45

553 63 3
                                        


Tristan

A więc o to chodziło! Sheri panicznie bała się, że spotka ją w mojej strony coś złego. Że chcę z nią być tylko przez jej kalectwo, które traktuję jak rozrywkę i powód do śmiechu.

Biedna. Ileż musiała zaznać zła w przeszłości, że miała aż taką traumę. Rozumiałem ją doskonale, bo i ja wiedziałem doskonale co znaczy cierpieć przez innych.

– Nie tylko pozowolę zachować ci dobre – stwierdziłem z łagodnym uśmiechem na ustach, przytulając twarz do jej dłoni. – Ale też stworzę nowe, jeszcze piękniejsze. Po prostu mi zaufaj.

– Nie wiem czy potrafię – wyznała cicho.

Byłem jej wdzięczny za tę szczerość, bo ona dawała mi wiedzę, jak powinienem obchodzić się z Sheri, by zapewnić jej szczęście.

– W takim razie ja cię przekonam do siebie – powiedziałem rozbawiony, bo do głowy przyszedł mi szatański pomysł.

– Jak? – zapytała zdziwiona.

– O tak, chociażby – stwierdziłem, po czym poderwałem ją w ziemi wprost w swoje ramiona.

– Tristanie! – pisnęła, ale już jej nie słuchałem, tylko dzierżąc ją na rękach niczym najcenniejszy ze skarbów ruszyłem z nią w stronę wyjścia z zaplecza.

Król Miasta - PREMIERA 18.06.2025 r.Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz