Sheri
Już miałam mu odpowiedzieć, ale mnie zatkało. Byłam pewna, że powie coś o Mai lub wskaże inną modelkę jako swoją partnerkę, tymczasem on powiedział o mnie!
Nie, chyba się przesłyszałam. Albo to żart?
Tak, na pewno. W końcu chciał bawić się moim kosztem i to był element tej zabawy. Jak nic!
– Nie kpij sobie ze mnie! – warknęłam.
– Nie śmiałbym tego robić – odparł poważnie.
– Przecież znam prawdę. Wiem, że to żart! Masz dziewczynę i nie jestem to ja – wybuchnęłam.
Kuczę, szło to w złą stronę. Miałam udawać miłą. Miałam grać zafascynowaną, by on wyjawił mi tajemnicę skrzynki od Paula, tymczasem wychodziłam na desperatkę. W dodatku on od razu wyczuł bijącą ode mnie zazdrość. Nie chciałam, by się zorientował co do moich prawdziwych uczuć, dlaczego zatem tak łatwo dałam mu po sobie poznać co czułam?
Co za wstyd...
Tristan zbliżył się bardziej. Nie mogłam się cofnąć, bo miałam za sobą stół, przy którym wcześniej siedziałam. Nie chciałam ponownie zrobić z siebie łamagi na jego oczach, a tym mogłaby się skończyć ucieczka od niego, dlatego zostałam tam gdzie stałam, starając się zapanować nad oddechem, który stał się podejrzanie głośny i urywany.
Jaki on piękny...
Wielki.
I przystojny!
Miałam go nienawidzić, miałam się go bać i traktować jak hejtera, który zamierzał mnie skrzywdzić, jak wielu przed nim. Na nic jednak zdały się ostrzeżenia, które podsuwał mi umysł. W tej chwili przewagę wzięło serce. On był za przystojny i zbyt natarczywy, bym się mu stawiała.
Uciekaj, Sheri, bo będziesz przez niego cierpieć...
Nie daj mu się...
Ratuj się nim będzie za późno.
Przytul się do niego. W końcu był tak blisko – duży, ciepły, z szerokimi ramionami, którymi mógłby obronić cię przed każdym złem tego świata...
– Jesteś jedyną dziewczyną, o której myślę. Inne mnie nie interesują – stwierdził, pochylając się nade mną.
Miałam wrażenie, że się kurczę pod wpływem jego naporu, podczas gdy on rósł w siłę. Nie miałam z nim żadnych szans. Jego wpływ na mnie był zbyt silny. Ale przecież musiałam coś zrobić, by to powstrzymać! Dość już łez, dość osób, które wykorzystywały mnie przez kalectwo. Nie mogłam znów dać się poniewierać. Przecież on chciał mnie pocałować... To nie ulegało wątpliwości, a gdy już to zrobi, będę jego. Szatan nie mógł mnie tknąć, bo w jego wargach była trucizna.
– Maya... – wydyszałam, gdy jego twarz zbliżyła się do mojej na niebezpieczną odległość. – A Maya Green?
CZYTASZ
Król Miasta - PREMIERA 18.06.2025 r.
RomansaOna jest kaleką. On gangsterem, który ją skrzywdził. Ona walczy o swój maleńki biznes. On reprezentuje tego, który ściąga od niej haracz. Ona kocha książki. On ma zakaz czytania. Łączy ich tajemnicze pudełko, w którym ukryta jest tajemnica miasta, k...
