Rozdział 8

650 18 3
                                        

Leżałyśmy na plaży, gdy dołączyli do nas chłopacy. Zrobiłyśmy im miejsce. Przywitałam się ze wszystkimi, lecz gdy mój wzrok spotkał JJ-a, od razu się speszyłam. Nie wiem, co to było wcześniej na plaży. 

Położyłam się na brzuch, by opalić plecy. Obok mnie położył się blondyn. Założyłam okulary przeciwsłoneczne i położyłam głowę na bok. Patrzyłam na blondyna. Leżał z czapką, założonymi ramionami za szyje i skrzyżowanymi nogami. Eksponował swój umięśniony brzuch. Marszczył nos przez rażące słońce.

-Widzę, jak na mnie patrzysz....okulary nie pomagają.- powiedział, a ja od razu zamknęłam oczy.

-Nie prawda.- powiedziałam, na co się zaśmiał.

Westchnął, poprawiając się.

-Wtedy na plaży....- zaczął.- Byłem trochę pijany, wybacz.

Zgryzłam wargę, przypominając sobie, jak patrzył na moje usta. 

-Nie wybaczam.- burknęłam.

-A to niby czemu?- zapytał, zerkając na mnie. 

Podniosłam się lekko na łokciach. Poprawiłam okulary.

-Musisz mi przynieść coś na przeprosiny.- zironizowałam.

-Zaraz wracam.- oznajmił wstając.

Otrzepał się z piasku. Zerknęłam za nim, śmiejąc się. Jego poczucie humoru jest zajebiste. Popatrzyłam na dziewczyny. Cała trójka się śmiała z opowieści Pope'a, więc się przyłączyłam. 

Opowiadał, jak musiał ratować kota, którego jego tata przypadkowo wrzucił do wody, wybierając ryby. Mówił o tym w taki sposób i z tyloma szczegółami, że nie dało się nie śmiać. 

-Coś nie tak?- zapytałam blondynki.

-Nie, a co?- zapytała Sarah.

-Wydajesz się dziś jakaś cicha.- powiedziałam, na co wzruszyła ramionami.

-Problemy z ojcem i Rafe'em. Nic ważnego, ale dzięki, że pytasz.- uśmiechnęła się, lekko.

Nikt nie wie, że to właśnie on podrzucił mnie do miasta. Nie wiedzą, że musiałam pojechać do jego domu. Kazał mi z nim jechać. Dom mają naprawdę ogromny z pięknym widokiem na zatokę. Weszłam z nim do wielkiej posiadłości. Nikogo nie było, oprócz pracowników. Poszliśmy na górę po lśniących, kamiennych schodach. Jego pokój także był ogromny. 

Kazał mi poczekać w pokoju, więc usiadłam na kanapie, a on poszedł do kolejnego pomieszczenia połączonego z jego garderobą. Rozglądałam się po całym pokoju. Szare meble były odpowiednio dobrane do koloru ścian, podłogi i dywanów. Na ścianie wisiały jakieś osiągnięcia, lecz nie zdążyłam dopatrzeć za co.

Chłopak wyszedł po kilku minutach z workiem w ręce. Tak, jak myślałam. W środku były narkotyki. 

-Czyli jesteś dilerem?- zapytałam.

-A ty dalej w ubraniach?- skomentował. 

Przewróciłam oczami. Rafe złapał mnie mocno za ramie i wyprowadził z pokoju. Wyszarpałam się.

Przejechałam ręką po dalej bolącym ramieniu, myśląc o blondynie. Jak można mieć tak lodowate serce i być takim dupkiem?

Nagle poczułam coś na swoim pośladku. Sięgnęłam po to ręką. Okazało się, że to mała, różowa muszelka. Wręcz idealna. Popatrzyłam za siebie. Nade mną stał JJ z szerokim uśmiechem. Wcale nie widziałam, jak patrzy na moje pośladki.

-Może być?- zapytał.

-Piękna.- powiedziałam.

Położył się obok mnie. Chłopak powiedział, że znalazł jedną idealną muszelkę dla mnie na przeprosiny, które przyjęłam. 

VACATION IN MALIBUOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz