Już po sześciu dniach byłam w domu. Dostałam wolne na kolejne trzy miesiące, co wcale mi się nie podobało, ale po długim i niezbyt przyjemnych kazaniach od brata i szefa, grzecznie siedziałam w domu i jedynie Nathan przywoził mi papiery do podpisu. Nigdy nie lubiłam pracy papierkowej, ale w domu nawet to, zdało mi frajdą. Siedzenie w czterech ścianach przez całe dnie i noce doprowadza do szału. Koniec końców doczekałam się dnia, kiedy mogłam wrócić do pracy. Na komendę weszłam z wielkim uśmiechem do twarzy i od razu skierowałam się do swojego stanowiska, gdzie czekała na mnie miła niespodzianka. Nathan i Joe czekali na mnie z kwiatami i małym torcikiem. Oczywiście nie obyłoby się bez gadki tego drugiego o moim przystąpieniu do FBI.
― Podoba mi się ta robota. ― powiedziałam z uśmiechem, po czym spojrzałam na wyświetlacz telefonu, który zaczął dzwonić. Był to mój szef, który kazał mi natychmiastowo stawić się w jego biurze. ― Muszę stawić się u szefa, zostawcie mi kawałek. ― wskazałam na słodycz.
W odpowiednim pomieszczeniu byłam dwie minuty później, Miller od razu postawił przede mną kubek herbaty i uprzedził, że to będzie długa, lecz treściwa rozmowa. Miała ona dotyczyć całego mojego śledztwa oraz mojej dalszej kariery. Początkowo uważnie słuchałam, co miał do powiedzenia; nie chciałam się wtrącać, bo i tak w większości znałam szczegóły zamknięcia tego dochodzenia. Jednakże, kiedy Miller przeszedł bezpośrednio do mojej przyszłości, co kilka chwil próbowałam się wtrącić; ale zostawałam uciszana od razu.
― Kończąc moją myśl, chce Cię poinformować, że od dzisiaj nie pracujesz tutaj. ― uniosłam brew i próbowałam się wyszukać jakiegoś podstępu, żartu albo coś w tym stylu. Jednak mina Millera była poważna i żaden z kącików jego ust nie drgnął ku górze. ― Zacznij oddychać White. ― przerwał ciszę, która, jak na moje, trwała zdecydowanie za długo. ― Przenosisz się do Nowego Jorku, ta decyzja nie jest podważalna, za dwa dni masz samolot. Spakuj się i załatw najważniejsze sprawy.
― Dlaczego? ― zapytałam, bo to pytanie mnie najbardziej nurtowało. Nie chciałam tam wracać, mój dom był w Miami.
― Potraktuj to jako awans przymusowy. Komendant już nie może się doczekać, aż zasilisz jego szeregi. ― z moich ust wylało się mnóstwo pytań. Nie rozumiałam tego, chciałam zostać w tym mieście. ― Niestety Nathan zostanie tutaj, prawdopodobnie będzie próbował dostać się do FBI za sprawą Joego.
― Czyli wie? ― starszy mężczyzna kiwnął głową. ― To już znam drugie dno tego teatrzyku na dole. ― pokręciłam głową. ― Nie ukrywam, że wolałabym zostać tutaj. ― mężczyzna chciał mi przerwać, ale nie pozwoliłam mu na to. ― Ale skoro, nie mam nic do gadania, to wrócę do domu i zacznę się pakować. Muszę jeszcze powiadomić brata o wszystkim.
Po zakończeniu całej tej rozmowy, wróciłam do stanowiska mojej pracy i bez słowa zaczęłam wyciągać moje wszystkie rzeczy. Joe, jak i Nath uważnie mi się przyglądali, nie mówiąc ani słowa. Kiedy skończyłam wszystko pakować, "zakosiłam" swój kawałek torcika, po czym udałam się do wyjścia. Mój, już były, partner szybko mnie dogonił i zaczął wypytywać, czy coś się stało.
― Mam mało czasu, za dwa dni mam samolot i mnóstwo rzeczy do zrobienia. ― chciałam odejść, ale mnie powstrzymał. ― Nie jestem zła, że mi nie powiedziałeś o tym. ― wyprzedziłam jego pytanie. ― Przyjedź do mnie po pracy, porozmawiamy. ― kiwnął głową i już na spokojnie mogłam wrócić do domu.
Pierwsze co zrobiłam po powrocie, to zadzwoniłam do brata i poinformowałam go o decyzji Millera. James nie krył się z radością, co mi się też udzieliło. W międzyczasie przypomniała mi się rozmowa z Jacobem i o tym, co mi przekazał. Przez tyle czasu tego nie otworzyłam, w głębi duszy czułam, że zawiodłam, więc po zakończeniu rozmowy, przeczytałam to, co napisał mi Jay. Byłam przerażona, całe to zamieszanie z powrotem do rodzinnego miasta zaczęło mi sprzyjać. Jay pisał, że ta kobieta, która podaje się za jego dziewczynę, wraz z kilkoma innymi osobami szantażuje i zmusza go do różnych, czasami mało etycznych, a tym bardziej nielegalnych rzeczy.
Po przeczytaniu tego, zadzwoniłam do niego i poprosiłam o rozmowę na osobności. Na szczęście był w pracy, więc jedynie dzieciaki mogły go podsłuchać. Pierwsze co, to przeprosiłam za wszystko i w skrócie wyjaśniłam powód. Na sam koniec obiecałam, że jak już będę w Nowym Jorku, zrobię wszystko, by uwolnić go od tego wszystkiego.
Nathan był u mnie około godziny dziewiątej wieczorem. Kupił coś do jedzenia i wino, co skończyło się tym, że został u mnie na noc. Rozmawialiśmy praktycznie do czwartej nad ranem, a że i ja miałam nieco alkoholu, to byliśmy troszkę wypici i nie myśleliśmy racjonalnie. Przynajmniej ja.
Rano obudziłam obok Nathana, gdy wstałam z łóżka, byłam zupełnie naga. Przeklęłam pod nosem, po czym z szuflady wyciągnęłam bieliznę, a później zgarnęłam jeszcze dresowe spodnie i koszulkę. Wzięłam szybki prysznic, po czym udałam się do kuchni. Nie ulega wątpliwości, że tego dało się unikać i zasadniczo nie powinno mieć w ogóle miejsca. Może i mogłabym z nim spróbować, bo go lubiłam i w ogóle, ale w tamtej chwili to i tak nie miało sensu. Ja miałam wrócić do Nowego Jorku, a on zostać tutaj.
― Dawno nie śpisz? ― zapytał, a ja wzruszyłam ramionami. Nawet nie spojrzałam, która była godzina, jak wstałam. ― Wszystko gra? ― usiadł obok mnie i wpatrywał się, jakby chciał zobaczyć moje myśli. ― Żałujesz?
― Nie. ― odpowiedziałam od razu. ― Ale to dość niezręczne. ― westchnęłam. ― Wiem, że liczyłeś na coś więcej, ale to i tak już sensu nie ma. Gdyby to się wydarzyło kilka miesięcy wcześniej, to tak, ale teraz nawet nie będziemy ze sobą pracować.
― Wiem. ― złapał mnie za rękę. ― I tak miałem zamiar postarać się o pracę w Nowym Jorku, może jak mnie przyjmą, to znów będziesz moją partnerką. ― cmoknął mnie w czoło. ― Nie odpuszczę sobie tak łatwo White. Jasne? ― nie wiedziałam, co miałabym odpowiedzieć, więc kiwnęłam tylko głową, na znak, że zrozumiałam. ― Muszę już uciekać, zadzwonię do Ciebie później.
######
Jak zaczęłam pisać ten rozdział, miałam inny pomysł, ale nigdzie go sobie nie zapisałam i wyszło coś takiego.
Miłego <3

CZYTASZ
SŁONKO, TO PRZEZNACZENIE
Novela JuvenilTo miała być sprawa jak każda inna. Morderstwo w korporacji, poszukiwanie zabójcy i końcowy happy end. Jednak jeden szczegół, a dokładniej jedna osoba, zmieniła wszystko. Każde wspomnienie wróciło, a on jakby się nie zmienił. Ciągle był takim samym...