Postanowiłam bronić Tristana.
– Przecież on był z nami. To niesprawiedliwe, że...
– On był z nami, ale jego ludzie nie – przerwała mi Mia. – Pamiętasz jak nagle opuścił kawiarnię? Wywołał go jego człowiek. Jakby nie chciał, by ktoś wiedział, że przebywają w okolicy. Tamten wypadek, o ile faktycznie nim był, zdarzył się bardzo blisko od nas.
Nie byłam w stanie tego skomentować. Zamiast tego gapiłam się na otwarte na ekranie przede mną zdjęcie idącego z dziewczyną na imprezę Tristana. Tym razem skupiłam się nie na modelce, która mu towarzyszyła, a na nim.
Czy zlecił zabójstwo? Był aż tak niebezpieczny? I jeśli tak, dlaczego to zrobił?
Nagle mnie olśniło.
A może... Może to miało coś w wspólnego z tamtym pudełkiem?
Pudełko... Właśnie! Co ja z nim zrobiłam?! Przecież zabrałam je z kawiarni...
Chyba?
Poderwałam się gwałtownie z krzesła i zaczęłam krążyć po moim maleńkim mieszkaniu szukając go rozpaczliwe, podczas gdy Mia kontynuowała, nieświadoma stresu, który w tej chwili przeżywałam:
– Musiałam ci to powiedzieć. Wiem, że pewnie się zdenerwowałaś i teraz będziesz się martwić, ale... ale jesteś moją bestie. Nie mogłabym tego zataić przed tobą. Od ciebie zależy decyzja co z jutrem i choć już się obie nastawiłyśmy, myślę, że to ważne i że powinnaś...
Powinnam znaleźć pudełko!
Gdzie ja je dałam...?
Moja pniaka narosła. Przywiązałam do niego małą wagę, mając za prezent od szaleńca, tymczasem nagle wydało mi się niezwykle istotne. Paul nie zginął bez powodu. Mówił, że we wnętrzu skrzynki, którą mi przekazał, znajduje się tajemnica, która wstrząśnie posadami Tucson. I że Tristan miał coś z tym wspólnego, że był kluczem, mającym ją otworzyć, tymczasem ja to zignorowałam, a teraz staruszek nie żył i nie mógł odpowiedzieć na moje wątpliwości. Byłam pewna, że zrobił to ktoś na zlecenie Króla Miasta, czyżby więc syn burmistrza wiedział coś, czego ja nie wiedziałam? Może chciał uciszyć Paula? Tylko dlaczego?
Skrzynka...
Co w niej było? I dlaczego był tak ważne dla Tucson i osób, które nim rządziły? A przede wszystkim dla mnie i Tristana?
W końcu ją znalazłam. Włożyłam ją na dno koszyka, który służył mi do zakupów. Leżała przywalona kosmetykami, które wmusiła mi Mia podczas powrotu do domu z kawiarni. Część drogi szłyśmy razem i nieopacznie pokierowałam nas trasą obok drogerii, będącej rajem dla mojej przyjaciółki, która kazała mi się zaopatrzyć w masę nieprzydatnych moim zdaniem rzeczy, mających ponoć uczynić ze mnie bóstwo.
Ze mnie. Dobre sobie.
Klęknęłam na podłodze i ze wzgardą wyrzuciłam kosmetyki wprost na dywanik rozłożony w korytarzu, po czym sięgnęłam po leżącą na dnie skrzyknę.
Była piękna. Znów uderzyło mnie jak bardzo. Misterność rzeźbień, anielska tematyka, która kojarzyła mi się z niewinnością dziecka, idealny stan.
Co w niej było?
Potrząsnęłam nią, ale nie usłyszałam żadnego dźwięku, który pomógłby mi odpowiedzieć na to pytanie. Powinnam ją otworzyć i sprawdzić co kryła, zwłaszcza teraz, gdy wiedziałam, że naprawdę musi w niej być coś istotnego. Obejrzałam ją dookoła i nic. Nie miała wieka. Jeśli gdzieś był skrywały ją rzeźbione dekoracje. Nie miałam też otworu na kluczyk, choć Paul twierdził, że Tristan dysponuje kluczem.
Dziwne...
– Hej, Sheri, jesteś tam, czy gadam po próżnicy?! – poirytowany głos przyjaciółki wyrwał mnie z zamyślenia.
Mia... Zapomniałam, że nie przerwałam połączenia.
Podniosłam się z wielkim trudem i wraz ze skrzykną wróciłam do biurka, na którym leżał telefon.
– Jestem – bąknęłam.
– Gdzieś ty była? – fuknęła z irytacją w głosie moja rozmówczyni. – Ja tu się wywnętrzam, że martwię się o ciebie i nie wiem co bym zrobiła na twoim miejscu, a ty zwyczajnie mnie ignorujesz!
– Nie ignoruję. Po prostu miałam problemy z łącznością – skłamałam, stawiając skrzyknę obok laptopa i nie odrywając od niej oczu.
– Niech ci będzie. Ale mam nadzieję, że słyszałaś co mówię? – spytała.
– Jasne...
Znowu skłamałam, ale nie chciałam tłumaczyć się jej z mojego gorączkowego zachowania sprzed chwili.
– W takim razie co planujesz? Co zrobisz jutro? – dociekała.
Przeniosłam wzrok ze szkatułki na ekran laptopa.
Co zrobię jutro?
Wcześniej zignorowałam Paula i bardzo źle się to skończyło. Tym razem tak nie będzie. Byłam mu to winna. Prawdopodobnie zginął za sekret, który mi przekazał. Musiałam dowiedzieć się czego dokładnie dotyczył i dlaczego wydano na niego wyrok, a jedyną osobą, która mogła to wiedzieć, był Tristan.
– Pójdę na randkę – odpowiedziałam stanowczo.
– Jesteś pewna?
– Tak. to moja jedyna szansa.
Nie dodałam już na głos: na poznanie prawdy.
– Uf, bo bałam się, że się przestraszysz i zrezygnujesz, a potem będziesz żałować. W końcu taki facet to ewenement – odpowiedziała entuzjastycznie. – Przynajmniej zobaczysz jak to jest chodzić na randki i być z kimś realnym, a nie książkowym. Jak ci się nie spodoba, dasz mu kopa i tyle. Ale błędem byłoby nie danie mu szansy.
Błędem byłoby danie szansy komuś takiemu jak on, pomyślałam. Kto chce się bawić kosztem inwalidki. Chciałabym, by wyszła z tego romantyczna historia, ale to nierealne. W prawdziwym życiu tak to nie działało. To nie był romans, to nie była powieść. Miłość czekała na mnie tylko w literaturze. Przystojniak nigdy nie zafascynuje się kaleką. To irracjonalne. Absurdem byłoby w to wierzyć, a jednak ja dałam się ponieść wyobraźni i dlatego teraz cierpiałam. Na szczęście nie zdąży się to rozwinąć, bo do tego nie dopuszczę, ale i tak było mi przykro. Przez moment wierzyłam, że coś się odmieni w mojej rzeczywistości i że zaznam szczęścia, którego nigdy nie doświadczyłam. Myślałam, że będę miała chłopaka, że dane mi będzie skosztować smaku pierwszych pocałunków, że faktycznie doświadczę z nim czegoś więcej...
W sumie powinnam się cieszyć, że to nigdy się nie wydarzy, bo nie ulegało wątpliwości, że z relacji z Tristanem wyszłabym, że złamanym sercem, ale i tak czułam rozżalenie, wynikające z tęsknoty za niezrealizowanymi marzeniami. Nadal będę sama. Nadal pozostanę niespełniona i niedoświadczona...
Och, jak źle, że go poznałam. Tristan obudził we mnie ukryte żądze i teraz ciężko mi było je okiełznać.
– Nie jestem tchórzem – odpowiedziałam pewnie. – Stawię Tristanowi czoła.
– Uuu, jak to brzmi – zaśmiała się Mia. – Coś czuję, że jutro Tucson stanie w płomieniach. Spalicie je ogniem swojej namiętności.
Nie opowiedziałam, tylko popatrzyłam znów na stojące przede mną pudełko.
Namiętność nie wchodziła w grę i musiałam to jakoś sobie wyperswadować. Prawda była najważniejsza. Chciałam ją poznać. Nic innego nie powinno się dla mnie liczyć. I obym wytrwała w tym postanowieniu, bo spotkanie z pięknym Tristanem będzie stanowiło dla mnie próbę wytrzymałości, przed jaką jeszcze nigdy nie stałam...
CZYTASZ
Król Miasta - PREMIERA 18.06.2025 r.
RomansaOna jest kaleką. On gangsterem, który ją skrzywdził. Ona walczy o swój maleńki biznes. On reprezentuje tego, który ściąga od niej haracz. Ona kocha książki. On ma zakaz czytania. Łączy ich tajemnicze pudełko, w którym ukryta jest tajemnica miasta, k...
