Wysiadłam z taksówki. Przywitał mnie miły mężczyzna, który prowadził do odpowiedniego pomieszczenia. Miałam na sobie fioletową, jedwabną sukienkę do samych kostek z rozcięciem na udzie. Włosy miałam rozpuszczone.
Mężczyzna otworzył mi drzwi i weszłam do środka. Przy stole siedzieli już rodzice Cameron'a, lecz jego jeszcze nie było. Przywitałam się z nimi i usiadłam w wyznaczonym miejscu.
Po wczorajszej nocy nie miałam pojęcia, co niby myśleć. Spędziliśmy razem noc, później zniknął i jedynie przypomniał o dzisiejszej kolacji.
Po kilku minutach zjawił się w granatowej koszuli i ciemnych spodniach. Szedł z poważną miną. Przywitał się z rodzicami i zajął miejsce obok mnie. Poczułam jego mocne perfumy. Po chwili pojawiły się dania przed nami.
Powoli jedliśmy podany makaron z krewetkami, który był wybitny. Jestem uczulona na krewetki, lecz nie mogłam się powstrzymać.
-Chcieliśmy porozmawiać z tobą, Olivio.- powiedział pan Cameron.
Skinęłam głową, odkładając sztućce.
-Bardzo chcielibyśmy mieć cię w firmie na stałe...lecz potrzebujemy cię tutaj na miejscu. Nie myślałaś o tym, aby zamieszkać w Malibu?- zapytała kobieta.
Po chwili zastanowienia, odpowiedziałam:
-Myślałam i to bardzo, lecz mam za dużo nie dokończonych spraw w swoim mieście. Studia, teraz mam dom odziedziczony i na razie chyba nie planuje go sprzedać, znajomych.
Oboje skinęli głowami.
-A jeśli twoja wypłata by poszła w górę? Nie ma z tym najmniejszego problemu, a jest tu wiele domów czy apartamentów w okolicy do kupienia. Pomożemy ci.
Lekko westchnęłam.
-Musiałabym to poważnie przemyśleć. Dom po babci wiele dla mnie znaczy.
-Rozumiem.- powiedział.
Zabrali nasze talerze i po chwili przyszedł deser. Ogromna porcja lodów z owocami, kawałkami czekolady i waflami. Bomba kaloryczna.
Nagle poczułam ciepłą dłoń Rafe'a na moim udzie. Zerknęłam na niego, lecz on udawał, jakby nic się nie działo. Wzięłam się za jedzenie, ale gdy zaczął jeździć swoimi palcami po mojej nodze, nie mogłam się skupić.
-Słyszeliśmy, że poznałaś już King'a.- powiedziała kobieta.
Zmarszczyłam brwi.
-Guen'a.- dopowiedziała.
Od razu zrzuciłam rękę chłopaka.
-Tak.- odpowiedziałam.
-I jak wrażenia?- zapytała.
Popatrzyłam na ich obu. Mężczyzna był zdenerwowany. Chyba stąpamy po cienkim lodzie.
-Wydaje się miły, lecz słyszałam plotki. Staram się uważać, ale na razie wywołał dobre wrażenie.
-Nie wiem, czy tak uważasz. Wczoraj byłaś na jego imprezie.- odezwał się Rafe.
-Ty także tam byłeś.- popatrzyłam na niego.
-Rafe?- zapytał ojciec.
Popatrzył na niego.
-Jej szukałem.- kiwnął głową na mnie.
-Ale nikt nie prosił.- powiedziałam, wrednie.
-Musisz uważać, Olivio.- powiedział mężczyzna.- Traktujemy cię o wiele lepiej niż pracowników i martwimy się o ciebie. Nie chcemy, aby historia się powtórzyła.
-Uważałam.- powiedziałam.
-Nawet nie wiedziałaś, co zrobił. Wiesz to ode mnie. Dowiedziałaś się, jak już zdążył cię zauroczyć.- powiedział wkurzony Rafe.
Moje nerwy zaczęły powoli puszczać.
-Mam podziękować ci za ostrzeżenie?- zapytałam.- Nie jestem aż tak głupia, żeby wiązać się z kimś, kogo znam dwa dni.
-No, nie wiem.- skomentował.
-Rafe Cameron, ostrzegam cię. Nie odzywaj się tak do kobiety.- warknęła kobieta.
Westchnęłam, odsuwając się od stołu.
-Będę powoli się zbierać.- powiedziałam, wstając.
-Zostań, Olivio. Wiesz, jaki on jest...- próbowała mnie przekonać.
-Tak, wiem, ale na dziś już dziękuję. Jedzenie było przepyszne, a nad ofertą jeszcze pomyślę.
Uśmiechnęłam się, ale czułam napływające łzy. Było we mnie tyle emocji, że nie wiedziałam czy najpierw krzyczeć, coś rozwalić czy płakać. Ten sam mężczyzna odprowadził mnie do samochodu, który miał mnie odwieźć. Gdy wyszliśmy na zewnątrz okazało się, że pada, więc wyciągnął parasol i odprowadził mnie.
Wsiadłam do auta, a moje policzki zalały łzy.
Wiedziałam, że tak będzie. Rafe to rozemocjonowany dzieciak, który jeszcze nie dorósł, więc czego ja się spodziewałam. To, że mnie pocałował i wczoraj spędziliśmy noc nic dla niego nie znaczy, więc tym bardziej nie powinno dla mnie.
Spojrzałam w telefon. Siedziałam tam godzinę. Odblokowałam komórkę i wybrałam numer przyjaciółki, aby do niej napisać.
Zoe: wracaj już
Jednak powstrzymałam się i nie wysłałam tej wiadomości. Nie chciałam niszczyć jej wyjazdu. Przynajmniej ona może być szczęśliwa.
Dlaczego ja zawsze wpadam na takich dupków!?
CZYTASZ
VACATION IN MALIBU
FanfictionOlivia i Zoe przyjaźnią się od zawsze. Ich celem było wybrać się na wymarzone i idealne wakacje we dwójkę. Dziewczyny uwielbiają spędzać czas razem. Ich marzenie się spełniło dopiero kilkanaście lat później i w wieku 20 lat, w końcu wybrały się na...
