32

1K 115 6
                                        


Sięgnęłam po komórkę.

Mia.

– Halo... – powiedziałam słabo, włączając zestaw głośnomówiący.

– Hejo, moja wyjadaczko gangsterskich serc – zwróciła się do mnie radośnie przyjaciółka.

– No część – burknęłam, ocierając łzy.

– Spałaś? – zapytała.

– Jeszcze nie – odparłam.

– Bo brzmisz jakoś tak słabo – stwierdziła.

Bo ryczę, odpowiedziałam jej w myślach, na głos jednak powiedziałam:

– Jestem zmęczona.

– Kumam. Emocje. Motyle w brzuchu. Stres przed jutrzejszą randką – rozkręcała się.

Zagryzłam wargi. Powinnam jej powiedzieć, że żadnej randki nie planuję, ale Mia nie dała mi dojść do głosu.

– Przegrzebałam szafę i mam dla ciebie kilka propozycji. Myślę, że przypadną ci do gustu, bo każda jest urocza jak ty.

Wywróciłam oczami.

Jasne...

– Mam też biżuterię i wydrukowałam masę propozycji uczesania włosów. Oczywiście potem będzie ci to bez różnicy, gdy już przejdziecie do sedna i Tristan zrobi z tobą co ma zrobić – zachichotała znacząco – ale na wstęp musisz wyglądać zjawisko.

Zrobi ze mną co ma zrobić...

Mia myślałam o erotyzmie, ja o hejcie.

Po moim policzku znów spłynęła łza.

– Ja nigdy nie będę wyglądać zjawisko – stwierdziłam smutno.

– Jak ja się za ciebie wezmę, będziesz nie tylko tak wyglądać, ale wreszcie i myśleć – stwierdziła z przekonaniem.

Ona naprawdę w to wierzyła. Ciężko mi będzie ją przekonać, że się myli. Patrzyła na mnie oczami przyjaciółki. Kogoś bliskiego. Zawsze mnie wspierała i była w tym bezkrytyczna. Musiałam wyprowadzić ją z błędu.

Zebrałam się w sobie. Zakomunikuję jej, że nici z jutra. Nie było się czym podniecać. Nie chciałam, by nakręcała bardziej siebie i mnie, bo nigdy więcej nie chciałam mieć do czynienia z Tristanem Stillerem. Nawet gdyby znów pojawił się w kawiarni, zamierzałam go z niej wyrzucić lub udać, że mnie w niej wtedy nie ma. Nie chciałam go widzieć, ale i nie mogłam. Bałam się, że jego wpływ na mnie jest zbyt wielki i wystarczy jedno spojrzenie jego węgielnych oczu, bym znów straciła dla niego głowę.

– Mio... Muszę ci coś powiedzieć... – bąknęłam słabo.

– Och, zapewne i to niejedną rzecz – odparła ze śmiechem, zaraz jednak spoważniała. – Ale najpierw ja mam dla ciebie newsa i w sumie z nim przede wszystkim dzwonię, tylko cholerny Tristan Stiller mnie rozproszył. Skurczybyk, jest taki przystojny... Ale do rzeczy. Myślę, że chciałabyś to wiedzieć, bo to... To może zaważyć na twojej decyzji w sprawie jutrzejszego spotkania z nim

Poczułam niepokój, bo niepoważna zazwyczaj Mia zabrzmiała nad wyraz poważnie i nagle mimo wcześniejszej euforii, zakwestionowała moją randkę z synem burmistrza.

– Co się stało? – zapytałam przejęta.

– Ten zwariowany staruszek, który był u nas... Ten cały Paul nie żyje – oznajmiła, a moje łzy momentalnie wyschły.

– Skąd... Skąd o tym wiesz? – wydukałam.

To było szokujące. Wczoraj zachowywał się jak ktoś niespełna rozumu. Czyżby coś sobie zrobił? Może miałam szansę, by mu pomóc, a ja zignorowałam jego ostrzeżenia...

– Gadałam przed chwilą z Andym z piekarni. Wiesz, tym, co smoli do mnie cholewki – poinformowała przyjaciółka, jakbym nie wiedziała, że sama ma do niego słabość. – Widział nawet jak to się stało.

Zmroziło mnie. Nie byłam w stanie się poruszyć.

– Jak? – bąknęłam.

Bez względu na to, co teraz odpowie mi Mia, będę winna.

Mogłam mu pomóc.

Mogłam temu zapobiec.

Mogłam się nim zaopiekować.

Mogłam...

– Potrącił go motor. Myślę, że chciałbyś wiedzieć – powiedziała.

– Mo... Motor?

To słowo sprawiło, że poczułam się jeszcze gorzej.

– Tak. Ale jechał tak szybko, że kierowca mógł nie zauważyć pieszego – stwierdziła. – Nawet się nie zatrzymał po wszystkim, tylko odjechał. Paula ratowali pracownicy piekarni.

Motor...

Boże!

– Czy to możliwe, że... że to był...? – Nie byłam w stanie wypowiedzieć tego na głos.

Tristan był zły. Robił złe rzeczy, ale jakoś po poznaniu go ciężko mi było to zaakceptować.

Czy był zdolny do morderstwa?!

Pewnie tak, zwłaszcza w kontekście tego, co o nim mówiono. Ale czy to możliwe, że wczoraj dopuścił się takiej zbrodni i to na bliskim mi mężczyźnie? I dlaczego w ogóle zależało mi na tym, by tak nie było? By okazał się bez winy, skoro i tak nie zamierzałam mieć już z nim nic wspólnego?!

– To się wydarzyło, gdy Tristan był z nami – powiedziała Mia, a mi kamień spadł z serca.

– Naprawdę?! – ucieszyłam się, choć również nie wiedziałam dlaczego.

– Tak. Godzina się zgadza – stwierdziła.

– Więc to nie on? – dopytywałam dla ostatecznej pewności.

– Nie. Na pewno.

– Kamień z serca – przyznałam.

Nie powinno mi zależeć, a jednak mi zależało. To chore!

– Tak, ale... – Mia zawiesiła głos, zastanawiając się czy może powiedzieć mi coś jeszcze.

– Jest coś jeszcze? – przycisnęłam ją, znów bliska zawału.

– Andy mówi, że to mógł być ktoś od Króla Miasta – stwierdziła.

Król Miasta - PREMIERA 18.06.2025 r.Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz