~Mirabella nie!Ja cię kocham...~
Co się dzieje?Czemu nie mogę otworzyć oczu ani się poruszyć?Słyszę tylko pipczące maszyny,słyszę mój słaby i płytki oddech przez maskę tlenową na mojej twarzy która pomaga mi oddychać... Czuję to wszystko ale nie mogę otworzyć oczu!Ja chcę się już kurwa obudzić!
Brązowe oczy...Te piękne czekoladowe oczy.To jedyne co pamiętałam.Nie wiedziałam kogo to oczy ale to utkwiło w mojej pamięci.Nie potrafiłam o nich zapomnieć...
Chciałam już wyjść z tego stanu...Nie czułam nic oprócz uścisku na mojej dłoni.Nie mogłam nic zrobić ale jednocześnie wszystko słyszałam i byłam świadoma...Czy ja...Nie żyje?
Jedyne co mnie uspokajało to uczucie ciepłego uścisku na mojej dłoni i czekoladowe oczy w mojej pamięci... Wiedziałam że nie jestem sama.Ktoś przy mnie był,czuwał nade mną i trzymał moją dłoń abym nie czuła się samotna.
Starałam się skupiać na dłoni która była wpleciona w moją dłoń...Ona pomogła mi otworzyć oczy.Oślepiły mnie światła lamp.Zmrużyłam oczy i poczułam ogromny ból głowy a w moich uszach zapiszczało.
Do mojego ciała były powbijane wenflony i rurki.Spojrzałam na moją bladą dłoń którą trzymała silna,męska dłoń.Podniosłam wzrok i ujrzałam śpiącego na krześle, czarnowłosego chłopaka.
Miał na sobie czarne okulary więc nie mogłam ujrzeć jego oczu.Jego twarz wyglądała jak by był aniołem...
Chciałam uścisnąć jego dłoń lecz byłam zbyt słaba aby to zrobić.Chciałam się dowiedzieć kim jest ten piękny chłopak...Kim jestem ja?
Czarnowłosy poruszył się na krześle i obudził się.Obserwowałam go z ciekawością...Gdy zdał sobie sprawę że nie śpię miałam wrażenie że był bliski płaczu lecz go powstrzymał.
-Mirabella...-powiedział nadal z niedowierzaniem.
-Kto?-powiedziałam zdejmując maskę tlenową z twarzy.
-Czy ty...Nie pamiętasz swojego imienia?-zapytał.
-Nie mogę sobie przypomnieć...Nie pamiętam nic oprócz czekoladowych oczu...Kim jesteś ty?-zapytałam.
-Jestem Bill...-Czarnowłosy ściągnął okulary i ujrzałam te oczy...Dokładnie te piękne brązowe oczy.
Patrzyliśmy sobie w oczy które wszystko mi przypomniały...Czułam jakbym zakochała się na nowo...
Bill zbliżył się do mnie nie przerywając kontaktu wzrokowego.Gdy nasze nosy się stykały i nasze oddechy się mieszały Bill połączył nasze usta w delikatnym pocałunku...
Przypomniałam sobie wszystko...Te okropne chwilę gdy chłopak traktował mnie jak zabawkę ale także przyjemne chwilę kiedy Bill był dla mnie czuły i opiekuńczy.Ten chłopak namieszał mi w głowie...
-Mirabella ja przepraszam za to że cię zostawiłem... Już nigdy tego nie zrobię przysięgam.Zawsze będę cię chronił...-powiedział przerywając pocałunek.
Nic nie powiedziałam tylko przytuliłam czarnowłosego do mojej klatki piersiowej.Nie chciałam go stracić...
-Bill czy ja mogę się spotkać z Beatrice?-zapytałam nie odrywając go od siebie.
-Kto to?-zapytał.
-Kobieta która się mną opiekowała gdy mnie... wyrzuciłeś.-powiedziałam ze smutkiem na te wspomnienia.
-To nie szpital tylko prywatna klinika...Ma tu wstęp tylko nasz doktor i maffia.-powiedział na co pokiwałam głową ze zrozumieniem.-Odkąd cię wyrzuciłem minęło kilka miesięcy...Kilka jebanych miesięcy cię nie widziałem,nie słyszałem,nie wiedziałem czy jesteś bezpieczna...Gdy dowiedziałem się o tej ciąży wpadłem w paranoję...Zachowałem się jak potwór ale chcę ci to wszystko wynagrodzić...A co do naszego dziecka-mówił ze złością ale także smutkiem.
-Bill czy ty powiedziałeś naszego dziecka?-zmarszczyłam brwi.
Myślałam że dziecko zmarło przez postrzelenie...Czy ono nadal żyje?
-Mirabella postrzał trafił w bok brzucha pod żebrami...Dziecko nadal żyje.-powiedział.
Kamień spadł mi z serca... Byłam szczęśliwa że dziecko przeżyło lecz... Bałam się że Bill nadal go nie chce.Wbiłam wzrok w moje palce którymi się nerwowo bawiłam.
-Hej Mirabella... Spójrz na mnie.-powiedział delikatnym głosem którego nigdy nie słyszałam.
Podniosłam wzrok na twarz czarnowłosego.Bill patrzył mi głęboko w oczy.
-Czy ty nadal myślisz że nie chcę tego dziecka?-powiedział patrząc na mój lekko większy brzuch.
-Nawet nie wiem czy to na pewno twoje-mówiłam lecz on mi przerwał.
-Nie dbam o to czy to dziecko Toma czy moje...Ja chcę je wychowywać razem z tobą...-powiedział z uśmiechem.
Położył rękę na moim brzuchu...
CZYTASZ
Coffeehouse
Mystery / ThrillerSiedemnastoletnia Mirabella Russo zdobyła pracę w swojej ulubionej kawiarni.Pracując, codziennie widzi mrocznego chłopaka, który ją obserwuje.Pewnego dnia wracając do domu wieczorem czuje się obserwowana...
