Dwudziesta dziesięć.
Westchnęłam ciężko patrząc na wielki zegar umieszczony na jednej ze ścian kawiarni. Było już po dwudziestej, a ja byłam sama. Tristan nie przyjechał, a Mię dosłownie wcięło. Nie odbierała połączeń ode mnie, choć miała telefon. Numeru Króla Miasta nie posiadałam.
Czułam się jak osioł.
Wystawił mnie...
Wystawił i pokazał co o mnie sądzi.
To był ten jego żart. Ja się wystroiłam, poświęciłam czas dla niego. Poddałam zabiegom kosmetycznym, których nie cierpiałam i na moment uwierzyłam, że w granicach moich możliwości mogę być ładna, a on na to napluł. Zignorował mnie, zapomniał. Wszystko na darmo...
Miało mi na nim nie zależeć. Wiedziałam co to za typ i domyślałam się o co mu chodzi. Chciał bawić się moim kosztem i choć zdawałam sobie z tego sprawę, doskonale mu się to udało, bo teraz cierpiałam. Było mi przykro, łzy goryczy cisnęły mi się do oczu, a inwektywy pod jego adresem na usta. Że też dałam mu się tak omotać!
Głupia, głupia, głupia!
Do tego Mia zniknęła, zupełnie jakby to także było jej celem. Olała mnie jak on. Pewnie przystojny Andy z piekarni ją rozproszył i zapomniała, po co w ogóle do niego przyszła. A może wykorzystywała już pożyczone od niego prezerwatywy...?
Och, byłam taka zła. Taka rozżalona. Nigdy nie będę szczęśliwa, nigdy nie zwiążę się z żadnym facetem, nigdy nie pójdę na randkę, o seksie nie wspominając. Umrę jako stara, koślawa panna. Potwór. W samotności, bez miłości i wsparcia...
Już miałam się rozpłakać, co kompletnie zrujnowałoby mój makijaż, gdy nagle dzwoneczek wiszący nad drzwiami wejściowymi prowadzącymi do lokalu zadzwonił z impetem.
To pewnie Mia. Wydęłam gniewnie wargi i nie odwróciłam się w jej stronę. Byłam obrażona. Na nią. Na cały świat. A najbardziej na przeklętego Tristana Stillera!
– Rychło w czas – warknęłam gniewnie do przyjaciółki.
Ku mojemu zdumieniu dopowiedział mi męski głos:
– Przepraszam. Byłbym na czas, ale miałem pewne problemy po drodze.
Poderwałam się z krzesła, na którym siedziałam.
– Tristanie?!
Boże, to był ON!
TO NAPRAWDĘ BYŁ ON!
W markowym garniturze, z włosami w lekkim nieładzie przez kask, który teraz trzymał w pod pachą i z lekko zaróżowionymi od jazdy na motorze policzkami był kwintesencją moich marzeń i snów. Ich ucieleśnieniem.
– Jednak jesteś... Myślałam, że już nie przyjdziesz – skomentowałam słabo, bo wciąż nie mieściło mi się w głowie, że się pojawił. Byłam pewna, że tego nie zrobi, że ta cała zapowiedź randki to tylko gra z jego strony, tymczasem on przyjechał. Na przekór moim podejrzeniom i lękom.
Łzy momentalnie wyschły w moich oczach. Przecież nie mógł zobaczyć, że jeszcze moment temu cierpiałam przez niego. Jeszcze pomyśli, że mi na nami zależało... A przecież tak nie było, a w każdym razie nie powinno być. On powinien być mi obojętny, dlaczego zatem w tej chwili, gdy pojawił się w Kawowej rozkoszy, moje serce na moment wstrzymało swój rytm, by następnie zacząć walić jak szalone? Zaraz mi wyskoczy z piersi...
To tylko nerwy. Tak. To na pewno nerwy. W końcu od spotkania z nim towarzyszył mi tylko stres. Zwaliłam więc swoją dziwną relację na niego.
Tristan podszedł do mnie pospiesznie i chwycił moje dłonie w swoje.
– Przepraszam. Nie powinienem się spóźniać, to nieeleganckie i tego nie planowałem. Po prostu... Po prostu musiałem kogoś spławić... Kogoś, kto chciał uniemożliwić mi nasze spotkanie. I cieszę się, że w końcu mi się to udało, choć nie było to proste, bo dzięki temu tu jestem i mogę się tobą zachwycać. Wyglądasz zjawiskowo, Sheri.
Rany, to był komplement. I był skierowany do mnie.
Zdaniem Króla Miasta wyglądałam zjawiskowo.
Ja. Kaleka, z której zamierzał się śmiać.
W innych okolicznościach chyba bym padła na zawał. To było niewyobrażalne szczęście i radość, tylko że ja znałam już prawdę, przez co to wspaniałe wydarzenie traciło na znaczeniu. On to mówił celowo. Musiałam być czujna.
– Czy tą osobą... Osobą, która chciałeś spławić, była kobieta? – zapytałam kąśliwie, oswobadzając dłonie z jego rąk.
Niech przestanie traktować mnie jak głupią. Byłam niepełnosprawna ruchowo, nie umysłowo.
CZYTASZ
Król Miasta - PREMIERA 18.06.2025 r.
RomansaOna jest kaleką. On gangsterem, który ją skrzywdził. Ona walczy o swój maleńki biznes. On reprezentuje tego, który ściąga od niej haracz. Ona kocha książki. On ma zakaz czytania. Łączy ich tajemnicze pudełko, w którym ukryta jest tajemnica miasta, k...
