Siedziałem w szkolnej ławce, czekając na mojego dobrego kolegę Denkiego, który spóźnia się od kilku minut a to do niego nie podobne. Pewnie znów zaspokajał swojego chłopaka całą noc.
Westchnąłem cicho wyciągając z mojego żółtego plecaka, książki do znienawidzonego przedmiotu z tą wiedźmą a mianowicie matematyka. Ten przedmiot to istna katorga a jeszcze z naszą wychowawczynią, wolałbym robić sto okrążeń na boisku, niż siedzieć na tym przedmiocie.
Co najgorsze jestem zagrożony i mogę nie zdać tego roku i nie dostanę się na studia, tego moja mama mi nie wybaczy. Moja rodzina jest dość wymagająca i to bardzo a szczególnie co do mnie, muszę być najlepszy, co zaczyna mnie męczyć.
Zapisałem się na mat-fiz tylko i wyłącznie dla nich, bo bardzo tego chcieli. A mnie bardziej kręci gotowanie czy pieczenie ciast, zawsze chciałem mieć własną firmę z wypiekami ale rodzice, mnie wyśmiali. Smutne ale prawdziwe.
-Hej Izuku przepraszam, że tak późno ale autobus mi się spóźnił. - powiedział zasapany Denki, na co spojrzałem na niego poważnie.
-A malinki, też zrobił ci autobus? Co ty tam w tym autobusie robiłeś, że masz nogi jak galareta? - spytałem z przekąsem, na co zarumienił się mocno, siadając na krzesło obok mnie.
-Oj no dobrze byłem u Shinsou i to dlatego się spóźniłem, bo zachciało mu się rano. A wiesz że nie umiem mu odmówić. - sapnął wyciągając książki.
-Tak wiem, gdybyś był dziewczyną na pewno już dawno mielibyście, gromadę dzieci. Pieprzycie się jak króliki. - spojrzałem na niego, jak rumieni się jeszcze bardziej, chowając twarz w ręce.
-To nie moja wina! - sapnął.
-A czyja, może moja? Pff to nie ja kręcę tyłkiem przed nim, lepiej zmieńmy temat bo to idzie w złą stronę, zdecydowanie złą. - blondyn pokiwał głową wyciągając batonika, którego zaczął jeść.
Nie toleruje jego chłopaka, bo ma dwadzieścia osiem lat i widać że wykorzystuje biednego siedemnastolatka. Ja to widzę ale nasz zakochany szczeniak, nie widzi co boli mnie bardzo. Nawet go ostrzegałem, ale on dalej swoje, mówi że jestem zazdrosny. O Shinsou? Nigdy, jest nie w moim typie.
-Nowy nauczyciel ma do nas przyjść słyszałeś? Niby nasza babka od matematyki, poszła już na emeryturę i na szybko załatwili nam nowego nauczyciela. - wymruczał, wsadzając do swoich ust ostatni kawałek batonika.
-Bardzo dobrze, może w tym roku będę miał większą ocenę niż dwa. Chodź wątpię, jestem zbyt głupi na ten przedmiot. - wymruczałem, bawiąc się swoimi paznokciami.
Po chwili zadzwonił dzwonek na lekcje, na co większość klasy zaczęła buczeć. Usłyszałem jak drzwi się otwierają i wchodzi dyrektor ten placówki, kłaniając się na wejściu.
-Witajcie droga klaso. Z powodu, że wasza nauczycielka od matematyki odeszła już na emeryturę, od dziś będzie uczył was nowy nauczyciel. Jest dość młody, bo dopiero co skończył studia, więc mam nadzieje ze miło go przyjmiecie. - powiedział z uśmiechem staruszek, wychodząc i mijając się z dość młodym i przystojnym mężczyzną.
Jak go zobaczyłem od razu się ożywiłem, podążając za nim wzrokiem. Jak ma być naszym nowym matematykiem, to nie mam nic przeciwko, by nas uczył. To czysty bóg seksu, przystojny, młody i gorący. To, co lubię najbardziej.
-Witam jestem Shoto Todoroki, od dziś jestem waszym nauczycielem matematyki. Z tego co wiem, jesteście klasa maturalną, więc od dziś do ostatniego dnia będziemy mocno pracowali. Podciągnę was tak, że ze stu procent będziecie pisać na dwieście. - mruknął, uprzednio zapisując swoje nazwisko na tablicy. Kurde tak samo wredny jak wiedźma, nawet jeszcze bardziej.
Shoto Todoroki był wysoki nawet bardzo jak na Japończyka, miał biało czerwone włosy zaczesane do tyłu z kilkoma pasmami na czole. Jego dwu kolorowe oczy sprawiały że czułem dreszcz na plecach, jest bardzo umięśniony co sprawia że jego koszula, napina się na jego ciele. Był ubrany w białą koszule i czarne, dobrze dopasowane jeansy oraz miał na prawej ręce złoty zegarek. A ta blizna sprawiała że dosłownie, dostawałem szału.
-Tak? - wskazał na osobę, która się zgłaszała.
-Czy jeśli ktoś miał ledwo dwa, to Pan mógłby wyciągnąć na cztery? - spytała dziewczyna, której nawet nie znałem. Tak, chodzę z nią chyba od trzech lat, a jej nie znam. Brawo Izuku.
-Spróbujemy nawet i na pięć, jeśli nie dasz rady to będziesz powtarzać rok. U mnie nie ma opieprzania się na lekcjach. Coś jeszcze? Jak nie to sprawdzę obecność.
Po chwili ciszy która była dość niezręczna, usiadł za dużym szkolnym biurkiem i otworzył dziennik. Czytał każde imię i nazwisko powoli, bacznie przeglądając się każdemu z nas.
-Izuku Midoriya. - podniosłem rękę do góry, na co spojrzał na mnie. - może byś tak wstał, jak twoi koledzy z klasy?
-Przecież podniosłem rękę, więc Pan już wie jak się nazywam. Jaki w tym problem? - spytałem, powiedzmy siebie szczerze, jestem zbyt leniwy by podnosić tyłek z krzesła.
-Z tego co wiem, przez dwa ostatnie lata ledwo zdawałeś z matematyki, więc lepiej nie zaczynaj się ze mną. Wszytko zależy ode mnie, czy zdasz, czy będziesz powtarzać tę klasę, prawda? A chyba twoi rodzice nie byli by dumni z ciebie, hmm? - spytał patrząc się na mnie, na co poczułem się jakoś niezręcznie.
-Tak, przepraszam więcej się to nie powtórzy. - mruknąłem się kłaniając. Lepiej nie zadzierać, bo nie przejdę i wtedy będzie problem.
-Dobrze, więc zostało nam kilka minut do przerwy. Macie jakieś pytania? - spytał wstając i biorąc kredę do ręki.
-Czy można poprosić o Pana numer telefonu? - spytała się cała czerwona Momo, na co prychnąłem cicho.
-Myślę że nie. Nie mam zamiaru się z wami zadawać poza szkołą. - odwrócił się, pisząc zadanie na tablicy.
Dziewczyna zasłoniła dłońmi twarz, bardziej się rumieniąc. Nigdy jej nie lubiłem, sam nie wiem czemu, może to przez to że była największą plotkarą w szkole, a może to że wywyższała się, jaka to ona nie jest. Dobrze jej tak.
-Zadanie na jutro, macie je zrobić i powtórzyć cały materiał który braliście przez dwa lata. Jutro zrobię kartkówkę i zobaczę co umiecie i co trzeba nadrobić. Jasne?
-Tak proszę Pana! - krzyknęło kilka osób, na co Shoto pokiwał głową, oznajmiając nam przerwę, sam wychodząc z klasy.
-Wychodzimy gdzieś dziś? - spytał blondyn na co zaprzeczyłem.
-Musze zrobić dobre wrażenie, dlatego dziś uczę się matematyki cały dzień. Możemy jutro wyjść do galerii jak chcesz. Hmm?
-Okej, brzmi nieźle a teraz chodźmy na biologię, dziś będziemy brać ziółka! - pisnął ucieszony, na co zaśmiałem się cicho.
Szczęśliwego nowego roku moi drodzy!
Mam nadzieję że wam się spodobał pierwszy rozdział. Będę dodawała jak tylko napiszę :)
Do następnego :)
CZYTASZ
Teacher | TodoDeku
FanfictionIzuku zawsze miał problem z matematyką ale zmieniło się to wszystko kiedy jego nauczycielka została zamieniona na przystojnego i bardzo młodego mężczyznę. -𝙸𝚣𝚞𝚔𝚞 𝚖𝚊𝚖 𝚍𝚕𝚊 𝚌𝚒𝚎𝚋𝚒𝚎 𝚙𝚛𝚘𝚙𝚘𝚣𝚢𝚌𝚓ę. - 𝚖𝚛𝚞𝚔𝚗ął 𝚃𝚘𝚍𝚘𝚛𝚘𝚔𝚒 𝚣...
