Otworzyłam oczy zmęczona słysząc dźwięki filmików nad moją głową, uniosłam ją trochę do góry i spojrzałam na bruneta.
—Dzień Dobry.—Uśmiechnął się delikatnie kładąc dłoń na moim policzku.
—Która godzina?—Mruknęłam niezadowolona.
—Dziewiąta, możesz jeszcze pospać.—Przejechał po nim kciukiem.
—Chciałabym ale hałasujesz mi idealnie nad uchem.—Ugryzłam go szybko w palca śmiejąc się.
—Chciałem być miły ale zasłużyłaś na gorszą pobudkę.—Mruknął niezadowolony i obezwładnił mnie przytulając mocno do swojego ciała.
—Umyłeś zęby?—Przysunęłam się bliżej jego przystojnej buźki.
—Jeszcze nie.—Wywrócił oczami i pogładził moje plecy.
—Czyli możemy się całować? Jak na śmierdzieli przystało?—Wyszczerzyłam się łapiąc jego brodę.
—Ty jesteś tragiczna.—Pedro pokręcił rozśmieszony głową i złączył nasze usta w czułym pocałunku.
—Mogłabym tak leżeć calutki dzień wiesz?—Poprawiłam jego grzywkę, która opadała mu na czoło. Pragnęłam spędzić tak całą wieczność, z kimś, kto pragnie mnie tak samo jak ja jego. A to, że ten ktoś jest okropnie przystojnym Hiszpanem z brązowymi oczami tylko przyprawia mnie o motylki w brzuchu.
—Ale?—Zmarszczył brwi szukając podstępu.
—Ale dzisiaj o 14 zabieramy Calisto na cztery godziny.
—I jaki masz plan? Ja jutro też mam wolne, więc możemy się spotkać na leżenie w łóżku.—Przerzucił mnie tak, że znajdował się na górze i siedział na mnie okrakiem.
—Zabierzemy go do zoo, na obiad i na koniec do rodziców.—Złapałam jego dłonie.—Oczywiście, jeśli tylko chcesz spędzić czas z nami.
—Chcę, głupie pytanie.—Cmoknął mnie szybko i położył moje ręce nad głową.
—Co ty robisz? Chcesz mnie zdominować?—Wytrzeszczyłam oczy mrugając parę razy.
—Tak, zaraz Cię przywiąże i wyprzytulam bo nie jesteś w stanie usiedzieć na dupie.—Prychnął.
—Mam pomysł, zaplanujmy nasz ślub.—Próbowałam się spod niego wydostać.
—Ten prawdziwy?—Puścił mi oczko z zawadiackim uśmiechem.—Wolałbym zaplanować noc poślubną.
—Ten udawany i bez nocy poślubnej, potworze.—Brunet zszedł ze mnie i przytulił mnie do siebie.
—Wejdź na mojego instagrama.—Zaśmiał się cicho i ugryzł mnie w ucho.
Uniosłam brew zdziwiona i weszłam na aplikację żeby sprawdzić o co mu chodzi.
—Co to są za zdjęcia?—Przybliżałam co chwilę półnagie zdjęcie mojego chłopaka.—Boże Pedro, przecież ja od samego patrzenia mam mokro.
—No weź wariatko.—Zawstydził się odwracając głowę.
—Jesteś najprzystojniejszym mężczyzną na tej Ziemi.—Wycałowałam dosłownie całą jego twarz z uśmiechem.—Mój przystojniak.
—Ale cię zaraz zrzucę z tego łóżka.—Burknął czerwony ze wstydu.
—A po co Ci ta czapka?—Analizowałam każdy cal tych zdjęć.
—Maia.—Objął moją szyję ramieniem udając, że mnie dusi.
—No dobra już przestaje, ale miałeś rację, nie mam żadnych wątpliwości co do ciebie.—Odłożyłam telefon nie mogąc już dłużej patrzeć.
CZYTASZ
amor en el aire | pedri
Fanfictionwalka o złotą piłkę nie może równać się walce o życie, jednak mogą iść ze sobą w parze. Tak jak robili to oni, mimo wielu trudności. Jest to zwyczajne opowiadanie o silnym i dość beztroskim uczuciu, które wzrosło między dwoma osobami z zupełnie inny...
