~dream~

349 10 2
                                        

Pov Tom

Obudziłem się. Spojrzałem na zegarek była już 6. Ten stres nie dawał mi spać, ale ona dalej spał. Dlaczego jej się to zawsze musi przytrafiać wszystko co najgorsze. Niczym sobie nie zasłóżyła. Czemu to nie mogłem być na przyklad ja. Dlaczego to ja nie mogę cierpieć zamiast niej.

-Dzień dobry czy pan tu był przez całą noc?

-dzień dobry-powiedziałem przełykajac śline. Nie mówiłem nic przez długi czas.

-Musi pan ja bardzo kochać. Za jakiś czas przyjdzie pielengniarka wymienić jej płyny-lekki usmiech pojawił się na mojej twarzy odruchowo. Przytknołem mu.

Zaczołem robić sie głodny, ale nie obchodziło mnie to w tym momencie. Bill mi obiecał, że przyjdzie z jakimiś rzeczami.

☆☆☆

Na szczęście nie minęła nawet dłuższa chwila, a dostałem telefon od Billa. Powiedział, że już jedzie. Wiec pewnie bedzie za jakies kilka minut.

-Cześć

-Cześć-odwruciłem się bo usłyszałem głos Billa.

Gdy zobaczył moja zmęczona twarz i zaczerwienione oczy poplakał się i podbiegł do mnie zeby mnie przytulić

-Bill nie mogę tego znieść.

Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić co ona czuje.

-chodź do Emily

Zaprowadziłem go i usiadłem na miejscu na którym przesiedziałem całą noc. Bill podał mi pojemnik z jedzieniem które zapakował mi na wynos. Od razu zaczołem jeść. Bill był dziwnie cicho. Nie dziwiłem mu sie. Emily jets dla niego bardzo ważna i od poczatku była dla niego wsparciem. Widziałem, że potrzebuje chwili spokoju i ciszy. Czekaj co czy ona sie ruszyła. Zobaczyłem kontem oka jak lekko rusza ręką. Moze to juz moje zwidy. Dziś nic nie spałem.

Pov Bill

Ona sobie nie zasłóżyła. Nikomu takich przeżyć nie życze. Tom jest wyczerpany.
Czekaj co czy ona ruszył ręką. Czy mi sie wydaje. Nie chyba nie..

Pov Tom

-Tom czy ty tez to widziałeś?

-co?

-chyba ruszyła ręką

-myslałem, że mi sie wydawało-gdy tylko to powiedziałem poczułem coś co obwijało mój nadgarstek. To dziewczyna.

-Emily?

-tak Tom

-nawet nie wiesz jak sie ciesze że sie obudziłaś

Rozejrzała się i popatrzyła na nas.

-O hej Bill-powiedziała lekko uśmiechając się.

Bill tylko położyl swoją ręke na jej.

-Tom nie wygladasz najlepiej idź się wyśpij

-Emily ja..

-Tom odpocznij przecież i tak zostane tu na jakiś czas.

-Emily ma racje-powiedział Bill przekonywujaco.

-Dobrze.. ,ale najpierw jedzonko

Podałem dziewczynie jedzienie. Dostalismy pozwolenie od pielegniarki. Duzo rozmawialiśmy

-Emily musze ci cos powiedzieć. Dowiedziałem sie juz jakis czas temu

-O co chodzi Bill?

-Doatalem sie

Nie bylo trzeba mówić jej wiecej

-i co kiedy wychodzisz na wybieg?

-jeszcze termin jest nie potwierdzony, ale podobno ze niedługo musze trzymać formę. No i jesteście oczywiscie zaproszeni. Do tego czasu napewno zdążysz wyzdrowieć.

-Więc chyba na nas już czas

Porzegnaliśmy się bez pośpiechu. Zostawilismy jej też ciuchy i inne potrezbne rzeczy. Juz zdążyliśmy uzgodnić, że odwiedzamy dziewczyne od razu z rana.

Gdy tylko dotarliśmy do domu od razu poszłem do swojego pokoju i zasnołem z niespokojnymi myślami. Bałem sie o dziewczyne.

☆☆☆

Bałem się Bill zadecydował że jeśli Emily nie zdąży wyzdrowiec zrezygnuje z pokazu. Bill zdawał sobie sprawe z tego, że dziewczyna jest w bardzo cieżkim stanie. Boje się że jego mażenia upadną. Boje się że on tez na tym staraci. Ten chlopak ma wielkie serce. Kiedyś z Emily obiecali sobie ze jego pierwszy pokaz bedzie u jej boku. Nie chce żeby jego mązenia runeły.. ale on wszytsko i tak zrobi po swojemu..

Powinien iść bez róznicy co jej obiecał spełniać sqoje mażenia, a w tym czasie ja bym sie ja zajoł... ale Bill pewnie i tak stawi na swoim. Ma zlote serce.

Ciekawe czy ona tez o nas myśli...

Pov Emily

Bill ma takie szczęście. Dobrze mu sie układa. Niech spełnie swoje mażenia za wszelką cene. A Tom.. on tyle dla mnie zrobił. Pewnie nawet nie spał. Troszczy sie o mnie... a ja nawet nie umiem mu.. Czy on... czy ja.. CZY MU NA MNIE ZALEŻY. Powiedział by mi może wtedy co czuje.. powiedziałby mi ale on..

-Pani Evans pora spać-Powiedziała moja miła pielegniarka

-chyba ma pani racje dziękuję

-jutro z rana do pani przyjde musimy zrobic małe badania

-Dziekuje pani za wsparcie

-to nie moja zasługa. Gdyby pani nie była tak silna..

Usmiechnełam się. Nie czułam sie dobrze. Ta kobieta tak qe mnie wierzy nie moge jej zawieźć. Nusze pokazac albo przynajmniej dać tego iluzje..

-Dobranoc do jutra

-Dobranoc-powiedziała i wyszła z uśmiechem

☆☆☆
~5 dni później~

...

~~~~~~~~~~~~~
przepraszam za przerwe i w dodatku za tak krótki rozdział mam jednak nadzieje, że sie wam dobrze czytało.

Przepraszam za błędy

:)

Night In Sky||Tom KaulitzOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz