało, bo pamiętam bardzo dobrze, że wyszedł ze sklepu, trzymając dwa hot dogi i portfel. Albo może przewidziało mi się i naprawdę zostawił? Nie wiem, oby się znalazł. 

Wziąłem czyste ciuchy idąc do łazienki, w której oprócz owej dużej wanny był jeszcze szklany prysznic. Rozebrałem się do naga, wchodząc do prysznica odkręcając ciepłą wodę, która spływała po mnie, na co mruczałem. Mój prysznic nie trwał długo, bo niecałą godzinę zazwyczaj mogę nawet spędzić dwie. 

Ubrany w piżamę, bo i tak dziś już nigdzie nie wyjdziemy, poszedłem do sypialni, chcąc posprzątać. Ale jakie było moje zdziwienie, kiedy wszystko było równo ułożone a jeszcze czyste dwa puchate ręczniki na łóżku. Uderzyłem się w czoło zapominając, że sprzątaczka posprzątała nam pokój. 

Miałem wsiąść telefon i zamówić pod podany numer recepcji, coś do jedzenia i już miałem brać telefon, ale któż nagle zasłonił mi usta, trzymając mnie mocno. Spanikowany zacząłem się szarpać, przypominając sobie, że Shoto poszedł po portfel i jestem całkiem sam. 

Już miałem zamiar płakać bojąc się, że to jakiś gwałciciel lub co gorsza, sprzedadzą mnie na organy. Ale po chwili poczułem dobrze znany zapach mojego nauczyciela, przez co zmarszczyłem brwi. Uścisk się poluzował a ja obróciłem się do tyłu, widząc uśmiechniętą twarz Shoto. 

-Booo! 

-Jesteś nienormalny! Chcesz, bym zszedł na zawał? - spytałem, wycierając załzawione oczy spoglądając na mężczyznę, który westchnął przytulając mnie i całując mnie w głowę. 

-Przepraszam kochanie, nie chciałem cię tak bardzo nastraszyć, no już się nie złość się, tak? - cmoknął mnie w usta, ścierając moje łzy, by na koniec pocałować mój nos. 

Położył mnie na łóżku, samemu idąc do kuchni, by wrócić z dużą paczką żelków, chipsów, butelki liptona jak i coli. No i jakoś wyszło, że już mu wybaczyłem to jak mnie nastraszył, bo na niego nie dam rady się długo gniewać. 

-Masz ten portfel? - spytałem nauczyciela, który pokiwał głową, przełykając żelka. 

-Tak, kasjerka schowała go za ladę - wtuliłem się w niego, patrząc w telewizję czując jak gładzi moją mogę co było przyjemne. 

-Powiedz mi Tatusiu co potem będzie z naszą relacja kiedy skończę szkołę? - spytałem, niepewnie wpychając garść żelków do ust. 

Nastała chwila ciszy, która była bardzo nieprzyjemna dla mnie nie wiem, czy dla niego też. Sam nie wiedziałem, czego się go o to spytałem, tak nagle wypaliłem to, nie myśląc. Nie chciałem jej kończyć, bo zbyt mocno go kochałem i by mnie to zraniło. Ale Shoto taki nie jest prawda? 

-Nie martw się tym tak Izuku, będzie wszytko dobrze - mruknął od niechcenia, na co pokiwałem głową, nie chcąc drążyć tematu. Możliwe, że nie był na to gotowy, ale muszę jak najszybciej go w sobie rozkochać. 

Do następnego :)

Teacher | TodoDekuOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz