Sheri
Obmyłam twarz zimną wodą.
Rany, co się ze mną działo? Jeszcze nigdy nie czułam się tak dziwnie jak dziś. Płonęłam w środku, mając przy tym jednocześnie lodowato zimne dłonie. W dodatku zachowywałam się irracjonalnie. Zostawiłam go samego, tylko dlatego, że zaprosił mnie na randkę.
Aż dlatego, że zaprosił mnie na randkę, poprawiałam się.
Szłam na randkę! A jeszcze wczoraj byłam pewna, że czeka mnie wieczne staropanieństwo i nigdy nie doświadczę emocji moich ulubionych bohaterek. Szkoda tylko, że opisywane na kartach powieści uczucia nijak się miały do tego, co czułam w tej chwili. Tam nikt nie pisał o uderzeniach gorąca, poceniu się, dreszczach, lodowato zimnych kończynach, głupich minach oraz niekontrolowanych reakcjach. Wszystko było idealne, tymczasem ja nie byłam idealna i w tej chwili zdawałam sobie z tego sprawę bardziej niż zwykle.
Ale przecież nie mogłam tkwić w toalecie dla pracowników wiecznie. Ona tam został. Sam. Musiałem w końcu wyjść i do niego wrócić. Jeszcze sobie pójdzie, poczytując moje zachowanie za niegrzeczne.
W końcu spojrzałam w niewielkie lusterko umieszczone nad umywalką jeszcze raz. Dobrze, że było tak małe, że nie ukazywało całej mojej pokracznej sylwetki, a jedynie twarz.
Twarz...
Ona był w porządku. Jako jedyna. Reszta już nie. I teraz gdy patrzyłam na siebie w zwierciadle wydawała mi się całkiem... ładna. Rumieńce dodawały mi uroku, podobnie do gorączkowego blasku, który rozświetlał w tej chwili moje oczy. Zawdzięczałam ten stan Tristanowi. Wiedziałam to.
Poprawiłam włosy, choć nie były rozburzone i wreszcie opuściłam toaletę. Przechodząc przez kuchnię zobaczyłam pudełko rzeźbione w aniołki.
Klucz do pudełka. Tristan go miał, przypomniały mi się słowa niezrównoważonego staruszka.
– Dobre sobie – prychnęłam do siebie, muskając je palcami, gdy przechodziłam obok. W tej chwili byłam prawie stuprocentowo pewna, że ten mężczyzna owszem posiadał klucz, ale do mojego serca...
Wkroczyłam na salę, starając się zapanować nad oddechem. Ku mojemu zdumieniu zobaczyłam, że Tristan nie opuścił kawiarni, jak reszta gości, którą nagle dosłownie wymiotło z lokalu, prawdopodobnie właśnie przez niego. Nie siedział jednak sam, jak to sobie założyłam, a towarzyszyła mu Mia, z którą rozmawiał konspiracyjnym szeptem.
Boże. Ona była nieprzewidywalna! Puściłam się pędem w ich stronę, aby powstrzymać moją szaloną przyjaciółkę przed jakąś głupotą, ale kompletnie przy tym zapomniałam o swojej ułomności i runęłam jak długa za ladą, tłukąc sobie przy tym kostkę.
– Auć – jęknęłam boleśnie.
– Sheri! – jednocześnie krzyknęli Mia i Tristan, i już po chwili byli przy mnie.
– Co się stało? – Dziewczyna wyglądała na przerażoną.
– Nic takiego. Zapomniałam, że nigdy nie będę sprinterką – bąknęłam, bo zrobiło mi się głupio, że mężczyzna widzi mnie w tym stanie. Jeszcze pomyśli, że takie upadki to u mnie norma, a przecież po kawiarni poruszałam się na tyle sprawnie, że nie musiałam tu nawet używać swojej laski.
– Musimy cię stąd zabrać – zaordynował Tristan.
– Ale... Ja sama mogę przecież...
CZYTASZ
Król Miasta - PREMIERA 18.06.2025 r.
RomanceOna jest kaleką. On gangsterem, który ją skrzywdził. Ona walczy o swój maleńki biznes. On reprezentuje tego, który ściąga od niej haracz. Ona kocha książki. On ma zakaz czytania. Łączy ich tajemnicze pudełko, w którym ukryta jest tajemnica miasta, k...
