Rozdział 14.

274 10 8
                                    

Lila

Od kilku godzin byliśmy już w domku. David już spał, a ja wciąż myślałam o zdarzeniu przy ognisku. O tym, jak go wtedy pragnęła.

Cóż, musiałam to przerwać. Nie chciałam, lecz jakbym tego nie zrobiła, to wszystko zaszłoby za daleko. Już przekroczyło granicę, którą wyznaczyłam.

- Ty - podniosłam się i szturchnęłam chłopaka w ramię - gatunku ssaka naczelnego, wspótworzący z szympansami, gorylami i orangutami rodziny człowiekowatych. Jedyny występujący współcześnie przedstawicielu rodzaju homo.
Występujący na wszystkich kontynentach.. Obudź się.

- Nie łatwiej było Ci powiedzieć zwyczajnje „człowieku"? - wymamrotał, dalej nie otwierając oczu, choć uważam że już dawno powinien stać na prostych nogach.

- Nie, wstawaj.

- Lila.. Daj mi spokój - chłopak, odwrócił się w przeciwną do mnie stronę.

Nie. Tym. Razem. Złapałam za ramię chłopaka i zaczęłam nim gwałtownie trząść.

- Lila, czego ty ode mnie chcesz?

- Wstań, chce gdzieś iść.

- To idź. Albo nie - chłopak, od razu się poprawił - nie idź sama, jest ciemno.

- To idź ze mną.

- Nie.

- Albo ze mną pójdziesz, albo idę sama - to zdanie wystarczyło, aby go przekonać.

***

- Lila, dochodzi druga w nocy, a ty obudziłaś mnie dlatego, aby iść na plaże? - na twarzy Davida, widniało nie małe zdziwienie i niezrozumienie. Sama siebie nie rozumiałam. Tak naprawdę to dlaczego zaprowadziłam nas na tą plażę.

- Chciałam Ci opoeiedzieć moją nieskończoną jeszcze historię - spojrzałam na złocisty piasek, który odbijał blask od światła księżyca. Była pełnia - Usiądziemy?

Rozsiadliśmy się na piasku, patrząc wspólnie w akwen wodny.

- Dzisiaj mijają trzy lata, odkąd nie żyje moja.. Mama - ledwo przeszło mi to przez gardło. Myśl o tym, że jej nie ma, wprawia moje myśli w huragan, który niszczy wszystko dookoła - dzisiaj jest rocznica, a ja o niej zapomniałam. Pierwszy raz. Nigdy mi się to nie zdarzało. Nawet nie zdołałam pomyśleć, że kiedyś o tym zapomne, bo to jakbym zaczęła powoli zapominać o niej, a nie chce tego - zanim zaczęłam mówić dalej, pozwoliłam sobie na kilka uspokajających oddechów, które wcale mnie nie uspokoiły - gdy pewnego dnia przyszłam do szpitala, aby ją odwiedzić.. Nie wiedziałam, że to ostatni raz kiedy ją widzę. Ona za to wiedziała, ale nie powiedziała mi o tym. Pod koniec spotkania powiedziała do mnie „nigdy mnie nie zapomnij, bo nawet jak już nie będe świecieć, to zgasne jeszcze bardziej" - pierwsza łza spłynełam po moim policzku, a za nią cała masa innych. Nie zcierałam ich, ponieważ jak to zrobię, to na ich miejsce wstąpią kolejne - po śmierci mamy, zostałam sama.. Z tatą. Mój ojciec popadł w żałobę, zaczął pić. Może, jakieś dwa miesiące po pogrzebie mojej mamy, stracił pracę, przez to, że zdażało mu się przychodzić po pijanemu, więc zaczął wynosić rzeczy z domu i sprzedawać je w jakihś lombardach, aby mieć na alkochol.

- Jaką miałaś z nim relacje?

- Na początku, przed sam wiesz czym.. Mieliśmy relacje idealną. Nie jeden dzieciak w szkole mi zazdrościł tak dobrej relacji z ojcem, ale.. Później wszystko zaczęło się sypać. Stopniowo, lecz bardzo zauważalnie. Nie tylko z moich oczu, a innych również - wciągnełam gwałtownie powietrzę, nie wiedząc nawet że tak mi go brakowało - później mój..
Nawet nie wiem, czy po takim czymś, można takiego człowieka jeszcze tatą nazwać.

Twoja skóra pachnie jak ostatnie dni wakacji. #1 Summer Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz