Rozdział 26

469 9 0
                                        

Przeciągnęłam się na łóżku. Położyłam się na bok, przytulając kołdrę. Burknęłam coś pod nosem, czując okropny ból głowy. Przetarłam twarz dłońmi i powoli otworzyłam oczy. Światło mnie mocno oślepiało, lecz po chwili się przyzwyczaiłam. Wtedy zdałam sobie sprawę, że nie jestem ani u siebie ani w pokoju hotelowym.

Zerwałam się do siadu, rozglądając wokół. Dokładnie wiedziałam, gdzie jestem. Byłam tu raz. Jeden, już drugi, raz za dużo. Związałam włosy gumką, która była na moim nadgarstku. Wstałam z łóżka. Miałam na sobie niebieską, długą koszulkę. Pozbierałam swoje rzeczy z podłogi.

Boże, błagam. Nie mów mi, że byłam taka głupia.

Na szafce leżał mój telefon. Dostałam kilka wiadomości od Zoe. Na szczęście nie wróciła do pokoju, tylko do Pope'a. Przynajmniej nie będę musiała się tłumaczyć. Była dwunasta w południe. O tej porze powinnam już dawno być po śniadaniu i porannym wypełnianiu zadań z uczelni. 

-O, żyjesz.- usłyszałam za sobą. 

Od razu się odwróciłam. Chłopak miał na twarzy lekki uśmiech. Stał w progu, patrząc na mnie. Na sobie miał zwykłą, zieloną koszulkę i krótkie, czarne spodenki.

-Miałeś mnie odwieźć do hotelu.- powiedziałam, ściskając mocniej telefon.

Ledwo co pamiętam ze wczoraj. Chyba jedynie, że tańczyłam z kimś, później ten debil był przy barze i pił sok z wódką. Ale co i jak, to nie miałam pojęcia.

-Ale przynajmniej fajnie było.- zaśmiał się, powoli podchodząc. 

-C-Co?- zająknęłam się. 

Rafe stanął przede mną. Złapał mnie za ramiona i odwrócił. Przed nami było lustro. Chłopak był o wiele wyższy, dlatego w lustrze wyglądał, jak wielkolud. Podeszłam bliżej i wtedy zauważyłam na szyi lekko siny ślad. 

-Nie, nie.- powiedziałam.- Nie mogłam być taka głupia. 

Odwróciłam się do niego. Wzruszył ramionami. Odepchnęłam go od siebie. Wzięłam spodenki i niebieski top, który miałam wczoraj na sobie, z podłogi i pobiegłam do pierwszego pomieszczenia, którym była wielka łazienka. Zamknęłam się w niej. Wciąż ściskając ubrania, zjechałam plecami po zamkniętych drzwiach. Mocno zacisnęłam oczy. 

Czy ja naprawdę byłam taka tępa?!

Nagle usłyszałam mocne pukanie do drzwi. 

-Otwórz drzwi.- powiedział w miarę spokojnie. 

Wstałam z podłogi i popatrzyłam w duże, złote lustro. 

-Otwórz.- warknął zza drzwi, wziąć w nie waląc. 

Odpaliłam wodę i ochlapałam nią twarz. Zmyłam resztki makijażu. Zwinnie założyłam na siebie spodenki. Wciąż patrzyłam na okropną malinkę. 

-Otwieraj, kurwa!- krzyknął. 

Wzięłam resztę swoich rzeczy. Odkluczyłam drzwi i wyszłam, wymijając go w przejściu. Momentalnie blondyn złapał mnie za ramiona i przybił do ściany. Odbiłam się od niej, przez co poczułam mocny ból na plecach. Patrzył na mnie wściekłym wzrokiem. 

-I co? Uderzysz mnie?- zapytałam. Byłam tak wściekła, że już na niczym mi nie zależało.

Zacisnął mocno szczękę, przełykając ślinę. Przeszłam pod jego ręką, wciąż przypiętą do ściany.  Szybkim krokiem udałam się do wyjścia, a on dalej tak stał. 

*

Suszyłam włosy, gdy do pokoju weszła Zoe. Przywitałam się z dziewczyną. Rzuciła torebkę na podłogę i opadła na łóżko. Zaśmiałam się, wychodząc z łazienki.

-Ciężka noc?- zapytałam.

-Można tak powiedzieć.- zaśmiała się.- A ty gdzie się urwałaś? 

Blondynka zerwała się z łóżka i szybkim krokiem podeszła do mnie. Odsłoniła moje włosy z prawej strony.

-Albo lepiej zapytać z kim.- uśmiechnęła się szeroko.- Opowiadaj.

-Nie ma co opowiadać.- usiadłam.

-No, przecież widzą.- zaśmiała się.- Jak ma na imię? Jest przystojny? Ktoś z klubu? Albo ogólnie stąd?- zasypała mnie pytaniami.- No, mów!

Westchnęłam głośno.

-Ktoś stąd.- powiedziałam, na co zaczęła się ekscytować.

-Muszę go poznać. Będziemy chodzić na poczwórne randki!- powiedziała, ciesząc się.

-No, nie do końca.- powiedziałam, na co przestała skakać.- Tym kimś był Rafe Cameron.

Jej mina od razu zrzedła. Usiadła na krześle pod ścianą. Założyła nogę na nogę i ramiona na piersi. Patrzyła na mnie obrażonym wzrokiem.

-Najpierw mnie posłuchaj.- powiedziałam.- Sama nie wiedziałam, że z nim tańczę. Później spotkałam go przy barze. On pije wódkę z sokiem pomarańczowym, jebany psychopata.  Ledwo stałam na nogach, więc miał odwieźć mnie tutaj, ale jak się obudziłam, okazało się, że leżę w jego łóżku. Ja nie wiem, jak to się stało, nie wiem czy coś w ogóle zaszło, czy po prostu ze mną pogrywa.- powiedziałam na jednym wdechu.

Dziewczyna wciąż patrzyła na mnie w ciszy.

-No, powiedz coś.- poprosiłam.

-Jak można pić wódkę z sokiem pomarańczowym.- skomentowała.- On jest jednym wielkim red flag'iem.

-No właśnie!- krzyknęłam.

Zoe westchnęła, podchodząc do mnie. 

-Czyli spaliście ze sobą?- zapytała.

-Sama nie wiem.- wzruszyłam ramionami.


VACATION IN MALIBUOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz