3. Zachowanie I Lody

9.9K 404 947
                                        

Wkurzony kopnąłem z całej siły kosz obok mnie, na co on przewrócił się zaraz po uderzeniu. Miałem dziś trzy pieprzone lekcje pod rząd matematyki, której wręcz nie cierpię.

Przedmiotu tego nie lubię, ale za to nauczyciela wręcz ubóstwiam co z tego, że dał mi już jedynkę i zachowanie. Tym razem dam mu popalić i wygram, a nie przegram jak, robię to zazwyczaj.

-Izuku proszę cię, posprzątaj to zanim Pana Todorokiego nie ma. Wiesz, że on jest dziwny. - krzyknął Denki, który szarpał mnie za ramię.

-Nie wkurzaj mnie do cholery, dał mi jeden! Za to, że zrobiłem tylko jeden jebany błąd. - syknąłem wkurzony, jeszcze raz kopiąc kosz.

-Wiem, że jesteś wkurzony, ale nie wyżywaj się na koszu na śmieci. On ci nic nie zrobił! - pisnął, odciągając mnie od kosza, którego chciałem jeszcze raz uderzyć.

-Kutas jebany, pożałuje tego! - syknąłem głośno.

-Izuku proszę cicho! - szarpnął mnie znów, tym razem mocniej.

-Co cicho wkurzył mnie, będzie się rządził! Wielki mi nauczyciel matematyki się znalazł. - warknąłem, odwracając się i wpadając na czyjś umięśniony tors.

Podniosłem głowę do góry, widząc lodowaty wzrok nauczyciela, który wpatrywał się we mnie natarczywie. Kurwa, znów wpadłem w tarapaty.

-Ładnie się o mnie wyrażasz Izuku. - spojrzał na mnie twardo, na co przełknąłem zbyt głośno ślinę.

-To nie o Pana chodziło, to o mojego korepetytora. Przysięgam na wszystko. - powiedziałem czerwony, wpatrując się w Shoto, który podniósł jedną brew do góry.

-Nie żyje od dziś Midoriya, dostajesz zachowanie za to jak się wyrażasz o nauczycielu i jeszcze drugie, że kopiesz kosz oraz śmiecisz. Masz coś na swoje usprawiedliwienie? - spytał z triumfem, na co prychnąłem.

-Nie proszę Pana, przepraszam. - mruknąłem, poprawiając kosz.

-Mam nadzieję że żałujesz, na drugi raz pójdziemy do dyrektora. Nie lubię, jak ktoś się tak zachowuje. - powiedział siadając za biurkiem, przeglądając coś na telefonie.

Westchnąłem cicho siadając do ławki, patrząc na swojego przyjaciela, który uśmiechnął się do mnie miło, jakby nic się nie stało.

-Ostrzegałem cię Izu...

-Zamknij się już, nie denerwuj mnie ty też. - warknąłem, uderzając głową w stolik. Kutas.

******

-Jutro robię kartkówkę, proszę się nauczyć dzisiejszej lekcji! Możecie już wychodzić. - po ostatnich słowach Todorokiego wyszedłem z klasy, cały nabuzowany hormonami złość.

Miałem ochotę w coś walnąć, ale będą potem boleć moje biedne, piękne dłonie lub złamie paznokcia. Więc zrezygnowany podeszłam do automatu, kupując sobie mleko truskawkowe, od razu je pijąc.

-Przygotuj się, teraz mamy wychowanie fizyczne z twoją ulubioną klasą. - zaśmiał się, klepiąc mnie po ramieniu.

Jęknąłem cicho zdając siebie sprawę, że będziemy mieć teraz lekcje z klasą sportową. Nie że nie lubię sportu, bo lubię, ale z tą klasą łatwo go znienawidzić a szczególnie z Katsukim Bakugou.

Jestem on na trzecim roku, tak jak ja i mamy razem wychowanie od pierwszej klasy. Wszytko by było dobrze, gdyby jego klasa byłaby mniej brutalna dla nas i no, samo nazwisko Bakugou znaczy kłopoty.

Katsuki jest dość wysoki wyższy ode mnie, ma blond włosy ułożone w nieładzie, co trochę jest seksowne. Jest umięśniony, ale nie aż tak jak mój nauczyciel z matematyki, ma czerwone oczy, które poza gniewem nic nie wyrażają.

A co najgorsze ten zwany szkolny gangster, ugania się za mną dobre trzy lata. Tak pieprzony Katsuki Bakugou jest we mnie zakochany po uszy, od pierwszej klasy i próbuje mnie na wszelkie sposoby wyrwać na randkę, ale odrzuca jego zapędy.

Znam takich jak on, po prostu chce mnie wykorzystać i zostawić. Głupi nie jestem tak jak on myśli, ale czasem jego zaloty są słodkie. Tak jak wtedy, kiedy wręczał mi bukiet róż czy nawet kupił mi czekoladki i cały czerwony, wręczał mi je.

-Tylko nie on, znów będę musiał się męczyć. - sapnąłem, poprawiając swój żółty plecak, który spadał mi z ramienia.

Weszliśmy na halę, gdzie było już słychać okrzyki i wiwaty, zapewne od strzelenia gola. Wychyliłem głowę i mój wzrok spotkał się z tymi dobrze znanymi czerwonymi, na co przekląłem w myślach na siebie.

Bakugou jak zobaczył mnie, dumnie podniósł głowę, by po chwili znów strzelić gola. Ściągnął koszulkę, ukazując swój umięśniony tors i krzycząc dość głośno, na co się skrzywiłem. Niech nie myśli, że na niego polecę za tą szopkę.

Obróciłem się na pięcie, idąc do szatni przebierając się razem z resztą naszej klasy. Drzwi się otworzyły i kontem oka zobaczyłem, że blondyn wszedł, na co westchnąłem.

-Cześć Izuku, widziałeś jak strzeliłem bramkę? To dla ciebie. - powiedział dumnie, wypinając pierś do przodu.

-Tak widziałem, była niesamowita jak można, tak mocno strzelać. - powiedziałem ubrany, uśmiechając się miło, na co blondyn złapał mnie za rękę.

-Dla ciebie mógłbym, góry przenosić na plecach. Wyjdziesz ze mną dziś na kina? Puszczają dziś twój ulubiony film After. - no nie powiem, prawie mnie przekonał, ale nie tył razem.

-Może innym razem dobrze? Mam jutro sprawdzian z matematyki z bardzo seks... znaczy się , wrednym nauczycielem i nie chce kolejne jedynki. - mruknąłem smutny, na co blondyn pokiwał głową.

-No dobrze niech będzie, pójdziemy kiedy indziej. Kupiłem ci batonika, proszę. - powiedział, dając mi go ze swojej czarnej sportowej torby na ramie.

-Oj dziękuję, ale nie musiałeś Kacchan. - powiedziałem, biorąc słodycz. Trochę niezręcznie się zrobiło, no bo tego się nie spodziewałem, że da mi coś takiego.

Zazwyczaj tylko zapraszał mnie, a nie dawał jakieś rzeczy tego typu. Zrobiło mi się jego smutno a szczególnie jego, smutnych czerwonych oczu. Nie wiele myśląc, stanąłem na palcach i dałem mu szybkiego całusa w policzek, na co otworzył szeroko oczy, uśmiechając się szeroko.

-Dziękuję! Co powiesz na wypad w sobotę na lody? - spytał pełen nadziei.

-Nie wiem, odezwę się do ciebie jak tylko będę wiedzieć. Dobrze? - spytałem, na co przytaknął, schowałem batonika do plecaka, idąc na halę gdzie, było już większość uczniów z mojej klasy.

-Co tam? - spytał Denki ciekawy.

-Dał mi batonika to było słodkie, ale nie wiem, czy chcę z nim iść na te lody w sobotę, bo zaprosił mnie. - westchnąłem zaczynając biegać naokoło hali, tak jak nauczyciel kazał.

-Oj to tylko jedno spotkanie nic się nie stanie, jak coś to dzwoń, przyjdę i go pobije. - zaśmiał się, co sam zrobiłem razem z nim. Może powinienem dać mu chociaż szanse? To tylko jeden wypad, ale z drugiej boję się, że mnie wykorzysta.

Chcecie spotkanie?
Do następnego :)

Teacher | TodoDekuOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz