Rozdział 24 [<3]

67 5 0
                                    

Czytasz na własną odpowiedzialność [<3]
______________________________
Wieczór w domu rodziców Alexa rozwijał się w coraz bardziej przyjemnej atmosferze. Siedzieliśmy w salonie przy herbacie i winie, rozmawiając o wszystkim i o niczym, kiedy Melania nagle spojrzała na mnie z zaciekawieniem.

– Charlotte, a co zawsze robiłaś z rodziną w wolnej chwili? – zapytała z uśmiechem. – Macie jakieś tradycje?

Zastanowiłam się przez chwilę, a potem odpowiedziałam z błyskiem w oku:

– Graliśmy w gry. Planszówki, karty, czasem coś bardziej kreatywnego. Mama zawsze miała talent do wymyślania nowych zasad, żeby tylko wygrać.

Melania zaśmiała się serdecznie.

– To świetny pomysł! Może teraz też zagramy? Mam w szafce kilka klasyków.

James uniósł brwi, jakby nie do końca był przekonany.

– Melania, nie jestem pewien, czy młodzi ludzie jeszcze grają w takie rzeczy.

– Grają! – powiedział Alex z uśmiechem, patrząc na mnie. – Charlotte to potwierdzi.

– Tak, akurat Alexowi najlepiej wychodzi przegrywanie – mówię z przekornym uśmiechem, patrząc na niego z udawaną powagą.

– Tylko z twoim dziadkiem przegrywam – odpowiada Alex, przewracając oczami, ale na jego twarzy widzę cień uśmiechu.

Melania unosi brwi w zdziwieniu.

– Poznałeś Edwarda? – pyta, wyraźnie zaskoczona.

– Tak – Alex kiwa głową. – Byliśmy... jakiś czas temu u nich. Spędziliśmy weekend.

Melania spogląda na mnie z lekkim niedowierzaniem.

– Czyli my dowiadujemy się ostatni, że jesteście razem? – mówi, kręcąc głową, ale jej głos jest łagodny, a na ustach błąka się uśmiech.

– Nie, no... – zaczynam, lekko zawstydzona. – To nie tak. Po prostu... chcieliśmy być pewni, zanim powiemy wszystkim.

James, który do tej pory spokojnie popijał whisky, odkłada szklankę i wtrąca z lekkim uśmiechem:

– A więc teraz jesteście pewni?

– Tak – odpowiada Alex, nie czekając na mnie. Jego ton jest stanowczy, a spojrzenie pełne ciepła. – Jesteśmy pewni.

Melania patrzy na nas przez chwilę, a potem szeroko się uśmiecha.

– Cóż, w takim razie gratuluję – mówi, wstając z kanapy. – Ale Alex, pamiętaj – jeżeli zrobisz Charlotte coś złego, Edward na pewno się o tym dowie.

Wszyscy wybuchają śmiechem, a Alex podnosi ręce w obronnym geście.

– Nawet bym nie śmiał – odpowiada z uśmiechem.

Po chwili Melania wyciąga kilka pudełek z planszówkami.

– Dobra, skoro mówisz, że graliście w gry, zobaczymy, co potraficie. Mamy „Scrabble", „Uno" i coś, co może być interesujące... „Taboo". Co wybieramy?

– „Taboo" – mówi Alex z błyskiem w oku. – Idealne, żeby się przekonać, kto potrafi najlepiej blefować.

– Czyżbyś rzucał mi wyzwanie? – pytam, unosząc brew.

– Może – odpowiada Alex, śmiejąc się lekko.

Gra szybko zamienia się w rywalizację na najwyższym poziomie. Melania okazuje się mistrzynią w wymyślaniu absurdalnych opisów, James nie może przestać śmiać się z błędów Alexa, a ja... cóż, staram się nie ujawnić, jak bardzo zależy mi na wygranej.

BEZ WYROKUOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz